wtorek, 30 marca 2010

Terroryzm

Wiele mówi się o wczorajszym zamachu bombowym w Moskwie ale pomija się przy tym temat przyczyn terroryzmu. Tylko niewielką część stanowią zdarzenia wywołane przez szalonych, pseudoreligijnych fanatyków, choć i to bywa. Przeważnie do użycia terroru posuwają się przedstawiciele tych grup i narodów które bardzo skrzywdzono, naruszono ich godność, odebrano im wszystkie możliwości normalnego życia. To jest okrutny krzyk rozpaczy, którego tragizm potwierdza częsta samobójcza forma zamachu. Najgorszy zaś jest trzeci rodzaj terroryzmu czyli państwowy, użycie brutalnej przemocy wobec słabszych. Wszystko wskazuje że zdarzenie moskiewskie było skutkiem krzywdy, reakcją na wcześniejsze wojny w Czeczenii, na panujący tam terror, na zły stosunek wielu Rosjan do ludzi z Kaukazu. Wojny i terror wywołali politycy, ale dlaczego mogli to zrobić? Ponieważ prymitywna większość społeczeństwa, obojętna na kwestie moralne, nie zrobiła nic aby tych siewców nienawiści powstrzymać. No a potem zdziwienie i oburzenie że prześladowani reagują odwetem, prawda, ślepym bo uderzającym zarówno w winnych grzechu zaniechania protestu wobec wojny, jak i, co zupełnie możliwe, w kompletnie niewinnych którzy mieli nieszczęście znaleźć się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. Z takich wydarzeń płynie też lekcja dla Polski (Irak,Afganistan), ale czy naród potrafi to zrozumieć?!

wtorek, 23 marca 2010

Sopocka rocznica

W dniu dzisiejszym mija 65 lat od zdobycia Sopotu przez wojska radzieckie. Przez kilkadziesiąt lat PRL-u obchodzono ten dzień jako lokalne święto. I dziś, w innej epoce, widziałem wywieszone, niewątpliwie z tej okazji, odświętne flagi. Faktycznie, gdyby nie przepędzono stąd hitlerowców, nie mieszkalibyśmy dziś w tym pięknym mieście. Ja przeżyłem tu ponad pół wieku. Z drugiej strony nie wiadomo gdzie bylibyśmy gdyby nie ta przeklęta wojna, może we Lwowie, w Wilnie, w pięknej niezniszczonej Warszawie? Chcę jednak przypomnieć skrywane przez cały okres powojenny okoliczności wkroczenia Rosjan do Sopotu. Zgodnie ze świadectwami naocznych świadków, przekazanymi przez osoby przybyłe do Sopotu w 1945 roku, 23 marca miała miejsce rzeź cywilnej ludności miasta którą można zakwalifikować jako zbrodnię wojenną. Okrutne mordy, gwałty, grabieże, niepotrzebne zniszczenia, nie mogą być dziś przemilczane. To nie było jedynie czysto militarne zło wojny, ale zdziczenie i rozpasanie nowego okupanta. No ale, powie ktoś, tu byli Niemcy którzy tę wojnę rozpętali i na coś takiego zasłużyli. Taka argumentacja oznaczałaby usprawiedliwienie odpowiedzialności zbiorowej, a tego nie można zrobić. Poza tym było tu bardzo wielu autochtonów, ludzi pogranicza kulturowego pomiędzy Polską i Niemcami, przebywali tu także mniej liczni zniewoleni Polacy. Na nich spadło to bolszewickie wyzwolenie. No a Niemcy to przecież też ludzie, choć dla większości w owym czasie nie było to wcale oczywiste.

niedziela, 21 marca 2010

Pedofilia w Kościele

Pojawiające się co chwila skandale pedofilskie w Kościele skłaniają do rozważenia przyczyn zjawiska. Wydaje się że sprawa jest prosta ale nie wszyscy ją rozumieją, albo przynajmniej oficjalnie udają że nie rozumieją. Kościół od początku swego istnienia pragnął zapanować całkowicie nad człowiekiem. W tym celu postanowiono podporządkować sobie seksualne życie wierzących, uzyskując przez to kontrolę nad całą resztą spraw życiowych. Kto się podporządkował był zniewolony, kto łamał zakazy wpadał w kompleks winy i też był zniewolony. W średniowieczu postanowiono zdyscyplinować duchownych i wprowadzono celibat. Celibat sam w sobie nie jest zły, ale nadaje się tylko dla bardzo nielicznych, wysoko uduchowionych jednostek jakich ze świecą szukać w Kościele. W pozostałych przypadkach celibat staje się nieznośnym ciężarem, odebraniem zwykłemu człowiekowi części jego naturalnych funkcji życiowych. To jest nienormalne i, jak każde okaleczenie, wywołuje przykre następstwa. Pojawiają się próby obejścia tego zakazu związku z kobietą, co skutkuje zakłamaną sytuacją życiową. Tak było przez wieki ale Kościołowi najwidoczniej to nie przeszkadzało. No a w cięższych i prymitywniejszych przypadkach dochodzi do homoseksualizmu i pedofilii. Jedynym rozwiązaniem problemu byłoby zniesienie obowiązkowego celibatu, do czego prawdopodobnie kiedyś dojdzie. Ale przyszłość Kościoła jest w ogóle pod dużym znakiem zapytania.

piątek, 19 marca 2010

Bądźmy dobrzy dla zwierząt !

