piątek, 29 listopada 2013
Niech żyje Armenia, brawa dla Ukrainy !
W ten sposób pragnę wyrazić swoje poparcie dla przeciwstawienia się przez wymienione państwa brutalnemu naciskowi propagandowemu, a pewnie i materialnemu, w celu zmuszenia ich do wstąpienia do unii europejskiej. I nie ma znaczenia że Rosja działała w drugą stronę, problemy z Rosją stanowią osobne zagadnienie. Każde państwo, każdy naród, mają bowiem nienaruszalne prawo do samodzielnego bytu wolnego od obcego dyktatu czy ingerencji, do niezakłóconej wolności o której nie może być mowy w unijnym kołchozie. Tak jak w ZSRR nie było wolności, nie ma jej również w unii. Piszę ZSRR dużymi literami bo to wróg miniony, choć jego skutki trwają, zaś unia jest palącym problemem teraźniejszości. Nie rozumieją tego głupcy, otumaniona część młodzieży która wierzy w zachodni raj, czy zdrajcy swych ojczyzn gotowi sprzedać je za judaszowe euro. W polskich mediach reżimowych obserwujemy kolosalną akcję urabiania odbiorców przez dziennikarskich politruków, ubolewania z powodu klęski unii, zamazywania prawdy aby oszukać naiwnych i odwrócić uwagę społeczeństwa od fatalnej sytuacji w naszym kraju. Niestety również niektórzy patrioci nie rozumiejąc sytuacji przyłączyli się do błędu, przedstawiciele tych środowisk które nie protestowały gdy Polska wpadła w unijną niewolę a potem był podpisywany traktat lizboński. No ale, powie ktoś, czy bez unii byłoby w Polsce wszystko dobre? Oczywiście że nie, po jej upadku czy rozwiązaniu trzeba będzie pokonywać inne kłopoty, ale wewnętrzne, bez nakazów z zewnątrz. I tego miło by było doczekać.
wtorek, 12 listopada 2013
Po Święcie Niepodległości
Pewien polityk oświadczył przemawiając że Polska odzyskała w XX wieku dwukrotnie niepodległość. Czy to jest prawda? Zmartwychwstanie w roku 1918 jest oczywistością ale co dalej? Rok 1989 nie był powtórzeniem sytuacji bo zło nie zostało przecięte i wykorzenione, nie doszło do ukształtowania efektywnych mechanizmów demokratycznych które pozwoliłyby narodowi osiągać cele poprzez wybranych przedstawicieli, do władzy doszli ludzie służący złu i obcym interesom, niszczący kraj i naród. Przykładem niedawne odrzucenie przez władze referendum w sprawie oświaty, w oczywisty sposób wbrew społeczeństwu. W 2004 roku utraciliśmy niepodległość wpadając w unijną niewolę. Wszystkim optymistom, którzy powiedzieliby że nie jest z Polską aż tak źle, odpowiadam że połowiczna wolność nie jest prawdziwą wolnością. Prawdziwi patrioci czują się dziś jak nasi przodkowie pod rozbiorami i oczekują z nadzieją na upadek systemu zła. Pomimo tej sytuacji, a nawet właśnie dlatego, należy obchodzić pamiątkę 11 Listopada dla utrwalenia polskiej świadomości. Obserwujemy jednak corocznie oddzielne świętowanie tego dnia różnych środowisk. Generalnie są to niezależne obchody patriotyczne, na przykład tradycyjny już warszawski Marsz Niepodległości, nacechowane żarliwym autentyzmem, i zdarzenia oficjalne, organizowane przez władze które chcą przekonać ludzi że III RP jest prawdziwą Polską. Szkoda że w tym roku PiS opuścił Marsz w Warszawie zapominając chyba że w jedności siła. Marsz ten jest solą w oku wszelkim wrogom Polski, dlatego dochodzi corocznie do prowokacji i atakowania uczestników na wszystkie możliwe sposoby: fizycznie, medialnie i administracyjnie. Przykre że część lewicującej młodzieży daje się ogłupić i uczestnicząc w napaściach występuje przeciw Polsce. Zresztą w wielu środowiskach patriotyzm jest traktowany jako przeżytek, choroba z której należy się wyleczyć. Tak myśli zdegenerowana lewica, nastawiony wyłącznie na konsumpcję motłoch oraz oderwani od rzeczywistości pseudoreligianci. Prawdziwy Polak pokona w umyśle i w sercu błędne poglądy i nie da się oszukać wrogiej ideologii.
wtorek, 5 listopada 2013
Listopad
Miesiąc wspomnień naszych kochanych zmarłych i refleksji o przemijaniu. Wszystko co mamy zawdzięczamy przodkom, ich pracy i walce o przetrwanie, mądrości i miłości. Oni nie odeszli, są z nami stale, możemy o nich myśleć, rozmawiać z nimi, opowiadając o wszystkim co się wydarza. Przeżywamy gorycz wyrzutów sumienia z powodu błędów i zaniedbań których nie ma jak naprawić. Widzimy bliskich w stanie takiej świętości jaką udało się im osiągnąć, ale nie według kościelnych schematów tylko realnie, lub przynajmniej w jasnych czystych barwach pełnego choć nie bezbłędnego człowieczeństwa. I zawsze jest za późno, ach gdybyśmy mogli cofnąć nieubłagany czas! Myślimy też o śmierci która spotyka wszystkich bez wyjątku i dlatego prawdopodobnie nie jest tak straszna jak ludzie sobie wyobrażają. Chociaż pozbawia nas możliwości działania i przyjemności życia to jednak równocześnie kładzie kres cierpieniom których nie brakuje a w miarę upływu lat najczęściej przybywa. Im bowiem człowiek starszy tym wyraźniej widzi jak wszystko ulega degeneracji, otaczający świat nie jest radosny i przytulny jak za dni dzieciństwa, staje się coraz bardziej obcy i nieprzyjazny. Więzi z ludźmi, w tym z rodziną, ulegają przerwaniu przez śmierć najbliższych, pozostali wyobcowują się i oddalają. Pora umierać. Ale pogodzić się z własną śmiercią może tylko ten kto wykonał stojące przed nim zadania życiowe i prace, jest więc spełniony i spokojny. Mało kto ma ów komfort dobrego umierania, zwłaszcza obecnie w niezwykle trudnych czasach zagrożonego bytu Ojczyzny a nawet całego świata. A przy tym ileż trudu potrzeba aby z niebytu ukształtował się prawdziwy pełny człowiek i jaką stratą dla powszechnego dobra jest zakończenie jego życia. Nie bez przyczyny w naszym hymnie znajdują się słowa "Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy...". Żyjmy więc ciesząc się i wypełniając co do nas należy dopóki to możliwe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

