piątek, 31 grudnia 2010

Coś się kończy, coś zaczyna ...

Ten rok był bardzo ciężki dla Polski i dla wszystkich jej obywateli którzy nie zaprzedali się złu. Katastrofa smoleńska, a najprawdopodobniej zamach tam dokonany, skandaliczny sposób wyjaśniania tego zdarzenia, nieszczęśliwe wybory prezydenckie i samorządowe, kontynuacja uzależniania kraju od unii, dalszy ciąg kryzysu gospodarczego, klęski żywiołowe... Można długo wyliczać to co złe. Co więcej, nie widać szans na poprawę sytuacji, czego skromnym jedynie przejawem są podwyżki cen zafundowane nam przez rządzących z okazji nowego roku. A mimo to, a może na przekór tym wszystkim przeciwnościom i złym ludziom którzy je wywołują, nie popadajmy w stan załamania i przygnębienia. Zjawiska pojawiają się i znikają. Przecież zło też przemija, nie tylko dobro! Kto zachowa dobrego ducha i wytrwa, doczeka końca obecnego trudnego okresu. A na razie cieszmy się z przeżytego roku, miejmy realistyczne nadzieje na spełnienie dobrych planów w przyszłym roku i bawmy się. Mamy też prawo do radości.

piątek, 24 grudnia 2010

Bohaterska matka

W dniu w którym wspominamy narodziny w Betlejem pragnę pochwalić przykład ofiarnego macierzyństwa tuż koło nas. Oto, jak donoszą media, pani Aneta Hul z Tarnobrzega, która dowiedziała się o swej bardzo poważnej chorobie i o tym że jest w ciąży, bez wahania powstrzymała się w tym czasie od leczenia aby urodzić zdrowe dziecko. Naraziła tym samym swoje życie ale dochowała wierności miłości która nie zawodzi. Takich wspaniałych kobiet potrzeba w naszym kraju jak najwięcej!

środa, 22 grudnia 2010

Niepokoje na Białorusi

Prawdopodobnie sfałszowane wybory i brutalność milicji wobec demonstrantów. Jednak chyba bez ofiar śmiertelnych a wydawane wyroki to areszt liczony w dniach a nie w latach. Oczywiście że reżim Łukaszenki jest zły i zasługuje na usunięcie. Tylko co dalej? Gdyby do władzy doszedł tam któryś z kandydatów opozycji skończyłoby się najprawdopodobniej jak w Polsce - podporządkowaniem Zachodowi i wstąpieniem do unii europejskiej. I byłoby jak u nas - przyśpieszone zatracenie własnej tożsamości prowadzące do zupełnego skolonializowania przez Zachód. Tego Białorusi nie życzę więc może Łukaszenka nie jest mimo wszystko największym złem. A jeśli zwróci się uwagę na obecne związki tego kraju z Rosją to to jest też problem ale nie ma sensu zastępowanie jednej zależności drugą.

wtorek, 14 grudnia 2010

40 rocznica Grudnia 1970

Dziś mija dokładnie 40 lat od wybuchu tych tragicznych zdarzeń, co w połączeniu z wczorajszą rocznicą stanu wojennego tworzy jeden czas pamięci o polskich nieszczęściach - zarówno przeszłych jak i teraźniejszych. Tragedie które ciągle bolą bo ich sprawcy nie zostali ukarani pomimo rzekomej wolności i niezawisłości sądów. Wszystko to bzdura, kolejne reżimy chronią łajdaków winnych przelania polskiej krwi, a nawet honorują ich zaproszeniami na posiedzenia władz. Ale mniej martwi to co robią politycy, oni są w większości kompletnie zdemoralizowani, gorsze że naród śpi i na to wszystko milcząco przyzwala. I dopiero samo życie wymierzy niedługo łotrom karę gdy zdechną jak na to zasługują.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Nie wierzę w ten wynik !

Wynik wczorajszego głosowania na stanowisko prezydenta Sopotu budzi poważne wątpliwości. W pierwszej turze obydwaj kandydaci, Fułek i Karnowski, mieli praktycznie ten sam rezultat. Spośród wyborców trzech kandydatów którzy wcześniej odpadli, a więc mogli przenieść na kogoś swe głosy, około 2400 stanowili wyborcy Piotra Melera i Jakuba Świderskiego którym o wiele bliżej było do Fułka niż do Karnowskiego, jedynie 350 osób głosowało na kandydata SLD który oficjalnie poparł Karnowskiego. Trzeba jeszcze dodać że w obydwu głosowaniach brała udział prawie ta sama ilość osób. Z tych liczb wynika że powinien wygrać Fułek, tymczasem stało się odwrotnie, zwycięzcą ogłoszono Karnowskiego. Jeszcze przed drugą turą czuło się że będzie konflikt pomiędzy poparciem społecznym a naciskiem ze strony PO, która wbrew głoszonej przez siebie zasadzie apolityczności samorządu, ze wszystkich sił reklamowała Karnowskiego. Wynik znamy. I jeszcze coś. Byłem wczoraj wieczorem na tym głosowaniu. W pomieszczeniu obecna trzyosobowa komisja i człowiek pilnujący urny, ani śladu przedstawicieli stron czyli komitetów obu kandydatów. Gdyby to była prawdziwa walka musieliby oni pilnować aby nie doszło do nadużyć. Jak widać nie uznali tego za potrzebne. System raz jeszcze zrobił swoje. Pozostaje patrzeć jak dalej potoczy się kariera Wojciecha Fułka choć to jego osobista sprawa.

środa, 1 grudnia 2010

Wybory na finiszu

Właściwie wybory w Polsce już się zakończyły, dogrywki w niektórych miastach czy gminach niewiele mogą zmienić w ogólnym obrazie. Jak ocenić wyniki? Niestety, raz jeszcze demokracja zawiodła. W teorii to piękny system, w praktyce nie sprawdza się tak jak wszystkie inne systemy. Aktualna wartość danej demokracji jest dokładnie taka jak wartość społeczności która ją realizuje. Inaczej wybierają ludzie mądrzy i dobrzy a inaczej prymitywny motłoch który ma niskie cele i daje sobą manipulować. Dlatego najlepsi kandydaci nie uzyskują poparcia a kanciarze, i to stale ci sami, mają się dobrze. Tak właśnie sprawy potoczyły się i u nas, w Sopocie. Za kilka dni ostatnie głosowanie i co z tym zrobić? Kandydaci którzy pozostali nie są dobrzy i niewiele się różnią. Można by zatem zrezygnować z wyboru. Jednak widok tych wszystkich szkodzących Polsce polityków którzy poparli Karnowskiego zachęca mnie do głosowania na jego oponenta. Jeżeli oni są przeciwko Fułkowi to może on nie będzie wygodnym narzędziem w rękach sił zła, chociaż nie mam żadnych złudzeń ani nadziei związanych z tym wyborem. Można więc potraktować głosowanie jako sprzeciw wobec wrogich sił, czyli szczególny rodzaj wyboru mniejszego zła.

poniedziałek, 29 listopada 2010

180 rocznica Powstania Listopadowego

Dziś przypada rocznica momentu w którym pragnienie wolności i niepodległości skłoniło szlachetne i uświadomione warstwy społeczeństwa polskiego do walki na śmierć i życie. Nieważne że przegrali, nieprzemijająca wartość ich czynu stanowi naukę dla kolejnych pokoleń. Oni oddali swe życie za Polskę. Oby dzisiejsi mieszkańcy Polski, którzy tak łatwo dali się oszukać i wyrzekli się suwerenności za złudne korzyści materialne, a to prędzej czy później obróci się przeciwko nim, oby ci nieobywatele coś z tej powstańczej nauki zrozumieli.

niedziela, 28 listopada 2010

Zimowe kłopoty

Zima przynosi wiele piękna i radości dla saneczkarzy, łyżwiarzy, narciarzy. Ale i wiele cierpienia z powodu zimna, duży wzrost kosztów utrzymania, wypadki, lawiny, zamarznięcia. Można powiedzieć że zima jest łaskawa dla bogatych ale bardzo męcząca dla biedaków. Szczególnie cierpią bezdomni, których większość obecny system skazał na niemożliwą do zniesienia wegetację. W radiu co chwila zachęcają do wsparcia akcji "Pomóż dzieciom przetrwać zimę". Akcja szlachetna ale nikt nie zadaje głośno pytań dlaczego tym dzieciom jest tak źle, a także dlaczego ich los zależy od przypadkowej dobroczynności a nie od systematycznej opieki ze strony państwa. Dlaczego ich rodzice są bezrobotni albo zarabiają grosze, co nie wystarcza na utrzymanie rodziny? I znowu odpowiedź tkwi w wadliwym systemie. Gdy wszystkim zaczyna rządzić pieniądz znaczna część ludzi i spraw zostaje skazana na zagładę. Dotyczy to szczególnie delikatnych i cennych dziedzin życia jak kultura, zdrowie, opieka społeczna, troska o środowisko, których jedyną winą jest to że nie dają dochodu. Właśnie w zimie odczuwa się te problemy ze zdwojoną siłą. W normalnym państwie tego by nie było. Ale nie poddawajmy się. Oby do wiosny! I, jak to kiedyś mówiono, gorące serca zwalczą mróz!

środa, 24 listopada 2010

Sprzedali Polskę !


Jak doniosły media: "Traktat Lizboński jest zgodny z polską ustawą zasadniczą - orzekł w środę Trybunał Konstytucyjny. Nie przychylił się tym samym do skargi senatorów PiS, którzy zaskarżyli najważniejszy dokument Unii Europejskiej. "Zaciąganie zobowiązań międzynarodowych i ich wykonywanie nie prowadzi do utraty lub ograniczenia suwerenności państwa, ale jest jej potwierdzeniem" - ocenił TK." "Sędzia TK Bohdan Zdziennicki odczytując uzasadnienie wyroku TK tłumaczył, że także przynależność do struktur europejskich nie stanowi w istocie ograniczenia suwerenności państwa, lecz jest jej wyrazem. Dodał jednak, że w przekonaniu TK pojęcie suwerenności jako władzy najwyższej i nieograniczonej podlega zmianom wynikającym z przeobrażeń na świecie. Zwrócił też uwagę, że w doktrynie prawa międzynarodowego istnieje przekonanie, że pojęcie absolutnej i nieograniczonej suwerenności należy do przeszłości." Tak to uzasadniono oczywistą zdradę wolności i interesów Polski wobec unijnego nowotworu.

wtorek, 23 listopada 2010

Hańba !


Jak doniosły dziś media, Bronisław Komorowski zaprosił na jutrzejsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego Wojciecha Jaruzelskiego, ten zaś przyjął zaproszenie z zadowoleniem. To świadczy o Komorowskim dziś i o jego udziale w opozycji w okresie PRL. Przede wszystkim jednak, to mówi wszystko w jakim państwie żyjemy, dwadzieścia lat po sterowanej transformacji. A także o stanie społeczeństwa które na takie rzeczy pozwala, nie protestuje, chętnie za to głosuje na niegodnych polityków. Czy nadejdzie wreszcie moment powstrzymania postępującej degradacji wokół nas? Niestety nic na to w tej chwili nie wskazuje.

wtorek, 16 listopada 2010

Wybory samorządowe 2010 w Sopocie

Nadchodzące wybory zmuszają każdego obywatela Sopotu do określenia swojego stanowiska w tej sprawie. I nie dlatego że kocha władzę. Głównie z powodu że i tak jacyś ludzie będą wybrani, więc lepiej aby byli oni do przyjęcia. Szczególnie ważne są wybory prezydenta miasta do których stanęło pięciu kandydatów. Którego wybrać? Podstawą selekcji jest zrozumienie że modne dziś hasło apolityczności kandydatów samorządowych to czysta fikcja. Ci ludzie nie są pozbawieni własnych poglądów i polityczno-biznesowych powiązań. A poglądy odzwierciedlają ich wnętrze, które będzie rzutowało na styl rządzenia i podejmowane decyzje. Poza tym stanowisko prezydenta Sopotu ma charakter honorowy, należy więc dążyć do tego aby dostało się w godne ręce. Nie mają moralnego prawa do tego zaszczytu ludzie popierani przez partię która pozbawia Polskę niepodległości i szkodzi jej interesom. Tak samo z postkomuną. Pozostaje zatem dwóch kandydatów: Piotr Meler wysunięty przez PIS i niezależny Jakub Świderski. To psychologiczne przeciwieństwa, tak się przynajmniej wydaje. Meler sprawia wrażenie człowieka spokojnego i solidnego, związanego tradycją więc przewidywalnego, mam nadzieję że jest uczciwy. Świderski to rewolucjonista i fantasta o niezwykłych pomysłach, słusznych (demokracja bezpośrednia, przywrócenie kina "Polonia") i niesłusznych (zmiana nazwy miasta), chwilami na granicy happeningu (żart o skasowaniu korków ulicznych teleportacją). Nie znalazłem jednak w internecie informacji aby ostatecznie odciął się od swej przeszłości w PO. Na odwrót, jak doniosło "Nasze Miasto" z 27.10 b.r. poparł on kandydatów PO na radnych zamiast swoich kandydatów (którzy też podobno należą do PO), postulując zmianę pokoleniową we władzach Sopotu, wyłącznie na korzyść młodzieży. Ponieważ jednak społeczeństwo jest w jakiejś części konserwatywne to rewolucji w naszym mieście nie będzie.

poniedziałek, 15 listopada 2010

Dbajmy o zdrowie !

