wtorek, 29 kwietnia 2014
Problemy świętości
Dwaj papieże rzymskokatoliccy zostali uznani przez Kościół za świętych. Czym jest prawdziwa świętość? Trudno o tym mówić bo świętość przekracza zwykłego człowieka. Jest to duchowa doskonałość która nie ma związku z jakimiś cudami czy też ponadnaturalnymi efektami. Karol Wojtyła i jego życie. Rozpatrując temat nie należy za bardzo opierać się na oficjalnym życiorysie bo osoby tej rangi mają życiorysy odpowiednio wyczyszczone. Ważniejsze są własne obserwacje przetworzone w oparciu o intuicję i doświadczenie życiowe. Wydaje się że Karol Wojtyła pochodził z dobrej rodziny, to bardzo ważne. Ale dobre środowiska nie są wolne od problemów. Wierność tradycyjnym wartościom, koniecznym i bezcennym, łączy się z kultywowaniem przestarzałych treści, eliminowaniem pożytecznych nowości, a także z odrzuceniem wolności myśli i swobodnego poszukiwania prawdy. Takie wychowanie może pozostawić oprócz pozytywnych silnie negatywne skutki. Znikają niezbędne pytania: Dlaczego tak a nie inaczej? Skąd to wiadomo? Jakie są dowody? W dzieciństwie Karola były tragiczne śmierci najbliższych, matki i brata. Mógł wówczas dojść do wniosku że skoro ludzie są tak nietrwali warto oprzeć się na Bogu który nigdy nie umiera i obiecuje spotkanie ze zmarłymi. Potem trafił w środowisko kościelne, więź z którym ustawicznie pogłębiał. Wybuchła wojna która przewróciła do góry nogami cały świat co wzbudzało potrzebę znalezienia trwałego systemu wartości aby przezwyciężyć zło. Wojtyła miał już odpowiedź, niestety nie uwzględniającą wszystkich dostępnych faktów. Swoje niewątpliwie duże zdolności twórcze i artystyczne wykorzystywał bardziej do pobudzenia emocji niż do skupienia się na konkretnych faktach. Gdy został księdzem szybko awansował, być może był już z góry szykowany na wysokie stanowisko. Pewne środowisko antyklerykalne twierdzi że pozostawał w związku z kobietą z którą miał syna, jednak rzecz jasna brak na to dowodów, nie byłoby w tym zresztą nic strasznego poza sprzecznością z deklarowaną postawą. Jako papież przyczynił się niewątpliwie do wzmocnienia Kościoła poprzez zjednywanie ludzi sympatią, życzliwością i głoszoną miłością. Głosił jednak głównie bardzo kościelne nauki niemożliwe do przyjęcia przez niekatolików. Nie przeprowadził śledztwa w sprawie tajemniczej śmierci swego poprzednika, może nie mógł tego zrobić w trosce o swoje bezpieczeństwo. Przeprosił za grzechy Kościoła w minionych wiekach ale nie mogło to przywrócić życia ofiarom inkwizycji. W czasie jego pontyfikatu doszło do różnych kościelnych skandali którym częściowo można było zapobiec. Na przykład przypadki pedofilii czy homoseksualizmu wśród księży są skutkiem wymuszonego na nich celibatu, słabsi tego nie wytrzymują. Wystarczyłoby poluzować reguły, zakazy bez słusznego uzasadnienia. Papież wyraził się przyzwalająco o wstąpieniu Polski do unii. Już Pismo powiada jednak że nikt nie może dwóm panom służyć. W tym przypadku albo służy się Polsce albo obcej sile, Watykanowi, unii czy komukolwiek innemu. Warto przypomnieć że Kościół miał duży udział w powstaniu prapoczątków
unii, niewątpliwie licząc na podporządkowanie sobie w ten sposób państw i
narodów. Rzecz się skomplikowała gdy władzę w unii przejęli