Nieczęsto mogę pochwalić postępowanie różnych władz ale dziś jest ku temu okazja. Oto wchodzą w życie prawa przeciwko zatruwaniu dymem tytoniowym niewinnych ludzi, nazywanych palaczami biernymi, przez papierosowych terrorystów. Decyzja najzupełniej słuszna, nie ma ona wbrew protestom liberałów i samych palaczy nic wspólnego z ograniczaniem praw jednostki. To właśnie palacze naruszają prawo większości społeczeństwa do zdrowia i przebywania w dobrych warunkach. Oczywiście wówczas gdy palą w miejscach publicznych, gdy robią to u siebie w mieszkaniu to już ich prywatny problem. Ale właśnie, problem a nie sprawa, bo palenie jest cierpieniem. Sam tego nie doświadczyłem ale obserwuję ludzi. Młodzi, głupi, chcą się popisać i nie wiadomo kiedy wpadają w nałóg. A kiedy zmądrzeją, co nie jest udziałem wszystkich lecz tylko niektórych, chcą porzucić nałóg ale często brak na to siły. Niektórzy chcą się odchudzić za pomocą palenia, nie dostrzegając że dzieje się to poprzez powolne zabijanie samych siebie. A nikotyna w organizmach ciężarnych kobiet to zwykła zbrodnia wobec dzieci. Dlatego palenie powinno być ograniczane administracyjnie a dostępność papierosów coraz trudniejsza. Oby tylko słuszne prawa były nareszcie przestrzegane!

niedziela, 14 listopada 2010

Czyn godny naśladowania

Jak donosi prasa, pan Krzysztof Jabłoński, pracownik gimnazjum w Czerwińsku nad Wisłą, odnalazł koło wsi Śladów w Puszczy Kampinoskiej niezwykle cenną głowicę sztandaru przedwojennego 64 Pułku Piechoty. Odkopał ją szukając grobów żołnierzy z 1939 roku. Znalezisko wykonane ze srebra i złota, a więc o wielkiej wartości materialnej, ale jeszcze większej historycznej, przekazał do Muzeum Wojska Polskiego. Patriotyczny czyn, wart upamiętnienia w tych trudnych czasach.

piątek, 12 listopada 2010

Burdy w Warszawie

Wczorajsze zamieszki w Warszawie w związku z Marszem Niepodległości wywołują niesmak bo zhańbiono narodowe święto. Kto miał w tym zdarzeniu rację a kto zawinił? Nie ulega wątpliwości że obydwie strony konfliktu, narodowcy i ich oponenci, mają swoje zalety i wady. Narodowcy słusznie głoszą patriotyzm, krytykują zniewolenie unijne Polski, walczą z aborcją, ze zboczeniami, ze złym feminizmem. Odwołują się jednak w jakimś stopniu do poglądów które już się zdezaktualizowały albo nigdy nie były dobre, jak nacjonalizm, antysemityzm, katolicyzm religią panującą. Strona przeciwna słusznie krytykuje wojny imperialistyczne, dziki kapitalizm, faszyzm, przemoc władzy, angażuje się w akcje ekologiczne. Nie ma jednak zrozumienia w kwestiach patriotyzmu i ładu społecznego, są tu obecne te patologie które potępiają narodowcy. Widać więc że jedni i drudzy myślą schematycznie. Opowiadają się za jakimś dobrem ale nie widzą u siebie poważnych błędów. Gdyby potrafili wyzwolić swe umysły, poznaliby prawdę i znikłyby wszelkie konflikty pomiędzy nimi. A w tym konkretnym przypadku rację mieli jednak uczestnicy marszu, nie ci którzy ich zaatakowali. Nie ma dostatecznych informacji że marsz miał być "faszystowski", raczej geje i aborcjoniści mścili się za protesty w trakcie ich parad.

czwartek, 11 listopada 2010

Święto Niepodległości

W coraz trudniejszym czasie, pomimo przeciwności, świętujemy dziś Polskę. Dlatego że istnieje, że jest wspaniała, a my wszyscy z niej. Im więcej przeszkód stwarzają wrogowie i okupanci tym bardziej należy wzbudzać w sobie zdrowy patriotyzm. Aby Polska przetrwała postępujące dziś skolonizowanie unijne, utratę tożsamości i groźbę zniszczenia. Aby odzyskała niepodległość. Aby za sto lat ludzie w Polsce mówili po polsku a nie po angielsku. Jesteśmy to winni naszym przodkom i przyszłym pokoleniom, wszystkim patriotom i ofiarom krwawej historii. Aby Polska była Polską, krajem którego obywatele nie wyzbywają się dobrowolnie swej niepodległości na rzecz zagranicy, krajem przyjaznym w którym chce się żyć, wolnym od ciągłego antagonizmu my i oni, czyli społeczeństwo i zła władza plus dziki kapitalizm. Ale do tego wszystkiego konieczna jest zmiana świadomości społecznej, wskrzeszenie w narodzie ducha którego żadni szatani nie zgaszą. Oby się to ziściło.

poniedziałek, 1 listopada 2010

1 Listopada - Dzień pamięci i zadumy

Trudno pisać o uczuciach wypełniających człowieka w tym dniu, tak bardzo jest to poruszające i osobiste. Nasi kochani Zmarli, najlepsi ludzie, odeszli tam gdzie i my pójdziemy. Na razie jednak jesteśmy opuszczeni, okaleczeni i osamotnieni. Z poczuciem winy wobec tych którym nie możemy już swych błędów naprawić. Z silnym odczuciem że dobro które zabrała śmierć nie ma zachowanej kontynuacji w dzisiejszym zdegenerowanym świecie. Mówiąc wprost że nie jesteśmy naszych Zmarłych godni. Ale trzeba żyć dalej i nie poddawać się. Oni by tego chcieli bo zawsze dobrze nam życzyli. A chociaż znane nam prawa funkcjonowania świata wykluczają taką możliwość, istnieje silne przeczucie że nadejdzie dzień gdy wszyscy się spotkamy. Nie sposób powiedzieć jak to możliwe, nie chcę odwoływać się do jakichkolwiek wierzeń. Żyjmy więc dobrze i czekajmy!

wtorek, 26 października 2010

Brońmy ludzkiego życia !

Nasilająca się dyskusja na temat metody in vitro, a także obrady Sejmu które doprowadzą do uchwalenia ustawy określającej stosunek państwa w tej sprawie, zmuszają każdego myślącego człowieka do określenia swojego stanowiska. Zwolennicy in vitro twierdzą że bezpłodność jest chorobą którą należy leczyć wszelkimi dostępnymi środkami. To prawda że bezpłodność jest chorobą i nieszczęściem, nikt temu nie zaprzeczy. Ale żadnej choroby ani jakiegokolwiek problemu nie można się pozbywać po trupach. Życie ludzkie zaczyna się w chwili połączenia komórek rozrodczych. Niszczenie lub przechowywanie w stanie zamrożonym tzw. zarodków nadliczbowych jest brutalnym naruszeniem świętości życia. Nie wiadomo czy zamrożone zarodki będzie można przywrócić do życia bez następstw takiego traktowania. Poza tym, nawet dla tego jednego wszczepionego zarodka któremu pozwala się na dalszy rozwój, ingerencja medyczna sięga zbyt daleko, różni się od naturalnego przebiegu ciąży, jest po prostu niebezpieczna dla dziecka. Ta argumentacja nie odwołuje się do jakichś wierzeń lecz do faktów. Dlatego ten kto szanuje ludzkie życie powinien odrzucić możliwość in vitro i domagać się zakazania sztucznej metody, podobnie jak klonowania ludzi.

poniedziałek, 25 października 2010

Podziw i oburzenie

Te dwie przeciwstawne reakcje towarzyszą mi w związku z ostatnimi rewelacjami WikiLeaks. Podziwiam odwagę, pracowitość i poświęcenie tego portalu w trosce o ujawnienie zła które dzieje się na świecie. Czy ich działalność nie jest przez kogoś sterowana? Nic na to nie wskazuje, mocarstwa które można by o to podejrzewać są przedstawiane w raportach WikiLeaks bardzo źle. I oto właśnie w tych dniach ogłoszono ogromną ilość informacji o zbrodniach popełnionych w czasie okupacji Iraku. Rzekoma zachodnia wolność i demokracja zamieniła się w tym kraju w piekło. Inaczej zresztą być nie mogło bo imperialistyczna napaść na Irak i długotrwała okupacja musiały spowodować spustoszenie. Jak zawsze w takich momentach pojawili się liczni kolaboranci bezkarnie mordujący i dręczący niewinnych. A to wszystko dla ropy i w celu podporządkowania USA całego świata który da się podporządkować. I nasz kraj winny udziału w rozlewie krwi. Mamy dziś gorzką satysfakcję że protestowaliśmy przeciwko temu bezprawiu słusznie, jak najsłuszniej, ale tępe i egoistyczne społeczeństwo nie zareagowało. Pozwoliło politykom czynić zło, bo to daleko, to nas nie dotyczy. Czyżby? Dotyczy i to bardzo, ale prymitywy nie zrozumieją, nie zechcą zrozumieć. Pokój całemu światu.

sobota, 23 października 2010

O łódzkiej tragedii

Napad na biuro PiS w Łodzi i dokonane tam morderstwo muszą być wyjaśnione. Czy sprawca działał naprawdę sam, chciał zabić polityka z obojętnie której partii, przypadkowo wybrał PiS, czy też był przez kogoś przygotowany i wysłany, a teraz udaje szalonego. Jeżeli, jak pisze prasa, był kiedyś cinkciarzem i kapusiem milicji to po takim typie można się spodziewać wszystkiego. Ktoś mógł wykorzystać tworzoną wokół PiS od lat atmosferę nienawiści i odpowiednio nastawić prymitywnego osobnika aby zaatakował. Ale mógł to też być całkowicie indywidualny akt odreagowania napięć związanych z kryzysem polskiej polityki. Ze względu na niski poziom, sprawca nie potrafił rozróżnić które siły działają dla dobra Polski a które przeciwko niej. Wybrał więc PiS do ataku ulegając propagandzie medialnej. Pomimo faktu że ta partia, przy wszystkich jej wadach, jest prawdopodobnie najlepsza w Polsce. Mamy tu do czynienia z ciekawym choć przykrym zjawiskiem. Mężczyźni sześćdziesięciokilkuletni którzy są chamami wykazują w pewnych sytuacjach bardzo wysoką agresywność. Chcą bowiem udowodnić sobie i innym na co ich stać, podświadomie odczuwają że to ostatni moment aby się popisać, po siedemdziesiątce będzie za późno.

niedziela, 10 października 2010

Ogromne zagrożenie !!!