liberałowie. Czy możliwe jest pogodzenie stanowiska papieża ze świętością? Uważam to za niemożliwe ponieważ każdy papież, nawet zakładając jego dobrą wolę, jest tak uwikłany w system dogmatów, tradycji, nierzeczywistych wierzeń i ceremonii, a także w kompromisy wobec systemów Kościoła i świata że przeszkadza to osiągnięciu świętości, tak samo jest z politykami czy ludźmi na wysokich stanowiskach. Czy kościelna świętość ma jakiś związek z ogólnoludzkim dobrem? Ma ale w ograniczonym zakresie, daleko do pełnej zgodności. Co sądzić o okolicznościach procesu kanonizacyjnego? A to już jest wielkie przedsięwzięcie służące przyciągnięciu do Kościoła szerokich mas ludzi podatnych na wiarę. Nie zwykłą wiarę ale dosyć szczególną. Twierdzi się bowiem że zmarły papież, którego pochowano w kościele w Rzymie, przyczynia się do cudów uzdrowienia. Wielu twierdzi że w to wierzy ale jest w tym chyba dużo udawania przed samymi sobą. Oburzające jest przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego w oparciu o zeznania Jaruzelskiego czy Kwaśniewskiego. Więc od tych towarzyszy ma zależeć czyjaś świętość? Politycy z całego świata skwapliwie wykorzystali kanonizację. Po pierwsze aby podbić swoją popularność, ale chodzi o coś znacznie większego. Nie chcę tu powtarzać ustaleń filozofii marksistowskiej o roli religii jako opium dla ludu ale rzecz jest widoczna dla każdego gołym okiem. A przynajmniej tak traktują religię władcy świata, udają pokornych a chcą zniewolić masy. Tradycyjne religie osłabiają bowiem rewolucyjnego ducha i to jest niestety ich słabością.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Święta te same ale nie takie same
I znów minął ten szczególny czas w którym mieszają się ze sobą wątki świeckie i religijne. Pomimo stałych odniesień do historii biblijnej święta zmieniają się wraz ze społeczeństwem. Kiedyś, gdy prawie wszyscy podawali się oficjalnie za wierzących, choć większość z nich łudziła się jedynie że tak jest, święta były dla ludzi oczekiwaną i przeżywaną radosną oczywistością, mimo że brak alternatywy czynił ich wesele mniej autentycznym. Kto dziś może się uważać za prawdziwie wierzącego gdy spotykamy niezliczoną ilość śmierci i ani jednego zmartwychwstania? A jeśli nawet takie jednostki są to co z tego wynika? Przecież dopóki jest wiara brak wiedzy, gdy pojawia się wiedza wiara znika. Powoływanie się na jakieś cuda, których i tak nie sposób potwierdzić jest nieporozumieniem, ewentualny cud znosiłby wiarę i udzielał wiedzy ale tylko wybranym świadkom owego cudu, nikomu więcej. Całe Pismo jest pełne wezwań do wiary co jest równoznaczne z przyznaniem nieosiągalności wiedzy. Czy możliwe aby doskonały Bóg oczekiwał albo nawet wymagał od swych dzieci wiary w treści całkowicie sprzeczne z ich życiowym doświadczeniem i rezygnacji z wiedzy? A człowiek współczesny domaga się wiedzy uznając ją za jedyny wiarygodny środek poznania. Nauczyliśmy się tego wraz z rozwojem logicznego myślenia, filozofii, nauki i techniki. Pomimo pewnych zawirowań ewolucja świadomości biegnie zasadniczo jednokierunkowo, czyli że nie ma już powrotu do wcześniejszego stanu. Dlatego też następuje zanik wiary zastępowanej przez duchowość lub konsumpcję, kulturę czy rozpasanie, uczciwość albo zakłamanie. Bezproblemowe kiedyś święta stały się czasem skrywanego konfliktu między sercem i rozumem. Zawsze już będzie czegoś brakowało, taka jest cena poznania choć może to przypominać samopoznanie Adama i Ewy po wypędzeniu z raju rozkoszy. Ale czy niewiedza może być dziś rozkoszą? Najwyżej dziecięcą niewinnością do czasu.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Ukraina tonie, a co z nami ?
Gdy piszę te słowa w Moskwie odbywa się odpowiedź ich przywódcy na pytania obywateli, o których rzecznik władz powiedział że wiele osób ma pretensje do Putina iż zwleka z wprowadzeniem wojsk na Ukrainę. Zapowiedź agresji przez przypowieści. Jak widzimy obrona Ukrainy przed piątą kolumną rosyjską jest mniej niż symboliczna. Może to być spowodowane brakiem siły państwa ale i efektem sterroryzowania przez dużo silniejszego wschodniego agresora. Choć trzeba przyznać że ta agresja została sprowokowana zaproszeniem Zachodu tuż pod bok Rosji. Tak czy inaczej przyszłość Ukrainy maluje się w czarnych barwach. Podobny los spotyka kraj którego społeczeństwo, pomimo poczucia przynależności narodowej, nie ma tradycji, więzi emocjonalnych i bieżących interesów związanych z własnym państwem. Dlaczego zajmuję się tyle Ukrainą? Ich katastrofa jest ważną lekcją dla nas bo własnych problemów nam nie brakuje. Oczywiście u nas wszystko inaczej wygląda ale można odnaleźć pewne podobieństwa sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej. My mamy związek z naszym państwem, ale bardziej z jego ideą i możliwościami niż z III RP która traktuje naród po macoszemu i dobrowolnie wyrzekła się znacznej części suwerenności. W wyniku koszmarów historii naród skarlał więc nasza przyszłość jest niepewna. Mam nadzieję że się uratujemy ale nie będzie to łatwe, a mówiąc całkiem szczerze to dla odbudowania Ojczyzny potrzeba mądrej pracy przez minimum sto lat.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Dzielna młodzież przeciw chorobie demokracji
Gdy dochodzi do podboju jakiegoś kraju przez wrogów często mają miejsce różne poniżające pokonanych działania mające ich zelżyć, a jeśli to możliwe upodlić. Tak robili kiedyś Niemcy czy Rosjanie a dziś nie oszczędza nam przykrości i Zachód. Fałszywie, tendencyjnie rozumiane prawa człowieka skutkują usprawiedliwieniem zboczeń homoseksualnych. Nic mnie nie obchodzi że Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła kiedyś, rzecz jasna pod presją lobby homoseksualnego, ich przypadłość ze spisu chorób. O zdrowiu czy chorobie decydują zgodność lub konflikt z naturą a nie decyzje jakichkolwiek gremiów. Dlatego ci odmieńcy będą zawsze chorzy i nikt tego nie zmieni. Ale oni są agresywni a prounijnym kosmopolitom jest to na rękę. W centrum Warszawy ustawiono prowokacyjny pomnik tęczy będącej symbolem zboczeńców. Tęcza która jest cudem przyrody została przez dzicz zawłaszczona tak jak kiedyś starohinduską swastykę sprofanowali hitlerowcy. Obecne władze Warszawy popierają z całych sił haniebny pomnik bo mają w tym swój zły polityczny interes. I żylibyśmy tak zelżeni, nie wiedząc czy jesteśmy w Polsce czy na zgniłym Zachodzie, gdyby nie dzielna młodzież która z poświęceniem walczy z paskudztwem pomimo szykan systemu. Jestem pełen podziwu dla walki normalnych młodych ludzi o oczyszczenie stolicy ze zgnilizny. Zwyciężymy! Jedna rzecz wymaga wyjaśnienia. W głębokim PRL-u, gdy cały język publiczny był przez komunistów zideologizowany, używano zwrotu "zgniły Zachód" aby zohydzić nam przeciwnika. Z przekory do bolszewików mało kto im wierzył. Aż system zmienił oblicze i poznaliśmy prawdę na własne oczy. Chociaż komunistyczne określenie Zachodu miało złe przyczyny, nie było niestety w istocie pozbawione słuszności. Demokracja, czy nawet tylko jej namiastka, są niezwykle podatne na wolnościowe degeneracje wynikające z braku zasad moralnych i wystarczającej dyscypliny społecznej. Myślę że to się kiedyś zmieni o ile ludzkość ma przetrwać.