Tym zagrożeniem dla ludzkości jest pomysł znakowania chipami RFID rozmaitych przedmiotów, kolejnych dokumentów, zwierząt, a w końcu i samych ludzi. Pomysł systemu zła, który zamierza uczynić ze wszystkich swych niewolników. Jest to totalny atak na naszą prywatność, na naszą wolność, na nasz byt. Bo jak inaczej można określić wszczepienie w ciało żywej istoty elektronicznego elementu identyfikacyjnego?! I to nie dobrowolnie, co też byłoby nie do przyjęcia, ale pod przymusem. W Szczecinie, Łodzi i w Poznaniu wprowadzono już obowiązkowe znakowanie w ten sposób psów. Normalnym ludziom którzy tego nie zrobią grożą kary pieniężne. Połączenie Auschwitz z Orwellem. A społeczeństwo jeszcze się nie obudziło w tej sprawie, jak zresztą prawie we wszystkich sprawach. Zaś podkontrolne, współpracujące z systemem media omijają ten temat, tak jak inne tematy których publiczne rozstrząsanie jest niewygodne dla władzy. Dlatego należy o sprawie mówić, pisać i protestować, bo rzecz daleko przekracza to na co można się pomimo niewygody zgodzić. Aby się obronić potrzebne są wzrost świadomości ludzi, ich poczucia godności, pragnienia wolności i zrozumienia normalności, a także zjednoczenie wszystkich ludzi dobrej woli w walce z diabelską podłością systemu.

poniedziałek, 4 października 2010

Święto Chopina

Tak można określić rozpoczęty właśnie wczoraj w Warszawie 16 Konkurs Chopinowski. Podziwiam młodych ludzi z całego świata którzy osiągnęli tak wysoki poziom gry, perfekcję techniczną i duży artyzm. Można ich wszystkich pochwalić, natomiast niewyobrażalnie trudne wydaje się przeprowadzenie dobrej selekcji przy przejściach na kolejne etapy. Na pewno jury jest wysoce kompetentne, ale różnice pomiędzy uczestnikami dotyczą specjalistycznych ocen, niezauważalnych dla niefachowców. Stawia to pod znakiem zapytania samą formułę konkursu, myślę że lepszy byłby festiwal pozbawiony niewymiernych, a więc subiektywnych ocen, a także rywalizacji, walki która kłóci się ze sztuką. Ciekawe jak oceniłby konkurs sam Chopin, formę konkursową i grę uczestników? A gdyby incognito mógł wystąpić na tym konkursie, to do którego etapu by dotarł, czy otrzymałby główną nagrodę? Ryzykowne pytania bez jasnej odpowiedzi. Zostawmy jednak te rozważania i cieszmy się grą uzdolnionej młodzieży która pracuje dla Chopina, dla sztuki, dla całego świata, ale również rozsławia Polskę. Bez wątpienia jest to najważniejsze wydarzenie artystyczne w roku wielkiego jubileuszu naszego geniusza.

sobota, 25 września 2010

Radość grzybobrania



Ten sezon jest bardzo udany pod względem ilości i jakości grzybów w lasach. Natura wynagradza nam to co zabiera cywilizacja. Pomimo zdarzających się wypadków zatruć grzybami, których ofiary stanowią nie więcej niż 1% ofiar zdarzeń komunikacyjnych, i związanej z nimi histerii medialnej, nikt nie odbierze nam radości jaką daje grzybobranie. Jest to znakomite połączenie kontaktu z przyrodą, czego nigdy dosyć, z własnoręcznym zaopatrzeniem w atrakcyjne produkty do naszych kuchni i spiżarni. Nawet trójmiejski las, niszczony i zaśmiecany, położony tuż obok wielkiego kompleksu miejskiego, a więc odwiedzany przez dużą ilość ludzi, oferuje obfitość dóbr. Trzeba tylko po nie sięgnąć, nic więcej!

piątek, 17 września 2010

17 września - pamiątka tragedii 1939 roku

Podobno coraz więcej młodzieży nie kojarzy już tej bolesnej daty, co świadczy o ich rodzinach i szkołach, naszym więc obowiązkiem jest o tym mówić i pisać. Ciągle bowiem pokutuje mit że zbrodnie sowieckie były pewnie nie tak straszne jak hitlerowskie, o czym miałaby świadczyć mniejsza ilość zamordowanych. Rzecz w tym jednak że te liczby nie oddają całej prawdy. Nie mówią nic o stratach jakościowych które w wyniku sowieckiej agresji i okupacji poniosła Polska. O zdegradowanym społeczeństwie, o utraconej połowie kraju, o zaprzepaszczonych możliwościach rozwoju. Skutki zgodnej współpracy Hitlera i Stalina w niszczeniu Polski trwają mimo upływu tylu lat i nie widać nawet możliwości naprawienia sytuacji. Zwłaszcza gdy znaleźliśmy się pod nową, ukrytą okupacją unijną. A dziś nasi reżimowi urzędnicy zrobili prezent Rosji prześladując przybyłego na zjazd czeczeński Ahmeda Zakajewa. Być może, w najlepszym przypadku, była to gra pro forma aby ułagodzić rosyjskie żądania ekstradycji, ale niesmak pozostał. W rzeczywistości winniśmy pomagać Czeczenom bo są oni w podobnej sytuacji w jakiej my byliśmy ze strony tego samego sprawcy. A historia wcale się nie uspokaja, czego najlepszym dowodem tragedia smoleńska, pewnie zamach, z 10 kwietnia 2010.

środa, 1 września 2010

Pierwszy września - wieczna pamięć

Wspomnienie wybuchu wojny w 1939 roku prowadzi do wielu refleksji. Jak żylibyśmy przez te ponad 70 lat i dziś, gdyby nie doszło do tragedii? Ile wspaniałych dokonań byłoby możliwych? Bez śmierci milionów ludzi, często najlepszych, bez niewyobrażalnych urazów psychicznych i zniszczeń materialnych, wywrócenia całego życia. W historycznie ukształtowanych granicach, ze Lwowem i Wilnem. Po wyjściu Polski z ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Ze społeczeństwem tradycyjnym, patriarchalnym, lecz przecież też ewoluującym, ale nie w sposób wymuszony brutalnymi okolicznościami. W świecie który uniknąwszy wojny byłby też inny. Skoro jednak historii zmienić się nie da, powstają inne pytania. Czy jesteśmy dziś godnymi spadkobiercami i kontynuatorami bohaterskiego narodu, który wytrwał zagrożony zagładą? Czy nasze dzisiejsze zachowania, wybory i cele zasługują na pozytywną ocenę w szerszej perspektywie historycznej? A mówiąc wprost, co możemy zrobić dla uratowania Polski przed zniszczeniem przez całe zło które się na nią wali ze wszystkich stron, z zagranicy i od wewnątrz? Czy jesteśmy jeszcze patriotami, ludźmi stąd, czy już tylko kosmopolitami którzy nie mają żadnych związków uczuciowych ze swym krajem i sprzedali go za judaszowe euro? Warto się nad tym zastanowić.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

30 rocznica powstania Solidarności

Czym była Solidarność i co z niej pozostało? Oto aktualne pytania na obecny czas trudnego jubileuszu. Solidarność była pokojowym protestem wobec komuny, opozycyjnym zrywem, marzeniem o wolności i normalnym życiu, próbą poruszenia i zorganizowania szerokich mas społecznych w celu budowy nowej Polski. Działała w niezwykle trudnych warunkach: reżim komunistyczny był silny sam i w oparciu o breżniewowski ZSRR, społeczeństwo bardzo osłabione kilkudziesięcioletnią zawieruchą dziejową, nie pomagało też uzależnienie klerykalne związku. Piękny projekt bez szans realizacji. Z 10 milionów członków tylko mała część wytrwała w okresie próby jaką był stan wojenny. Ale najtrudniejszy czas miał nadejść po 1989 roku. Okazało się że łatwiej zmienić ustrój niż wytępić zło. Bardzo wielu działaczy związkowych dało się skorumpować, ulegli fałszywym ideologiom i zaczęli szkodzić Polsce. Kraj w którym nie było prawdziwej rewolucji pogrążył się w dzikim kapitalizmie niszczącym wszystko i wszystkich. A dobrowolne oddanie Polski w niewolę unijną dokończyło dzieła zniszczenia. Z dawnej, prawdziwej Solidarności pozostało niestety niewiele, choć każdy mały ruch w kryzysie ma jakąś szansę na odrodzenie. Potrzeba jednak do tego aby naród obudził się ze snu i zachował się jak należy wobec całego zewnętrznego i wewnętrznego zła które trawi Polskę. Nadejdzie moment w którym trzeba będzie zacząć wszystko od nowa, a zależy on wyłącznie od stanu świadomości ludzi.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Rocznica zwycięstwa


To już 90 lat od chwili gdy Polska obroniła się przed najazdem bolszewików. Niewielki przecież biedny kraj, dopiero co wyzwolony z zaborów, zniszczony przez wojnę światową (wówczas nie nazywano jej jeszcze pierwszą), mający na wszystkich granicach konflikty zbrojne. Ale kraj który posiadał prawdziwy skarb - patriotycznie ukształtowane społeczeństwo, gotowe do pracy i obrony. I to bogactwo ducha, wyrażone przez wszystkich niezależnie od stanowiska, zadecydowało o zwycięstwie. Co stałoby się z Polską w przypadku przegranej? Bylibyśmy jedną z republik sowieckich, o z pewnością najostrzejszym reżimie. Zniszczenia byłyby tak ogromne, że nie wiadomo czy zdołalibyśmy się z nich podnieść. Dlatego winniśmy w sercach szczególną wdzięczność wszystkim obrońcom Polski którzy przedłużyli jej istnienie, dzięki czemu żyjemy we własnym kraju. Należy postawić pytanie: Czy jesteśmy ich godnymi następcami w dzisiejszych, w inny sposób trudnych czasach? Niech każdy odpowie sobie na to i wspomni chwile minionej chwały dla lepszej przyszłości Ojczyzny.

środa, 11 sierpnia 2010

Zło nigdy nie śpi

Zło to ludzka głupota, ale nie taka zwyczajna, w drobnych sprawach, ale głupota sięgająca bardzo głęboko i wdzierająca się gdzie się tylko da. Oto w środowiskach związanych z władzą powstał projekt skopiowania w Polsce zachodniego modelu opieki przedszkolnej. Idzie to w dwóch kierunkach: jak najwcześniej - chcą przyjmować do przedszkoli dzieci w wieku 2 lat (!), i jak najwięcej - propaganda sugeruje że najlepiej aby wszystkie dzieci się tam znalazły. Dopóki jest to projekt, na który i tak brak środków, mowa o uczestnictwie na zasadach dobrowolności. Nie trzeba jednak być prorokiem, aby znając system wiedzieć że następnym krokiem będzie wprowadzenie przymusu. Ale o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego te pomysły są takie złe? Dzieciństwo jest szczególnie ważnym okresem w rozwoju człowieka. Młody, wrażliwy organizm powinien wzrastać w dobrych, przyjaznych, spokojnych warunkach, a to może być zapewnione jedynie w rodzinie. Opieka w zakładzie zbiorowym, przez przypadkowe osoby, a także zmuszenie dzieci do przebywania w grupie, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, przyniesie ogromne straty. Dziecko zostanie pozbawione swej indywidualności, stanie się istotą tresowaną przez system, materiałem na przyszłego niewolnika. Dlatego świadomi rodzice i całe społeczeństwo, powinni się proponowanym zmianom przeciwstawić, a jeśli wejdą w życie zbojkotować je.

niedziela, 1 sierpnia 2010

66 rocznica Powstania Warszawskiego


Pierwszy sierpnia to coroczna data pamięci o tym wielkim, wspaniałym i strasznym wydarzeniu, które wpłynęło znacząco na całą dalszą historię Polski. Wspominamy bohaterski patriotyzm powstańców i ludności cywilnej, kolosalne ofiary i tragiczny finał. Zastanawiamy się nad słusznością decyzji o wybuchu powstania. Słuchamy głosów bezpośrednich uczestników i historyków, szczególnie z Muzeum Powstania Warszawskiego, którego utworzenie kilka lat temu było znakomitą inicjatywą. Nie ma wątpliwości że powstanie było nieuniknione. Po blisko pięciu latach koszmarnej niemieckiej okupacji, w momencie militarnego przesilenia, naród musiał wystąpić przeciw swym wrogom. Walczono o wolność, ale również aby zemścić się za wszystkie straty, krzywdy i obrażoną godność. Honor był ważniejszy od lęku przed śmiercią. Osobnym uzasadnieniem było przygotowanie się na wejście Rosjan. Wyjątkowo trudno było przewidzieć że Hitler i Stalin, którzy walczyli na śmierć i życie, dogadają się bez słów w sprawie zrównania Warszawy z ziemią. Pomimo że obydwaj mieli w tym interes. Dlatego dzisiejsze głosy ludzi nierozumiejących ani tamtych czasów ani czym jest godność, krytyczne wobec powstania, należy uznać za nieważne.

środa, 28 lipca 2010

Haniebna niesprawiedliwość !


W dniu dzisiejszym Sąd Najwyższy podjął decyzję uznającą sprawę morderstwa Grzegorza Przemyka przez milicjanta Ireneusza Dariusza Kościuka za ostatecznie przedawnioną. Sędzią była Małgorzata Gierszon, obrońcą Kościuka Jan Brzykcy. Uzasadnienie w kruczkach prawnych. Kompletne oderwanie od istoty sprawy, wyjątkowo brutalnego morderstwa komunistycznego. W takim państwie żyjemy. Tak oni postępują z nami. Zapamiętajmy sprawę, aby przy każdej nadarzającej się okazji doprowadzić ją do właściwego zakończenia. Jesteśmy to winni pamięci Grzegorza Przemyka i narodowi polskiemu.

wtorek, 27 lipca 2010

Bradley Manning


Amerykański żołnierz który, zgodnie z wiarygodnymi doniesieniami medialnymi, ujawnił tajne dokumenty zawierające informacje o zbrodniach wojennych w Iraku i prawdopodobnie również w Afganistanie. Była to prawdziwie ludzka reakcja. Człowiek zaangażowany przez system poczuł że musi się przeciwstawić popełnianym zbrodniom, pomimo grożącego mu odwetu. Przekazał więc materiały aktywistom z WikiLeaks, grupy śledzącej nielegalne działania rządów. Został aresztowany, grozi mu kilkudziesięcioletni wyrok. Ze względu na bohaterstwo w ujawnieniu czarnej prawdy o wojnach, prowadzonych rzekomo w imię demokracji, Bradley Manning zasługuje na szacunek i pomoc. Petycję w jego obronie można podpisać pod adresem http://www.PetitionOnline.com/manning1/.

niedziela, 18 lipca 2010

Pamięci Michała Falzmanna (1953-1991)

Był opozycjonistą który po przełomie 1989 roku zaangażował się do pracy w urzędach państwowych. Uwierzył że w ten sposób wypełni obowiązek pracy dla Polski. Jako człowiek dobrze wykształcony, zdolny i bezkompromisowy, zyskał uznanie przełożonych którzy powierzali mu coraz poważniejsze zadania. W 1991 roku pracował na stanowisku inspektora w Najwyższej Izbie Kontroli. Badając dokumenty finansowe odkrył wielką aferę FOZZ, za którą stali funkcjonariusze poprzedniego reżimu. Gdy w swych dociekaniach Falzmann posunął się za daleko, wywołano przeciw niemu nagonkę prasową, protesty służbowe, grożono śmiercią. Ostatecznie został odsunięty od prowadzonego dochodzenia i zmarł, rzekomo na serce. Okoliczności śmierci jednoznacznie wskazują na zabójstwo: wcześniej nie chorował, a to co go spotkało było zgodne z otrzymywanymi wcześniej pogróżkami. Nie przeprowadzono dokładnych badań przyczyny zgonu, w szczególności toksykologicznych. Pozostawił żonę i piątkę dzieci. Pamiętają o nim nieliczni, głównie ze środowisk patriotycznych. W 1995 roku nakręcono o nim film pod tytułem "Oszołom". Afera FOZZ nie została nigdy wyjaśniona do końca, wbrew temu czego chciał Falzmann. Ten człowiek zasługuje na szacunek za swą przykładną patriotyczną gorliwość i ofiarę młodego życia. Cześć Jego pamięci!

czwartek, 15 lipca 2010

Sześćsetlecie Grunwaldu

Imponująca rocznica jednego z największych polskich zwycięstw militarnych. Może dobrze się stało że nadeszła w trudnym dla Polski okresie, bo jej przeżywanie umocni ducha narodowego w walce o przetrwanie. Tak wiele bitew i wojen w historii przegraliśmy, a tu wspaniałe zwycięstwo, którego nie odbierze nam nawet Unia Europejska! Jednak nie należy podchodzić do tego zdarzenia bez uwzględnienia kwestii humanitarnej. To była wielka i bardzo krwawa bitwa, w której zginęło wiele tysięcy ludzi. Ona pokazuje bezsens wszelkich wojen i polityki która nie może być prowadzona bez rozlewu krwi. Pamiętajmy że obie strony konfliktu wchodziły w skład Kościoła powszechnego. Dowodzi to słabości ówczesnego chrześcijaństwa, które pozwalało na wojny zaczepne i bratobójcze. Niestety, ten stan rzeczy trwa do dziś. W istocie każda wojna jest bratobójcza bo wszyscy ludzie są braćmi. Szkoda że większości trudno to zrozumieć. Przygotowywana inscenizacja bitwy to ciekawe widowisko które na pewno warto zobaczyć.

niedziela, 11 lipca 2010

Atak na Polskę


W dawnych czasach padaliśmy ofiarą wojen, zbrojnych najazdów, okupacji, zniewolenia przez zaborców i kolaborantów. Naród, a przynajmniej jego zdrowa większość, spontanicznie jednoczył się w czynnym lub biernym oporze. Dziś metody wrogów Polski są bardziej wyrafinowane. Bez wojny i otwartej fizycznej przemocy, atakują społeczeństwo usiłując oszukać ludzi i zawrócić im w głowie. W celu zniewolenia, manipulacji i aby ludzie zwrócili się sami przeciw sobie i Polsce. Jedną z wykorzystywanych co jakiś czas metod jest propaganda gejowska. Oni usiłują wmówić że czarne jest białe, chcą odebrać ludziom normalność. I nie chodzi tu o homoseksualizm, to jest choroba jak wiele innych, prawda że wstrętna ale z chorymi się nie walczy. Chodzi o obelżywą dla wszystkich normalnych ludzi, agresję polegającą na otwartym propagowaniu obrzydliwej nienormalności. W tych dniach zaatakowali w Warszawie. Protesty nic nie dają. Władze samorządowe twierdzą że nie mogą zabronić gejom paradowania po ulicach. Sądy też nie mogą bo to niezgodne z okupacyjnym prawem unijnym. Politycy nie chcą się narażać, zresztą co to ich obchodzi. Czegoś takiego nie było nawet za komuny. A Polska cierpi i będzie tak do czasu, aż naród się obudzi i zaprowadzi porządek. Oby jak najprędzej!

poniedziałek, 5 lipca 2010

Moje głosowanie

Głosując, z bardzo wielkimi oporami i tuż przed zamknięciem lokalu wyborczego, na Jarosława Kaczyńskiego, umieściłem na karcie do głosowania wpis: "Wybieram jedynie mniejsze zło dla Polski, nic więcej!". Decyzja o głosowaniu była dla mnie bardzo trudna i częściowo sprzeczna bo nie uznaję władzy człowieka nad człowiekiem, we wcześniejszych wyborach prezydenckich nigdy nie brałem udziału. I nic się u mnie nie zmieniło, kierowałem się jednak teraz troską o Polskę, zagrożoną coraz bardziej w swym bycie, i względami praktycznymi. Jeżeli system i tak wybierze prezydenta a dopuszcza możliwość wyrażenia opinii w tej sprawie, to można z tego skorzystać pomimo faktu że władza jest zła. Kwestia afgańska nie działała tu z całą mocą bo obydwaj kandydaci mają praktycznie taką samą winę a ja nikogo nie rozgrzeszałem. Cóż powiedzieć o wyniku wyborów? Zasady tych wyborów są całkowicie niesprawiedliwe bo wynik nie uwzględnia niegłosujących. Zgodnie z podanymi liczbami rezultat jest następujący: wstrzymało się 44,69%, Komorowski 29,32%, Kaczyński 25,99%. Wniosek jest prosty: ludzie nie chcą tej władzy ale ona i tak będzie. Społeczeństwo polskie, zmasakrowane w czasie drugiej wojny światowej, spacyfikowane i zdemoralizowane w okresie powojennym, powtórnie zniewolone i oszukane po upadku PRL, nie jest zdolne do przeciwstawienia się złu. I to jest straszne, nadchodzą jeszcze trudniejsze czasy. Wszystko przypomina trochę koniec XVIII wieku, okres przedrozbiorowy. Ludzie muszą zmądrzeć, dojrzeć, aby nie szkodzić sobie, Polsce i światu, oczyścić się z wewnętrznej degeneracji, zwalczyć zewnętrzną agresję. Kiedyś tak się stanie ale na razie zło zatryumfowało.

piątek, 2 lipca 2010

Finał wyborów o krok

Za chwilę cisza wyborcza, później dramat wyboru. Jak w greckiej tragedii, nie ma żadnego dobrego rozwiązania. Jeśli wygra Komorowski będzie to skutkowało jeszcze większym niż obecnie uzależnieniem naszego kraju od Unii, częściowo od Rosji. Będzie trwał ukryty zanik Polski, wyprzedaż jej majątku. Nastąpi wzmocnienie dzikiego kapitalizmu co odbije się na całym życiu społeczeństwa. Kraj będzie mieć prezydenta odpowiedzialnego za krew w Iraku i w Afganistanie. Nie dojdzie do rozliczenia z przeszłością i wyjaśnienia sprawy smoleńskiej. Liczni niesympatyczni urzędnicy i działacze, w tym byli agenci, popierają tego myśliwego. Wybór Kaczyńskiego to uzależnienie od USA, ustępstwa wobec Kościoła. Zbyt wiele ustępstw, złych kompromisów. I znów fatalny ciężar winy za przelew krwi w niesprawiedliwych wojnach. Można jednak przewidywać pewne działania patriotyczne z jego strony, zahamowanie upadku Polski i powstrzymanie tego co najgorsze w kapitaliźmie. Z porównania obydwu kandydatów wynika więc zdecydowana przewaga Kaczyńskiego. Tylko co z tego skoro nie jest możliwe usprawiedliwienie go z afgańskiej winy, która jest nie do zaakceptowania przez człowieka o prawidłowej moralności? On jest lepszy od konkurenta ale nie dość dobry. Pozostaje więc wybór mniejszego zła które jest i tak złem: albo Kaczyński albo rezygnacja z głosowania, z oczywistym ryzykiem że wygra jego przeciwnik. Nie upadajmy jednak na duchu, życie rozwiąże wszystkie nasze problemy !

czwartek, 24 czerwca 2010

Po trupach i donikąd !

Nikczemność polityków cały czas daje znać o sobie. W związku z wyborami, aby zyskać przychylność społeczeństwa, manipulują tragedią afgańską. Przedstawiciele partii które wplątały Polskę w zbrodniczą agresję, a potem latami utrzymywały ten stan rzeczy, nagle obiecują zakończenie okupacji. Czynią to jednak nieszczerze i bez refleksji moralnej. Ich obietnice to typowa kiełbasa wyborcza. Gdyby się rzeczywiście nawrócili i chcieli naprawić swe winy, to byliby gotowi do natychmiastowego przerwania rozlewu krwi. Nie mówiliby że owszem, trzeba stamtąd wyjść, ale po namyśle, po konsultacjach z sojusznikami których nie zostawia się przecież w biedzie, praktycznie za dwa lata. Fakt że wojny w Iraku i w Afganistanie były od początku zbrodnią, więc nie działa tu argument sojuszniczej solidarności, to jest jedynie wspólnictwo, nie jest brany pod uwagę. Można było być w NATO czy przyjaźnić się z USA ale nie godzić się na brudną wojnę. Politycy nie liczą się z tym ile niewinnych ludzi zginie jeszcze na wojnie zanim oni, sprawcy zła, oprzytomnieją. Nie obchodzi ich co zrobili z żołnierzami których tam wysłali, czyniąc ich okupantami, mordercami, poranionymi fizycznie i psychicznie, poległymi. Ci żołnierze którzy wrócą będą sprawiali kłopoty bo wojna ich też zniszczyła. Skalali reputację Polski wobec świata za co kraj i jego obywatele będą musieli zapłacić. Zmarnowano ogromne środki materialne które można było pożytecznie wykorzystać. Ale nie miejmy złudzeń! Gdyby naród zachował się moralnie i zaprotestował przeciw temu łajdactwu, politycy musieliby zmienić swe postępowanie, winą narodu jest że się tak nie stało.

środa, 23 czerwca 2010

Pomiędzy wyborami

A więc sprawy potoczyły się zgodnie z przewidywaniami. Kandydat którego uważam za realnie mniejsze zło zachował szansę elekcji. To zasługa szczerych prostych ludzi z południa i wschodu Polski. Z terenów których ludność, nieokaleczona wojennymi przesiedleniami sprzed 65 lat, zachowała tradycyjne wartości, zatracone w dużym stopniu przez resztę społeczeństwa. Niestety, moi sąsiedzi z połowy sopockiego Brodwina głosujący w jednym obwodzie, nie spisali się jak należy, tych starych wartości już nie posiadają a nowych się jeszcze nie dorobili, wynika to z tego co zrobili. Gdyby wszyscy głosowali tak jak oni, myśliwy wygrałby w pierwszej turze co przyśpieszyłoby schyłek Polski. Wybory dostarczają wiele znakomitego materiału psychologicznego, są kopalnią wiedzy o ludzkich złudzeniach, zarówno kandydatów z asystą jak i wyborców. Mądry człowiek winien wystrzegać się naiwnych wyobrażeń, żądzy władzy, skutkujących żałosnymi czynami oddalającymi od prawdy. W obecnej sytuacji kluczowe jest pytanie: Co robić? Czy blokować drogę myśliwego idąc na śliski kompromis z nieczystą opcją, czy jednak trwać przy swoim ryzykując los Ojczyzny? Decyzja jest trudna, bolesna, na miarę dojrzałości człowieka. Nikt problemu za nas nie rozwiąże. A mimo wszystko, szczęśliwi ci którzy osiągnęli że mają taki problem!

piątek, 18 czerwca 2010

Czas na decyzję !