piątek, 11 kwietnia 2014
O wolną Polskę
We wszystkich trudnych momentach, zarówno w małych wydarzeniach z życia jednostek jak i w dużej skali, na poziomie państwowym, obowiązuje zasada że problemy wykorzystują źli cwaniacy aby bogacić się krzywdząc społeczeństwo. Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Tak samo z działalnością obcych agentów których poznajemy po zatrutych owocach ich szkodnictwa. Obecne kryzysy: zniewolenie Polski przez unię, wieloletni kryzys gospodarczy świadczący najlepiej o nędzy zachodniego kapitalizmu, również sztucznie wywołany kryzys ukraiński i inne, są pożywką dla szkodliwych pomysłów powodujących ograniczenie polskości i naszych praw. Ostatnio władza wysunęła propozycję aby na terenie Polski powstały stałe bazy NATO. A więc nie chodzi o obronę resztek naszej niepodległości, bo do tego wystarczyłby pobyt wojsk NATO czasowy, zgodnie z sytuacją międzynarodową i informacjami wywiadowczymi, tak długi jak potrzeba ale przez pewien czas a potem do widzenia. Oni chcą jednak stałej obecności obcych wojsk w Polsce co jest naruszeniem podstawowych praw narodu i Ojczyzny. My potrzebujemy pomocy w obronie, po to jesteśmy w NATO, w przeciwnym razie po co byłoby tam pozostawać, natomiast absolutnie nie chcemy kolejnej okupacji nawet przez oficjalnie uznanych sojuszników. Takie jest moim zdaniem polskie widzenie tej sprawy.
czwartek, 10 kwietnia 2014
Czwarta rocznica zbrodni smoleńskiej
Minęły cztery lata kłamstw i ukrywania prawdy o zamachu. Urzędnicy państwowi w zależności od stanu ich uczciwości zakłamują się na potęgę lub sprawiają wrażenie ubezwłasnowolnionych przez system. Bezprawnie przekazano śledztwo Rosji co skutkuje z ich strony parodią śledztwa, fałszywymi oskarżeniami i zagrabieniem wraku naszego samolotu ze wszystkimi rejestratorami lotu. Władze polskie zrezygnowały z efektywnej pomocy zachodniej w wyjaśnieniu katastrofy a przekazane stamtąd materiały w dziwny sposób zaginęły. Mimo wszystko, dzięki uporczywemu zaangażowaniu szeregu patriotycznych specjalistów z różnych dziedzin i działaczy, ustalono wiele faktów i poszlak które w połączeniu z intuicją opartą na doświadczeniu życiowym dają jasny i przekonywający obraz sytuacji. W tak trudnych warunkach wyjaśniono bardzo wiele, kiedyś cała prawda wyjdzie na jaw. Stopniowo wzrasta ilość Polaków rozumiejących że w Smoleńsku doszło do zamachu. Najbardziej prawdopodobną wersją jest wybuch bomby ukrytej na pokładzie, umieszczonej w czasie naprawy samolotu w Rosji lub bezpośrednio przed lotem. Kto kieruje samolot najwyższych władz do remontu we wrogim państwie, nie licząc się ze wszystkimi możliwymi sztuczkami, od założenia podsłuchu po zepsucie w wiadomym celu? To się kwalifikuje jako praktyczny sabotaż, niezależnie od intencji. Tak samo z wysłaniem samolotu na nieczynne lotnisko. Charakterystyczne że zarówno ze strony polskiej jak i rosyjskiej nie było prawie na miejscu ochrony, nie tak jak przy wcześniejszej wizycie premiera, jakby z