Zgodnie z oceną którą przedstawiłem poprzednio, stoimy przed wyborem: albo Kaczyński albo nikt, co oznaczałoby rezygnację z udziału w głosowaniu. Trzeba się jednak zdecydować, którą z tych możliwości wybrać, w interesie swoim, Polski i całego świata. Aby to uczynić wyobraźmy sobie wagę, na której szalach kładziemy argumenty za i przeciw. Za Kaczyńskim przemawia niezwykle trudna sytuacja Polski uzależnianej coraz bardziej od zagranicy i niszczonej od środka przez obcych i swoich. Nie sposób liczyć na jego zbawczą moc, ale może on zahamować staczanie się kraju w przepaść, powstrzymać bandy zdrajców różnej maści ze starego i nowego układu, przeciwdziałać niszczeniu społeczeństwa, jego systemu wartości i stanu posiadania, dać odpór Unii i Rosji, odkłamywać historię, wyjaśnić tragedię smoleńską. Choć Kaczyńskiemu można wiele zarzucić, to jego konkurent jest dużo gorszy, ta różnica ma znaczenie. Na drugiej szali, przeciwko głosowaniu, znajdują się właśnie wady Kaczyńskiego i ogólna realistyczna ocena wszelkich wyborów politycznych, z wyborem prezydenta Polski w szczególności. Niestety, w okresie podejmowania decyzji o wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej Kaczyński głosił naiwną wiarę w zalety tego nieszczęsnego posunięcia. To nie kto inny lecz właśnie Kaczyński godził się na polską okupację Iraku i wysłał polskie wojska do Afganistanu, oznacza to ciężar winy krwi. Nie był dość konsekwentny w działaniach do wprowadzenia antyaborcyjnej zmiany konstytucji w roku 2007. Z jego wyborem należy się spodziewać ustępstw wobec USA i Kościoła, sprawy ekologiczne wyglądają niepewnie, pamiętamy o Rospudzie. Istnieje powiedzenie że gdyby wybory mogły coś zmienić, już dawno byłyby zakazane. I jest w tym niemało prawdy bo wybory wyborami a za wszystkim stoi system władzy człowieka nad człowiekiem. Systemowi jest w dużym stopniu obojętne jak zagłosujemy, chodzi głównie o uczestnictwo, legitymizację władzy i upokorzenie obywatela. Tak samo było w PRL, tylko wtedy do głosowania zmuszano a dziś się namawia, choć nie wiemy czy wariant siłowy nie powróci. Głosy wyborców są równe, głos mędrca i głos idioty traktowane jednakowo, skazuje to z góry wynik wyborów na przeciętność. Istnieje ogromne ryzyko oszustw i manipulacji wynikami, do czego największe możliwości ma ten kto u władzy. Głosujący wybierają polityków którzy często w znikomym stopniu realizują później interesy wyborców, są praktycznie poza odpowiedzialnością, chronieni przez władze. I co najważniejsze, oddany głos oznacza zgodę na istnienie władzy w ogóle, władzy nad tym który ten głos oddaje. Czy wolny, świadomy człowiek może się na to wszystko zgodzić? W danym przypadku władza prezydenta jest w Polsce dość ograniczona, to nie jest władza dyktatorska, co osłabia wprawdzie ryzyko wyboru ale w tym samym stopniu obniża też jego wartość. Nie mający siły urząd jest mniej groźny ale może zdziałać mniej dobrego. Jaki jest zatem wynik ważenia racji, co robić z trudnym problemem wyboru? Odpowiedź należy znaleźć w sobie, ona nie istnieje poza nami. Jeśli ktoś odczuwa że zagrożenia Polski usprawiedliwiają zagłosowanie na Kaczyńskiego, może a nawet powinien to zrobić, choć bez entuzjazmu. Jeżeli zaś uważa że praktyczna korzyść z głosowania jest niewielka, a czyn ów odbiera człowiekowi czystość i wolność, winien pozostać w domu jako świadomie niegłosujący.

czwartek, 17 czerwca 2010

Problem wyboru

Wybory prezydenckie za chwilę, najwyższy więc czas na ustosunkowanie się do tej niełatwej kwestii. W atmosferze walki, oskarżeń, fałszywych gestów i oczywistych kłamstw, przemilczeń prawdy i występowania wilków w owczej skórze, musimy rozwiązać problem wyboru. Poprzednio przedstawiłem zarys elementarnych wymagań wobec prezydenta, czyli jakim nie może być. Stwierdzam, że żaden z obecnych kandydatów nie jest wolny od poważnych wad lub błędów, które w normalnej sytuacji wystarczyłyby do jego odrzucenia. Przyznaję, że w każdym przypadku błędy są istotnie różne i tworzą indywidualną kombinację o swoistym ciężarze gatunkowym. Jednakże sytuacja Polski nie jest dziś normalna i to sprawia że temat wyborczy nie znika z powodu słabości kandydatów. Pomimo manipulacji wokół sondaży przedwyborczych należy stwierdzić że z dziesięciu zarejestrowanych kandydatów tylko dwóch ma szansę na elekcję. Poparcie pozostałych jest zbyt słabe a wybory to sprawa praktyczna. Gdyby wśród pozostałych ośmiu był ktoś bliski ideału, a skąd taki w polityce?, to można by go poprzeć nie licząc się z tym że ten głos przepadnie. Ale wszyscy niosą swe grzechy, więc o mniejszych kandydatach możemy zapomnieć, nie warto się dla nich poświęcać. Pozostają Kaczyński i Komorowski, dwie całkiem różne postawy, kandydat polski i kandydat unijny, Kmicic i książę Bogusław. Polacy wiedzą którego z nich nie wolno wybrać bo oznaczałoby to zdradę ojczyzny, w stronę jej ostatecznej likwidacji w brzuchu unijnego molocha, z utratą wszelkich dóbr materialnych i duchowych, niepodległości i polskości. Jeśli zgodzić się z powyższą oceną to wybór może się wydać oczywisty - należy głosować na Kaczyńskiego. Jednak taki wniosek jest zbyt prosty. Kaczyński ma też swoje wady, a więc głosujący na niego bierze je w jakimś sensie na siebie, obciąża nimi swoje sumienie. Można tu rozpatrywać kwestię wyboru mniejszego zła, łączącego w sobie cechy działania wymuszonego, tonący brzytwy się chwyta, ale i zgody na błędy, bo mniejsze zło to też zło. Tak więc jest o czym myśleć a czasu już bardzo mało.

sobota, 12 czerwca 2010

Jaki prezydent ?

Zbliżające się wybory zmuszają każdego do zajęcia określonego stanowiska. Nie jest właściwe zlekceważenie sprawy, takie zachowanie byłoby aspołeczne. Chociaż prezydent nie ma w Polsce wielkiej siły, to jednak coś może i jest nieobojętne kto nim zostanie. Dziesięciu walczących formalnie o władzę kandydatów prosi abyśmy im uwierzyli. Media i sondaże dają szansę tylko dwóm z nich. Nie należy ulegać politycznej propagandzie, zarówno ze strony kandydatów jak i mediów oraz sondaży, lecz kierować się faktami które pozwolą na przeprowadzenie selekcji. Jakim więc człowiekiem powinien być prezydent Polski? Ze względu na ważność urzędu i jego prominentny charakter należy bezwzględnie wymagać od kandydata braku wad które stałyby w oczywistej sprzeczności z interesem kraju. A więc w pierwszej kolejności, nie może to być ktoś służący zagranicy, obcym państwom, organizacjom państw, innym organizacjom i wszelkim siłom zewnętrznym, w tym związkom religijnym. Niedopuszczalna jest zgoda na niszczenie Polski przez obcych i stopniowe zniewalanie, kolonizację kraju. Nie może ów człowiek naruszać podstawowych zasad moralnych, szczególnie prawa do życia. Kandydaci akceptujący aborcję na życzenie i odpowiedzialni za wysłanie polskich wojsk na imperialistyczne wojny nie zasługują na wybór. Niedopuszczalne są hańbiące fakty w życiorysie: agenturalna przeszłość w PRL czy udział w innych skandalach w dowolnym czasie. Nie można uznać za godnego najwyższego urzędu w państwie kogoś kto godzi się z dzikim kapitalizmem, czyli ma zły stosunek do ludzi, i nie przeszkadzają mu kompromisy okrągłego stołu, co świadczy o braku ładu moralnego. Zgoda na wszelkie zło, na przykład uznawanie homoseksualizmu za normalność, przekreśla prawo do urzędu. Także brak empatii wobec zwierząt (polowanie) czy brak świadomości ekologicznej dyskwalifikują kandydata. Brak przynajmniej odrobiny mądrości, zbyt duże braki w wykształceniu oraz niektóre poważne choroby uniemożliwiają prawidłowe pełnienie urzędu, muszą więc powodować odrzucenie kandydatury. I to wszystko przy założeniu że nie szuka się świętego lecz zwykłego, normalnego i porządnego człowieka! A teraz proszę się zastanowić, kto z tej dziesiątki może przejść przez powyższe sito, oto zadanie na które mamy jeszcze tydzień.

niedziela, 6 czerwca 2010

Beatyfikacja Jerzego Popiełuszki

Zdarzenie które trzeba zauważyć. Uhonorowano człowieka który wzbudza sympatię za patriotyzm, poświęcenie i straszną śmierć z rąk bolszewickich siepaczy. Przy okazji, co to za państwo które wypuściło tych drani po krótkiej odsiadce? Fakt że Popiełuszko był księdzem może wzbudzać mieszane uczucia. Trzeba przyjąć że taki był stan świadomości człowieka pochodzącego z biednej wiejskiej rodziny. Ale też była to jego droga do dobra, ścieżka dana mu przez los. I ogromne zaangażowanie w trudnych czasach, podjęcie osobistego ryzyka. Hierarchowie byli wówczas bezpieczni, kler tzw. "dołowy" już nie. Mógł nic nie robić albo zajmować się tylko sprawami kultu, mógł współpracować z systemem jak zrobiło wielu. Finał jego społecznej działalności potwierdza że uniknął tych błędów. Choć oczywiście jako ksiądz nie mógł osiągnąć stanu pełnego realizmu, był też uzależniony od swej organizacji. A dziś, jak podano, w ceremoniach w Warszawie uczestniczyło 140 tysięcy ludzi, a w procesji z relikwiami zaledwie 5 tysięcy. To porażka Kościoła, świadectwo zaniku społecznego poparcia. Piszę o tym bez radości bo wiadomo że zdecydowana większość ludzi opuszczających Kościół spada w dół, traci pseudoduchowość i cząstkową dyscyplinę moralną na rzecz zupełnego braku wyższych wartości, oni łatwo ulegają złu. Żyjemy więc w trudnym przejściowym okresie historii, lecz dokąd on nas zaprowadzi?

sobota, 22 maja 2010

Wnioski z powodzi

Powtarzające się często, zwłaszcza na południu Polski, klęski powodzi skłaniają do zastanowienia. Oczywiście nie ma możliwości całkowitego zabezpieczenia się przed takimi zjawiskami, przy tym w okresie kryzysu w jakim znalazł się nasz kraj, jakieś straty pewnie muszą być, ale pytanie jak duże jest już w pełni zasadne. Słyszymy o stuletnich wałach przeciwpowodziowych, o zaniedbaniach, o braku środków materialnych, o samowoli i nierozsądnych postępkach ludzi budujących domy na terenach zagrożonych zalaniem, o złym prawie i niewykorzystywaniu tego co w istniejącym prawie dobre ... A z drugiej strony pieniądze i środki są, lecz na co? Na to co obejmuje swym zainteresowaniem wola polityczna rządzących. Są środki na niesprawiedliwą i prowadzoną wbrew społeczeństwu wojnę z której Polska nic nie ma poza wstydem. Są środki na wielkie budowy związane z mającymi się odbyć za dwa lata mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Nie mam nic przeciw piłce i tym zawodom ale skala przygotowań do nich i uzależnienie w tym Polski od zagranicy przybierają skandaliczne rozmiary. A to że kraj niezabezpieczony od powodzi nie boli rządzących, oni sobie poradzą, a obecnie, w czasie kampanii prezydenckiej mogą próbować wykorzystywać problem dla celów politycznych.

środa, 12 maja 2010

75 rocznica śmierci marszałka Piłsudskiego


O osobie Józefa Piłsudskiego mówi się dziś dużo. Postać skazana przez komunistów na niepamięć, obecnie wywyższona na pomniki ale czy na pewno szczerze? Jego zasługi dla Polski są wielkie i niekwestionowane, poświęcenie i wykonana praca wzorowe, choć towarzyszą im czyny dwuznaczne, wzbudzające mieszane odczucia. Mam tu na myśli zdarzenia od przewrotu majowego 1926, czyli najtrudniejszy dla każdego polityka sprawdzian gdy zdobywa się władzę a potem robi z niej użytek. Trzeba jednak pamiętać że wszystko działo się bardzo już dawno temu, gdy ludzie i społeczeństwo byli w innym niż dziś stanie świadomości. Wierzono wówczas że nowe własne państwo jest wartością tak cenną, że można dla niego poświęcić właściwie wszystko, nie tylko prawa jednostki ale i ludzkie życie. To dzięki takiemu myśleniu możliwy był czyn legionowy, rok 1920, a później walka o przetrwanie w II wojnie światowej. Dziś nieco inaczej rozumiemy te sprawy, bardziej doceniamy jednostkę niż zbiorowość, ale prowadzi to niestety często do wynaturzeń. Brak dobrych elementów dawnej postawy, czego smutnymi dowodami są rozkład życia społecznego i dobrowolna rezygnacja z niepodległości przez dużą część nienarodu. A nawet Piłsudski mógł osiągnąć sukces tylko na odpowiednim gruncie, czyli z właściwymi ludźmi którzy podchwycili jego idee.

poniedziałek, 3 maja 2010

Smutne święto

Tegoroczny 3 Maja nie może być niestety poświęcony spokojnemu wspominaniu dokonań naszych przodków sprzed dwóch wieków. Historia dzieje się bowiem na naszych oczach i jest to w istocie historia tragiczna. Od 10 kwietnia żyjemy w atmosferze coraz silniejszego przekonania że smoleńska tragedia nie była wypadkiem lecz zamachem. Opinie fachowców od lotnictwa nie pozostawiają żadnych wątpliwości że takie zdarzenie jest wysoce prawdopodobne. Brak absolutnego dowodu, ale na taki dowód nigdy nie ma co liczyć, przypomnijmy sobie śmierć Sikorskiego niewyjaśnioną po dziś dzień. Można natomiast dobrze skojarzyć oficjalnie ogłoszone fakty i wniosek pojawia się sam. Wyjaśnianie wypadku wyłącznie przez stronę rosyjską jest zarówno błędem polskich władz, nie wiadomo czy nie celowym, jak i dowodem wielkiej słabości Polski wobec Rosji. Znajdujemy się więc w stanie zawieszenia, z dużą możliwością ogromnej zbrodni uderzającej we wszystkich uczciwych i świadomych Polaków. A ilość potencjalnych sprawców tylko zwiększa podejrzenia. Mogło być na przykład tak że zachodni wrogowie Polski dogadali się w tej sprawie z Rosjanami, jak w roku 1939, a do realizacji włączyli swoich ludzi z Polski. To jest najczarniejszy scenariusz.

niedziela, 2 maja 2010

Atak na IPN

Przez cały czas istnienia Instytutu Pamięci Narodowej jest on zaciekle atakowany przez wszystkich którzy mają coś na sumieniu i chcieliby to ukryć. Czynią tak jawni starzy komuniści, zreformowani postkomuniści, ale również proeuropejscy liberałowie i, o zgrozo, niektórzy dawni działacze patriotyczni którzy zatracili dobro i prawdę, postanawiając robić karierę bez względu na stronę moralną. Przyjęta ostatnio ustawa ograniczająca swobodę Instytutu, śmierć w tragedii smoleńskiej prezesa Kurtyki i dającego szansę ratunku prezydenta Kaczyńskiego, a także przejęcie przynajmniej do wyborów całości władzy przez PO, stworzyły bardzo trudną sytuację w jakiej znalazł się IPN. Dlatego obowiązkiem wszystkich patriotów, dla których przeszłość nie jest zamknięta jakąś grubą kreską, jest myśleć, mówić i żądać prawdy, uwzględniając tę kwestię w wyborach politycznych i osobistych.

sobota, 1 maja 2010

Sześć lat niewoli

Zabory Polski trwały 123 lata, okupacja w czasie ostatniej wojny światowej 6 lat, niewola pojałtańska 45 lat. Natomiast obecne, sprytnie ukryte, tak że niedostrzegane przez sporą część społeczeństwa, zniewolenie unijne, trwa już całych 6 lat. I to najzupełniej bezpodstawnie z punktu widzenia elementarnej sprawiedliwości. Przecież nawet zgodnie z oficjalnymi wynikami referendum z 2003 roku, jedynie niecałe 46% głosujących opowiedziało się za rezygnacją z niepodległości. Czyli że w ten lub inny sposób, większość nie poparła stopniowej likwidacji Polski. Cóż z tego, system który w ogóle dopuścił do rozpatrywania takiej sprawy, realizował założony z góry plan który musiał skończyć się tym co się stało. Siły patriotyczne były zbyt słabe aby obronić Polskę, najgorsza zaś była kompletna obojętność wielkiej liczby ludzi nie rozumiejących do czego to wszystko zmierza. I nie piszę tego wcale z jakiejś rydzykowo-moherowej pozycji, nic z tych rzeczy. Człowiek nie ulegający złudzeniom rozumie doskonale że wydanie się w ręce obcych, poddanie im, jeszcze nigdy nie skończyło się dla jakiegokolwiek kraju i państwa sukcesem. Ale aby to dostrzec potrzeba najpierw być zdolnym do spojrzenia na świat poza koniec własnego nosa.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Kandydaci na prezydenta

Zgłosiło się ich 22, dwie drużyny piłkarskie bez rezerwy, mogliby sobie zagrać. A tak poważnie, to o co właściwie chodzi tym kandydatom którzy nie mają żadnych szans na ostateczny sukces? Może kogoś, na przykład Kornela Morawieckiego, skłania do uczestnictwa prawdziwa troska o Polskę. Jednak większość osób bez zaplecza albo całkowicie oderwała się od rzeczywistości, albo realizuje czyjeś zamówienie aby rozbijać scenę polityczną lub tworzyć złudzenie bogactwa demokracji u potencjalnych wyborców. A co z "poważnymi" kandydatami, co o nich myśleć? Widzę tu dwie możliwości. Jedni akceptują zły system i stopniowe pozbawianie Polski wszystkiego co posiada na rzecz zagranicy. Interesuje ich tylko własna kariera, nie zrobią niczego co mogłoby jej zaszkodzić. Takich należy bezbłędnie rozpoznać i zdecydowanie odrzucić. Ale nie wszyscy są tacy. Alternatywą jest postawa patriotyczna i uczciwość. Niestety, dobry człowiek w polityce nie ma szans. Jeśli pójdzie na kompromis z systemem zniszczy swoje dobro. A jeśli zachowa niewzruszoną postawę to system go zniszczy. Środkowa droga nie jest możliwa. Dlatego też nie ma co liczyć na dobrego kandydata który zostanie po wyborach dobrym prezydentem. To jest bajkowa wizja. A ktoś z obecnie zarejestrowanych wypełni w prawdziwym życiu jeden z opisanych powyżej scenariuszy.

piątek, 23 kwietnia 2010

Pogrzeb Bohaterki

W środę, 21 kwietnia 2010, pożegnaliśmy na gdańskim cmentarzu Srebrzysko Panią Annę Walentynowicz. Przybyli górnicy, hutnicy, kolejarze i stoczniowcy, kombatanci, członkowie organizacji katyńskich, sybiracy, internowani i represjonowani, przedstawiciele Solidarności z całego kraju, głównie Solidarności Walczącej, był też reprezentowany IPN. I tłum ludzi niezrzeszonych którzy chcieli oddać ostatnią posługę bohaterce walki o wolną Polskę. Ponieważ pogrzeb miał rangę państwową wzięło w nim udział wojsko, orkiestra, kompania honorowa, warta przy grobie. Po wstępnych ceremoniach kościelnych w domu przedpogrzebowym, uformował się kondukt który przeszedł krętą drogą wgłąb leśnego cmentarza, na szczyt wzgórza, do rodzinnego grobowca. Przemówienia wygłosili: Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, pani która była internowana razem z Anną Walentynowicz oraz, w imieniu Jarosława Kaczyńskiego poseł Jacek Kurski. Wspominano trudne życie Zmarłej, jej zasługi. Nie mogło nie być mowy o katastrofie która wstrząsnęła Polską. Gdy pogrzeb się skończył, grób otoczył kolorowy wał wieńców, wiązanek kwiatów, zniczy i świec, a jakiś kibic Lechii powiesił tam nawet biało-zielony szalik swej drużyny. Cześć Jej pamięci!

wtorek, 20 kwietnia 2010

Po żałobie ?

Mimo że oficjalna żałoba się skończyła nie możemy być spokojni. Przyczyny katastrofy nie są wyjaśniane z maksymalną otwartością co rodzi wiele spekulacji. I chyba trudno nie mieć wrażenia, że na ten samolot mógł być dokonany zamach. A jeśli tak no to podejrzana Rosja, choć są jeszcze inne możliwości. Dlaczego nie zadziałał system ostrzegawczy produkcji zachodniej o położeniu względem ziemi, w który Tupolew był dodatkowo wyposażony, uniezależniający go od informacji z lotniska? Podobno żaden samolot z takim oprzyrządowaniem jeszcze się nie rozbił. Czy system uległ awarii, przypadkowej czy sztucznie wywołanej? A mgła wokół lotniska, krótko wcześniej gdy lądował tam Jak z polskimi dziennikarzami mgły nie było. No i informacje bezpośrednio po katastrofie o trzech ofiarach rannych, skąd takie wieści i co się potem stało? Czy rzeczywiście ktoś przeżył wypadek, a potem umarł z powodu odniesionych ran czy też ... ? Dziwny film w YouTube z miejsca zdarzenia, obrazy nie wnoszą nic nowego ale dźwięk tak, są tam śmiechy Rosjan, przekleństwa, to nie jest w najmniejszym stopniu normalna reakcja na to co się zdarzyło. Nie otrzymaliśmy też informacji o obdukcji zwłok, mówi się tylko ciągle o identyfikacji ale to w zaistniałej sytuacji nie wystarczy.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Wielki pogrzeb

Uroczystości pogrzebowe pary prezydenckiej nie mogły nie poruszyć prawdziwych Polaków. I to niezależnie od tego czy im się prezydentura Lecha Kaczyńskiego podobała, czy na niego głosowali, a nawet czy jest im w ogóle potrzebny jakiś prezydent. Trzeba bowiem widzieć świat jakim jest i docenić tyle dobra w ludziach na ile ich stać. Nie oznacza to rezygnacji z obserwacji i krytyki gdy jest konieczna. Niestety, istnieją domniemania i przecieki informacji że pogrzeb na Wawelu nie był wolą rodziny, oni jakoby jedynie się na to zgodzili. Wiele wskazuje że stało się to z inicjatywy Kościoła. Jeśli to prawda, powstaje pytanie o przyczyny. Czy księża zrobili to dla Polski czy dla siebie, a jeśli dla Polski to czy mieli rację? Tak czy inaczej jest to wpływanie na postawę i ducha większości społeczeństwa. Bohater narodowy, jakim na naszych oczach staje się tragicznie zmarły prezydent, zostaje teraz w szczególny sposób związany z Kościołem, jest mniej świecki niż gdyby spoczął na Powązkach. To przynajmniej częściowe zawłaszczenie pamięci narodowej jest Kościołowi na rękę, służy umocnieniu własnej pozycji i opóźnieniu nieuchronnego końca. Nie podobało mi się też przemówienie p.o. Komorowskiego w Bazylice Mariackiej. W głosie słychać było złe emocje no i opisując Polskę jako państwo niepodległe "zapomniał" o postępującym uzależnieniu kraju od Unii Europejskiej.

sobota, 17 kwietnia 2010

Wawel czy Powązki ?

To pytanie dotyczące miejsca pochówku pary prezydenckiej jest aktualne, mimo czynionych w Krakowie przygotowań. Trudno się bowiem zgodzić że o pogrzebie na Wawelu mieliby decydować politycy, rodzina czy Kościół. W rzeczywistości jest to kwestia woli narodu, która powinna być wyrażona przez jego specjalnych, upoważnionych przedstawicieli. Uważam że w tym przypadku można się ostrożnie zgodzić z wybranym miejscem, szczególnie gdy zrezygnowano z szokującego zamiaru umieszczenia nagrobka obok sarkofagu marszałka Piłsudskiego, czy nawet skandalicznego przesunięcia tego ostatniego aby zrobić miejsce do realizacji owego niesmacznego pomysłu. A więc Wawel może być, pamiętajmy że ludzie i bohaterowie śpiący tam snem wiecznym też mieli zalety i wady, byli skomplikowani a ich dokonania dyskusyjne. Poza tym to są podziemia katedry, jedno z najbardziej prestiżowych miejsc pochówku w Polsce, ale jednak miejsce naznaczone wszystkim co się wiąże z Kościołem, obniża to zatem realną wartość miejsca. Natomiast nie do zaakceptowania jest przyjęty sposób podejmowania decyzji o pochowaniu tam kogokolwiek. To wymaga przepracowania. Nawet jednak gdybym nie godził się na Wawel, nie wziąłbym udziału w żadnym z organizowanych obecnie protestów, bo jaką bym miał gwarancję że inni protestanci to nie byli ubecy, dzisiejsi POpaprańcy czy zwykli geje.