góry wiedziano co się wydarzy. Niewyjaśniona sprawa kilku osób które jakoby przeżyły katastrofę a ostatecznie okazały się martwe. Zbezczeszczenie zwłok w prosektorium i zapewne celowa zamiana ciał pomimo deklarowanej kontroli wysłanników z Polski. Obserwując politykę rosyjską i przywódcę tego państwa, a także sytuację polityczną w Polsce skolonizowanej przez unię, widzimy coraz lepiej motywy którymi kierowali się zleceniodawcy i wykonawcy zbrodni. Wiąże się z tym niechęć do wyjaśnienia sprawy przez obecne władze polskie. Nawet jeżeli nikt nie był bezpośrednio zamieszany, oni nie szukają prawdy i boją się co mieliby zrobić gdyby rzecz się oficjalnie wydała. Wypowiedzieć Rosji wojnę? Zerwać stosunki dyplomatyczne? Tusk wybrał obściskanie się z Putinem. Kiedyś się całowali, teraz się ściskają. A Rosja ma praktykę w rozwiązywaniu problemów personalnych, wystarczy przypomnieć przypadek Bieruta. W każdym razie tym co zrobili uczynili z prezydenta Kaczyńskiego, bo o niego przecież im chodziło, takiego sobie prezydenta chociaż najlepszego po 1989 roku, polskiego męczennika. Podobnie ze wszystkimi dobrymi osobami razem zamordowanymi. Cześć ich pamięci!
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Ukraina i my
Walka Zachodu i Rosji na Ukrainie trwa. Nowe lecz słabe władze tego kraju podpisały już wstępny cyrograf wyprzedaży własnej suwerenności na rzecz Zachodu. A Rosja atakuje, albo może kontratakuje, gospodarczo, wojskowo, poprzez agenturę i piątą kolumnę, na wszystkie możliwe sposoby, zabrała praktycznie niebroniony Krym. Za zejście z drogi niezależności kraju i wywołaną tym zawieruchę zapłacą słono zwykli ludzie, tych którzy są niewinni i dobrzy można szczerze żałować. Gdy wejdą w życie wymuszone przez Zachód reformy gospodarcze a ceny towarów z Rosji osiągną poziom ekonomicznych sankcji może dojść do wybuchu społecznego. Ten zaś nie będzie dla Polski obojętny, zwłaszcza przy obecnych rządach, my też ucierpimy. Na domiar złego różne siły polityczne na Ukrainie wykorzystują obecną sytuację do brutalnej walki politycznej z rozlewem krwi włącznie. Zabawna, jeśli można się tak wyrazić, była propozycja Żyrinowskiego aby wszyscy sąsiedzi dokonali zbiorowego rozbioru Ukrainy. Oni tam w Rosji mają praktykę w rozbieraniu państw. Nam proponowano nasze własne ziemie ukradzione przez Stalina. Oczywiście to była tak zwana łowuszka, czyli żartobliwa albo nawet błazeńska polityczna pułapka. Gdyby ktoś chciał z oferty skorzystać pewnie pojawiłyby się kłopoty bo Rosja uważa przecież w głębi serca całą Ukrainę za swoją. A mówiąc zupełnie poważnie, chociaż żaden Polak nie zrezygnuje nigdy z naszych kresów, kto rezygnuje uległ wynarodowieniu ale może się jeszcze nawrócić, to nawet gdyby w Warszawie byli politycy myślący po polsku nie moglibyśmy przyjąć oferty Żyrinowskiego w takim kształcie. Nam trzeba odzyskać co nasze ale w sposób czysty moralnie, pokonać rywala ale go nie zniszczyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