piątek, 16 kwietnia 2010

Ofiary godne upamiętnienia

Chcę wspomnieć te osoby spośród ofiar smoleńskiej katastrofy, które swą szlachetną, godną postawą zapisały się trwale w historii. O Lechu Kaczyńskim już pisałem. W pierwszej kolejności wymienię tu Ryszarda Kaczorowskiego i Annę Walentynowicz - dwa zupełnie odmienne losy walki o niepodległą Polskę, różne osobowości lecz jeden patriotyzm. Następnie kombatanci, przedstawiciele rodzin pomordowanych i wszyscy dbający o pielęgnowanie narodowej pamięci. Szczególnie żal ministra Przewoźnika mającego ogromne zasługi na tym polu, jak również prezesa Kurtyki który osierocił IPN w momencie kulminacji wściekłego ataku zdrajców, chcących likwidacji pamięci o zbrodniach przeszłości. Z szacunkiem myślę też o pośle Wassermannie oraz o rzeczniku Kochanowskim. Nie zawsze mogłem się zgodzić z głoszonymi przezeń poglądami ale wierzę w jego głębokie zaangażowanie, czego dowodem że osobiście i bardzo uprzejmie odpowiadał na listy. Czy ci wszyscy ludzie, którzy odeszli już z życia do historii, są do zastąpienia? Obiegowe powiedzenie głosi że nie ma ludzi niezastąpionych, są tylko trudno zastępowalni. Ale tak jest w pracy czy na polu walki. W sferze kultury i ludzkiego ducha, szczególnie w dzisiejszym staczającym się świecie, każda strata ma bardzo poważne konsekwencje.

sobota, 10 kwietnia 2010

Tragiczna katastrofa

Dzisiejsza nowa katastrofa katyńska jest głęboko wstrząsająca. Zginęli w niej bowiem głównie politycy i osoby publiczne związane jakoś, pomimo przyjętych przez siebie kompromisów, z polską racją stanu. Czyli ludzie starający się myśleć i postępować patriotycznie a nie kosmopolitycznie. Bardzo możliwe że schodzący z tej drogi nie dobrowolnie, lecz pod przymusem złych okoliczności, działania wrogich sił z kraju i z zagranicy, a także ze względu na stan narodu. Starający się czynić dobro tak jak je rozumieli, zgodnie z posiadaną świadomością. To byli ci lepsi politycy i działacze, o czym świadczy ich pamięć o Katyniu, myślę że szczera, nie tylko dla uzyskania społecznej popularności. I ci ludzie zginęli, a co będzie z Polską? Istnieje poważne ryzyko że wrogowie niepodległości Polski się wzmocnią i trudniej będzie z nimi walczyć. Dzisiejsza opozycja musi się bardzo zmobilizować i zjednoczyć aby uratować kraj. Jak doszło do tego wypadku? Na razie z informacji medialnych wynika że prawdopodobnie nie był to zamach, choć taka ewentualność by mnie nie zdziwiła. Nie wiadomo czy przyczyny uda się wyjaśnić. W zaistniałej sytuacji przyjmijmy więc, zgodnie z zasadą "O zmarłych nic albo dobrze", postawę życzliwego współczucia wobec tych którzy zginęli. Cześć Ich pamięci!

wtorek, 6 kwietnia 2010

Katyń - Pamiętamy !

Okrągła, 70 rocznica mordu katyńskiego odbywa się w trudnej atmosferze. Rosja jak zwykle wykonuje dwuznaczne gesty, chce odciąć się od trudnej przeszłości ale i zachować imperialną twarz unikając wszelkiej odpowiedzialności. Oczywiste że tych dwóch celów nie da się na raz osiągnąć. Polska, słaba i pełna problemów, nie może zmusić wschodniego sąsiada do właściwej postawy, zresztą żaden przymus nie wchodzi tu w rachubę. A świat patrzy i praktycznie nie reaguje. W Katyniu odbędą się uroczystości ale niewiele z tego wynika. Dla mnie ci politycy którzy się tam spotkają, obciążeni strasznymi i haniebnymi czynami, sprawcy rozlewu krwi w Czeczenii i utraty niepodległości Polski na rzecz Unii Europejskiej, a także udziału Polski w imperialistycznych wojnach w Iraku i w Afganistanie, będą profanowali naszą narodową Golgotę. Właściwe byłyby w obecnej sytuacji ciche obchody, bez żadnych polityków, z udziałem rodzin i wszystkich osób którym pamięć o pomordowanych leży na sercu. A kiedyś, w odległej przyszłości, gdy powstaną, miejmy nadzieję, nowa prawdziwa Polska i nowa prawdziwa Rosja, będzie dobry czas na duże, szczere, wolne od fałszu i zakłamania spotkanie przedstawicieli obydwu kiedyś zwaśnionych stron.

sobota, 3 kwietnia 2010

Co z tymi świętami ?

Wielkanoc to czas nieobojętny dla obserwatora życia. Jaki jest sens tego święta dla człowieka XXI wieku? Co zrobić aby przybliżyć się do prawdy? Oczywiście każdy człowiek dysponuje innymi warunkami, świadomością, psychiką, wiedzą, ma zatem swój indywidualny punkt startu na ścieżce. Jednak większość ludzi skupia się w tym czasie bądź na tradycyjnej historii, refleksji i obrzędach, albo na bezrefleksyjnej konsumpcji i rozrywce. Jedni i drudzy wymagają pracy nad sobą. Potrzebna im jest stopniowa ewolucja w kierunku osiągnięcia prawdziwego związku z rzeczywistością. Wszystkim, bez względu na ich religijność, proponuję jako pierwszy krok oczyszczenie tych świąt z okrucieństwa. Oznacza to dobrowolną rezygnację ze spożywania mięsa zabitych zwierząt. Powstał nawet nowy termin "wegilia" zamiast bożonarodzeniowej wigilii, czyli uczta bez okrucieństwa. To bardzo ważne no bo jak świadomy człowiek może świętować kosztem cierpienia i śmierci żyjących, czujących stworzeń. Drugim krokiem tej ewolucji powinno być uwolnienie się od kościelnictwa, czyli tych wszystkich historycznych nawarstwień które zaciemniły istotę świąt. A o trzecim kroku nie napiszę, proszę się samemu domyślić co dalej należy zrobić. Do wszystkiego potrzebny jest jednak czas.

wtorek, 30 marca 2010

Terroryzm

Wiele mówi się o wczorajszym zamachu bombowym w Moskwie ale pomija się przy tym temat przyczyn terroryzmu. Tylko niewielką część stanowią zdarzenia wywołane przez szalonych, pseudoreligijnych fanatyków, choć i to bywa. Przeważnie do użycia terroru posuwają się przedstawiciele tych grup i narodów które bardzo skrzywdzono, naruszono ich godność, odebrano im wszystkie możliwości normalnego życia. To jest okrutny krzyk rozpaczy, którego tragizm potwierdza częsta samobójcza forma zamachu. Najgorszy zaś jest trzeci rodzaj terroryzmu czyli państwowy, użycie brutalnej przemocy wobec słabszych. Wszystko wskazuje że zdarzenie moskiewskie było skutkiem krzywdy, reakcją na wcześniejsze wojny w Czeczenii, na panujący tam terror, na zły stosunek wielu Rosjan do ludzi z Kaukazu. Wojny i terror wywołali politycy, ale dlaczego mogli to zrobić? Ponieważ prymitywna większość społeczeństwa, obojętna na kwestie moralne, nie zrobiła nic aby tych siewców nienawiści powstrzymać. No a potem zdziwienie i oburzenie że prześladowani reagują odwetem, prawda, ślepym bo uderzającym zarówno w winnych grzechu zaniechania protestu wobec wojny, jak i, co zupełnie możliwe, w kompletnie niewinnych którzy mieli nieszczęście znaleźć się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. Z takich wydarzeń płynie też lekcja dla Polski (Irak,Afganistan), ale czy naród potrafi to zrozumieć?!

wtorek, 23 marca 2010

Sopocka rocznica

W dniu dzisiejszym mija 65 lat od zdobycia Sopotu przez wojska radzieckie. Przez kilkadziesiąt lat PRL-u obchodzono ten dzień jako lokalne święto. I dziś, w innej epoce, widziałem wywieszone, niewątpliwie z tej okazji, odświętne flagi. Faktycznie, gdyby nie przepędzono stąd hitlerowców, nie mieszkalibyśmy dziś w tym pięknym mieście. Ja przeżyłem tu ponad pół wieku. Z drugiej strony nie wiadomo gdzie bylibyśmy gdyby nie ta przeklęta wojna, może we Lwowie, w Wilnie, w pięknej niezniszczonej Warszawie? Chcę jednak przypomnieć skrywane przez cały okres powojenny okoliczności wkroczenia Rosjan do Sopotu. Zgodnie ze świadectwami naocznych świadków, przekazanymi przez osoby przybyłe do Sopotu w 1945 roku, 23 marca miała miejsce rzeź cywilnej ludności miasta którą można zakwalifikować jako zbrodnię wojenną. Okrutne mordy, gwałty, grabieże, niepotrzebne zniszczenia, nie mogą być dziś przemilczane. To nie było jedynie czysto militarne zło wojny, ale zdziczenie i rozpasanie nowego okupanta. No ale, powie ktoś, tu byli Niemcy którzy tę wojnę rozpętali i na coś takiego zasłużyli. Taka argumentacja oznaczałaby usprawiedliwienie odpowiedzialności zbiorowej, a tego nie można zrobić. Poza tym było tu bardzo wielu autochtonów, ludzi pogranicza kulturowego pomiędzy Polską i Niemcami, przebywali tu także mniej liczni zniewoleni Polacy. Na nich spadło to bolszewickie wyzwolenie. No a Niemcy to przecież też ludzie, choć dla większości w owym czasie nie było to wcale oczywiste.

niedziela, 21 marca 2010

Pedofilia w Kościele

Pojawiające się co chwila skandale pedofilskie w Kościele skłaniają do rozważenia przyczyn zjawiska. Wydaje się że sprawa jest prosta ale nie wszyscy ją rozumieją, albo przynajmniej oficjalnie udają że nie rozumieją. Kościół od początku swego istnienia pragnął zapanować całkowicie nad człowiekiem. W tym celu postanowiono podporządkować sobie seksualne życie wierzących, uzyskując przez to kontrolę nad całą resztą spraw życiowych. Kto się podporządkował był zniewolony, kto łamał zakazy wpadał w kompleks winy i też był zniewolony. W średniowieczu postanowiono zdyscyplinować duchownych i wprowadzono celibat. Celibat sam w sobie nie jest zły, ale nadaje się tylko dla bardzo nielicznych, wysoko uduchowionych jednostek jakich ze świecą szukać w Kościele. W pozostałych przypadkach celibat staje się nieznośnym ciężarem, odebraniem zwykłemu człowiekowi części jego naturalnych funkcji życiowych. To jest nienormalne i, jak każde okaleczenie, wywołuje przykre następstwa. Pojawiają się próby obejścia tego zakazu związku z kobietą, co skutkuje zakłamaną sytuacją życiową. Tak było przez wieki ale Kościołowi najwidoczniej to nie przeszkadzało. No a w cięższych i prymitywniejszych przypadkach dochodzi do homoseksualizmu i pedofilii. Jedynym rozwiązaniem problemu byłoby zniesienie obowiązkowego celibatu, do czego prawdopodobnie kiedyś dojdzie. Ale przyszłość Kościoła jest w ogóle pod dużym znakiem zapytania.

piątek, 19 marca 2010

Bądźmy dobrzy dla zwierząt !

Do Trójmiasta znowu przyjechał cyrk w którym "występują" zwierzęta. Ta niedopuszczalna pseudorozrywka kłóci się, w niewiele mniejszym stopniu niż wiwisekcja, rzeźnia czy corrida, z zasadami elementarnego humanitaryzmu. Część społeczeństwa, głównie młodzież, to rozumie, ale wciąż istnieje klimat powszechnego przyzwolenia na traktowanie żyjących i czujących istot jak rzeczy, które mają wyłącznie służyć człowiekowi. W rzeczywistości zwierzęta nie są dla człowieka, ich życie jest ich własnością, a to co robi z nimi człowiek jest w dużej części agresywnym barbarzyństwem i okrucieństwem. Jest nawet jeszcze gorzej - obrońcy zwierząt są atakowani przez ludzi podłych słownie i fizycznie. Co zatem czynić? Należy bezustannie pracować nad świadomością ludzi, aby ci których na to stać zrozumieli, a wówczas zmienią postępowanie. Nie pójdą już z dzieckiem do takiego cyrku, nie wystroją się w prawdziwe futro, nie kupią szynki czy karpia na święta. Tu nie chodzi o czułostkowość ale o sprawiedliwość, której przestrzeganie poprawiłoby również stosunki międzyludzkie. Bo wszystko na tym świecie łączy się ze sobą i albo harmonijnie współgra, albo powstaje gniew, złość, ból i konflikt.

środa, 17 marca 2010

Prawo i życie

Media doniosły o zdarzeniu: ochroniarz tzw. agencji towarzyskiej odciął maczetą dłoń klientowi, który chciał uciec nie płacąc. Pierwsza refleksja, choć to nic nowego - jak w normalnym kraju mogą legalnie funkcjonować takie przybytki oparte na oczywistej niemoralności i łamaniu prawa. Wprawdzie żaden kraj nie wytępił prostytucji, ale co innego gdy dzieje się ona w ukryciu, w atmosferze powszechnego potępienia. Po drugie - jakim prawem, nie chodzi o wskazanie paragrafu ale o odniesienie do normalności, w Polsce działa cała sieć prywatnych agencji ochroniarskich. Oczywiście banki, muzea, fabryki i inne ważne miejsca muszą być chronione, to poza dyskusją. Ale zwykłe sklepy, szkoły, urzędy, domy i osiedla mieszkaniowe dla "elity" już nie, to zwyczaj przejęty bezkrytycznie z Zachodu i bardzo odpowiadający nowej burżuazji. Wynika to między innymi z błędnego mniemania że w atmosferze powszechnej, większej wolności niż w systemie totalitarnym, musi wzrosnąć przestępczość. Tak jednak nie jest a w każdym razie być nie musi. Natomiast spora część ochroniarzy to po prostu chuligani, którzy wyżywają się będąc na swej bardzo ważnej funkcji na zwykłych ludziach, nie tylko klientach agencji towarzyskich.

piątek, 12 marca 2010

Ofiary przestępstw

Zdaniem dnia jest dzisiejsza wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego, że w Polsce "być może jest kryzys". To pokazuje jak władza widzi sytuację. A w radiu akcja udzielania porad ofiarom przestępstw, aby mogły uzyskać pomoc. Dobry pomysł ale jak to się ma do rzeczywistości? Ludzie nie są tak ciemni i bezradni żeby nie wiedzieli jak się bronić. Jednak przeszkodą nie do przezwyciężenia jest dla znacznej części społeczeństwa sam system porządku publicznego i wymiaru sprawiedliwości. Często trudno zgłosić przestępstwo. Ogromna część zdarzeń kryminalnych jest traktowana jak błahostki czy nawet pieniactwo ofiar. Postępowania umarzane jako rzekomo nie kwalifikujące się do ścigania z oskarżenia publicznego. A kto ma wystarczające środki materialne aby zaryzykować dochodzenie sprawiedliwości przed sądem prywatnie? Mając pewność słuszności swego stanowiska i niegodziwości sprawców przestępstwa, jednak bez wiary w mądrość, uczciwość i zaangażowanie trybunału przed którym miałoby się stanąć. Sądu opartego na całkowitej zależności od spisanych kodeksów i zasad, dalekich od doskonałości. Nawet mądry sędzia, a ilu takich?, gdzie oni?, jest sprowadzony do roli wykonawcy prawa obmyślonego przez innych, przez co sprawa traci indywidualny charakter i często ma się nijak do rzeczywistego wymierzenia sprawiedliwości.

poniedziałek, 8 marca 2010

Los dzieci

We wczorajszej "Gazecie Wyborczej" opisano poruszającą historię pewnej rodziny. Młoda kobieta zgłosiła policji że została zgwałcona przez nieznanego sprawcę. W toku dokładnego śledztwa okazało się że przestępstwo było wymyślone aby poprzez wzbudzenie współczucia powstrzymać grożące odebranie dzieci przez władze. A powód groźby? Bieda! To nie pierwszy przypadek że traktuje się ludzi biednych jak przestępców i chce się im odebrać dzieci umieszczając je w domu dziecka. Rażąca, wołająca o pomstę do nieba niesprawiedliwość wynikająca z prawdziwie faszystowskiego sposobu myślenia! Bieda jest zdarzeniem losowym a nie czyjąś winą zaś miejsce dzieci jest przy rodzicach. Co innego gdy są to rodzice wyrodni, znęcający się czy nawet chcący zabić. Takim kreaturom bez wątpienia można dzieci odebrać, to absolutna konieczność. Na przykład Alicja Tysiąc która chciała zabić swą córkę, nie zasługuje by być matką. Innym problemem jest wtrącanie się polityków i władz w szkolnictwo, polegające na systematycznym obniżaniu wieku dzieci podlegających obowiązkowi szkolnemu. Jest to niszczenie dobra i indywidualnych cech jednostek i wychowywanie młodych aby byli ludźmi nowego systemu. Bardzo krzywdzące działanie, odpowiednik tego co robili w czasach stalinowskich komuniści.

czwartek, 4 marca 2010

Olimpiada zimowa

Zakończona niedawno Olimpiada zasługuje na parę słów. Podziw dla sportowców wyczynowców współistnieje u mnie z wątpliwościami. Tak zaawansowany sport jest już bowiem widowiskiem odległym od możliwości zwykłego człowieka. Nie ma, w przeciwieństwie do rekreacji, nic wspólnego z troską o zdrowie, liczy się tylko wynik co wywołuje pokusę dopingu. Zawody rangi światowej czy kontynentalnej są organizowane z nadmiernym rozmachem, pochłaniając ogromne środki pieniężne w trudnych czasach kryzysu. Stosuję to jak najbardziej do Euro 2012. A mogłoby być normalniej, skromniej, za to z większą starannością aby nie dochodziło do tragicznych wypadków. Ale oczywiście możemy się cieszyć z sukcesów naszych przedstawicieli. Najbardziej przekonuje zwycięstwo Kowalczyk, okupione gigantycznym wysiłkiem. Choć bardziej niż medali można jej pozazdrościć pięknych zdrowych zębów. Orzeł z Wisły musiał zdobyć medal bo modlił się aby poniosły go anioły. No a sukces łyżwiarek szybkich dzięki "uprzejmości" rywalek, ale nic to, w sporcie walczy się zgodnie z tym na co pozwala przeciwnik. Współczuję tylko naszym zwycięzcom że pod ich sukcesy podczepiają się politycy i duchowni, nie od dziś wiadomo że sukces ma wielu ojców.

wtorek, 2 marca 2010

Nasz Chopin

Obchody dwóchsetlecia Fryderyka Chopina przypominają o wiecznie żywej sile tego poety fortepianu. Pół-Francuza, bez którego trudno dziś sobie wyobrazić kulturę polską. Artysty którego sztuka jest otoczona tajemnicą, wszak zapis nutowy nie określa całkowicie utworu, szczególnie ważna jest interpretacja twórcy. Z oczywistych powodów historycznych nie dysponujemy nagraniami gry Chopina. Istnieją różne informacje na ten temat ale to nie wystarczy. Mam jednak dość fantastyczną nadzieję że kiedyś, może nawet za trzysta lat, uda się dzięki osiągnięciom nauki odtworzyć dźwięki z przeszłości. Co do dwudziestowiecznych nagrań mistrzów, bardziej do mnie przemawiają interpretacje przedwojenne, pełne życia, oryginalne, radosne, od dzisiejszych, albo precyzyjnych lecz konformistycznych, lub zbuntowanych lecz nie oferujących nic w zamian.

czwartek, 11 lutego 2010

Uzdrowić sądownictwo !

Wczorajsze wstrząsające morderstwo policjanta w Warszawie, dokonane przez młodocianego chuligana, skłania do głębokiej refleksji. Dużą część winy za takie przypadki ponoszą bowiem twórcy przesadnie łagodnego prawa, które rozzuchwala sprawców. Argumentuje się zazwyczaj względami humanistycznymi, są one jednak niestety tylko kulturalnym oderwaniem się od rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że zbrodniarze winni być karani z całą surowością, zarówno w celu oddziaływania na zdemoralizowaną część społeczeństwa jak i przede wszystkim dla wymierzenia sprawiedliwości poprzez pomszczenie cierpienia niewinnych ofiar. Sądownictwo w Polsce nie wypełnia tych zadań z wielu powodów, szczególnie jednak ze względu na wadliwe prawo, które bierze w obronę sprawcę przestępstwa zapominając o pokrzywdzonych. Czy jakikolwiek wyrok poza karą śmierci, której generalnie nie popieram ale są sytuacje szczególne, w sprawie o zabójstwo gdy nie ma żadnych wątpliwości co do osoby sprawcy, można uznać za sprawiedliwy? A jeszcze, czy taki młodociany morderca wziął się znikąd? Nie, on miał rodziców bądź opiekunów którzy powinni również odpowiadać za stworzonego przez siebie potworka, tak jak właściciel wściekłego psa ma odpowiadać za wypuszczone zwierzę.

piątek, 5 lutego 2010

Niesprawiedliwość trwa !

W przedwczorajszym "Dzienniku Bałtyckim" opisano straszną sprawę Tomasza Kułaczewskiego. Ten młody, niepełnosprawny mężczyzna, został niesłusznie uznany przez policję sprawcą morderstwa. W brutalnym śledztwie z pomocą prokuratury, wymuszono na nim przyznanie do winy. Sąd nie uznał wycofania zeznań w czasie rozprawy i wydał wyrok skazujący - 15 lat więzienia. W więzieniu Kułaczewski stał się ofiarą przebywających tam prawdziwych kryminalistów. I tylko szczęściem w nieszczęściu, po czterech latach uwięzienia, prawda wyszła na jaw a człowiek na wolność. Po długim procesie przyznano mu odszkodowanie, duże ale niewspółmierne do wyrządzonej krzywdy. Nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek odpowiedzialności śledczych, prokuratora, sędziego, którzy spowodowali ten koszmar - oni są nietykalni, system ich chroni. A te 314 tysięcy zł odszkodowania zapłacą podatnicy, czyli społeczeństwo. Wszystko wydarzyło się nie kiedyś tam, za komuny, ale w dzisiejszej "wolnej" Polsce. To może się powtórzyć, wystarczy że nastąpi zbieg okoliczności, którego ofiarą może paść większość obywateli naszego kraju. Nie czujmy się więc bezpiecznie, ale pracujmy nad wzrostem świadomości społecznej, który ograniczy a kiedyś uniemożliwi takie traktowanie niewinnego człowieka.

sobota, 30 stycznia 2010

Siła muzyki

Gdzie można znaleźć dobrą muzykę, prawdziwą, niezdegenerowaną, będącą pokrzepieniem dla serca i umysłu w tym trudnym okresie? Poza oczywiście żywymi koncertami i nagraniami do kupienia. Ja polecam II Program Polskiego Radia będący w tej dziedzinie prawdziwą oazą na pustyni. Ale również I Program PR ma prawdziwe skarby: niedzielne koncerty chopinowskie i "Słodkie Radio Retro" oraz "Mijają lata, zostają piosenki" czyli audycje wspaniałej pary Danuta Żelechowska i Jan Zagozda. Wspomnienie o czasach w których muzyka nie została jeszcze zepsuta przez psujące się społeczeństwo. Alternatywa dla zdziczenia bądź wyprania z wszelkich wartości. Niestety, w nowoczesnych mediach komercyjnych niczego dobrego nie znajdziemy. Dlatego tak ważne jest Polskie Radio, ostoja resztek tradycji. Z tego właśnie powodu jest zaciekle atakowane przez zdrajców, chcących doprowadzić do jego upadku aby przyśpieszyć rozkład narodu. Dobrą muzykę znajdziemy także w internecie, na przykład w YouTube. Są tam znakomici nadawcy, poświęcający się bezinteresownie dla dobra każdego kto tylko zechce słuchać. Muzyka połączona z obrazami, filmami, bogactwem danych historycznych. Prawda, brakuje czasu na to wszystko, ale na co właściwie mamy swój czas?

wtorek, 19 stycznia 2010

Szachowe Mistrzostwa

Mało kto, poza wąskim gronem zapaleńców, zwrócił uwagę na zakończone przedwczoraj w Warszawie Mistrzostwa Polski w Szachach, które toczyły się w jednym miejscu i czasie zarówno dla kobiet i mężczyzn. Mistrzami Polski na rok 2010 zostali Monika Soćko i Mateusz Bartel. Można podziwiać uzdolnioną młodzież, średni wiek uczestników był bardzo niski, i życzyć im dalszych sukcesów w niełatwej karierze. Szkoda że w naszym społeczeństwie coraz mniej osób stać na chęć zajmowania się szachami i że trudno im znaleźć na to czas. W mediach ten sport umysłowy jest zawsze na szarym końcu, za wszystkimi sportami fizycznymi. A to zależy tylko od ludzi, w innych krajach które niekoniecznie są wzorcowe, sytuacja szachów jest lepsza niż w Polsce. Wydaje się że mamy obecnie do czynienia z pewnym kryzysem świadomości. Stykający się z szachami szybko pojmują że droga na wyżyny jest bardzo trudna i niepewna, więc oceniają całe przedsięwzięcie jako nieopłacalne. To błędne podejście. Szachy trzeba oceniać poprzez zawarte w nich piękno, a potem dać się temu pięknu porwać. Zaś na kalkulacje przyjdzie czas przy szachownicy, w trakcie obliczania wariantów, tak, tu potrzebne jest zimne wyrachowanie, nie wcześniej i nie później.