Do Trójmiasta znowu przyjechał cyrk w którym "występują" zwierzęta. Ta niedopuszczalna pseudorozrywka kłóci się, w niewiele mniejszym stopniu niż wiwisekcja, rzeźnia czy corrida, z zasadami elementarnego humanitaryzmu. Część społeczeństwa, głównie młodzież, to rozumie, ale wciąż istnieje klimat powszechnego przyzwolenia na traktowanie żyjących i czujących istot jak rzeczy, które mają wyłącznie służyć człowiekowi. W rzeczywistości zwierzęta nie są dla człowieka, ich życie jest ich własnością, a to co robi z nimi człowiek jest w dużej części agresywnym barbarzyństwem i okrucieństwem. Jest nawet jeszcze gorzej - obrońcy zwierząt są atakowani przez ludzi podłych słownie i fizycznie. Co zatem czynić? Należy bezustannie pracować nad świadomością ludzi, aby ci których na to stać zrozumieli, a wówczas zmienią postępowanie. Nie pójdą już z dzieckiem do takiego cyrku, nie wystroją się w prawdziwe futro, nie kupią szynki czy karpia na święta. Tu nie chodzi o czułostkowość ale o sprawiedliwość, której przestrzeganie poprawiłoby również stosunki międzyludzkie. Bo wszystko na tym świecie łączy się ze sobą i albo harmonijnie współgra, albo powstaje gniew, złość, ból i konflikt.

środa, 17 marca 2010

Prawo i życie

Media doniosły o zdarzeniu: ochroniarz tzw. agencji towarzyskiej odciął maczetą dłoń klientowi, który chciał uciec nie płacąc. Pierwsza refleksja, choć to nic nowego - jak w normalnym kraju mogą legalnie funkcjonować takie przybytki oparte na oczywistej niemoralności i łamaniu prawa. Wprawdzie żaden kraj nie wytępił prostytucji, ale co innego gdy dzieje się ona w ukryciu, w atmosferze powszechnego potępienia. Po drugie - jakim prawem, nie chodzi o wskazanie paragrafu ale o odniesienie do normalności, w Polsce działa cała sieć prywatnych agencji ochroniarskich. Oczywiście banki, muzea, fabryki i inne ważne miejsca muszą być chronione, to poza dyskusją. Ale zwykłe sklepy, szkoły, urzędy, domy i osiedla mieszkaniowe dla "elity" już nie, to zwyczaj przejęty bezkrytycznie z Zachodu i bardzo odpowiadający nowej burżuazji. Wynika to między innymi z błędnego mniemania że w atmosferze powszechnej, większej wolności niż w systemie totalitarnym, musi wzrosnąć przestępczość. Tak jednak nie jest a w każdym razie być nie musi. Natomiast spora część ochroniarzy to po prostu chuligani, którzy wyżywają się będąc na swej bardzo ważnej funkcji na zwykłych ludziach, nie tylko klientach agencji towarzyskich.

piątek, 12 marca 2010

Ofiary przestępstw

Zdaniem dnia jest dzisiejsza wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego, że w Polsce "być może jest kryzys". To pokazuje jak władza widzi sytuację. A w radiu akcja udzielania porad ofiarom przestępstw, aby mogły uzyskać pomoc. Dobry pomysł ale jak to się ma do rzeczywistości? Ludzie nie są tak ciemni i bezradni żeby nie wiedzieli jak się bronić. Jednak przeszkodą nie do przezwyciężenia jest dla znacznej części społeczeństwa sam system porządku publicznego i wymiaru sprawiedliwości. Często trudno zgłosić przestępstwo. Ogromna część zdarzeń kryminalnych jest traktowana jak błahostki czy nawet pieniactwo ofiar. Postępowania umarzane jako rzekomo nie kwalifikujące się do ścigania z oskarżenia publicznego. A kto ma wystarczające środki materialne aby zaryzykować dochodzenie sprawiedliwości przed sądem prywatnie? Mając pewność słuszności swego stanowiska i niegodziwości sprawców przestępstwa, jednak bez wiary w mądrość, uczciwość i zaangażowanie trybunału przed którym miałoby się stanąć. Sądu opartego na całkowitej zależności od spisanych kodeksów i zasad, dalekich od doskonałości. Nawet mądry sędzia, a ilu takich?, gdzie oni?, jest sprowadzony do roli wykonawcy prawa obmyślonego przez innych, przez co sprawa traci indywidualny charakter i często ma się nijak do rzeczywistego wymierzenia sprawiedliwości.

poniedziałek, 8 marca 2010

Los dzieci

We wczorajszej "Gazecie Wyborczej" opisano poruszającą historię pewnej rodziny. Młoda kobieta zgłosiła policji że została zgwałcona przez nieznanego sprawcę. W toku dokładnego śledztwa okazało się że przestępstwo było wymyślone aby poprzez wzbudzenie współczucia powstrzymać grożące odebranie dzieci przez władze. A powód groźby? Bieda! To nie pierwszy przypadek że traktuje się ludzi biednych jak przestępców i chce się im odebrać dzieci umieszczając je w domu dziecka. Rażąca, wołająca o pomstę do nieba niesprawiedliwość wynikająca z prawdziwie faszystowskiego sposobu myślenia! Bieda jest zdarzeniem losowym a nie czyjąś winą zaś miejsce dzieci jest przy rodzicach. Co innego gdy są to rodzice wyrodni, znęcający się czy nawet chcący zabić. Takim kreaturom bez wątpienia można dzieci odebrać, to absolutna konieczność. Na przykład Alicja Tysiąc która chciała zabić swą córkę, nie zasługuje by być matką. Innym problemem jest wtrącanie się polityków i władz w szkolnictwo, polegające na systematycznym obniżaniu wieku dzieci podlegających obowiązkowi szkolnemu. Jest to niszczenie dobra i indywidualnych cech jednostek i wychowywanie młodych aby byli ludźmi nowego systemu. Bardzo krzywdzące działanie, odpowiednik tego co robili w czasach stalinowskich komuniści.

czwartek, 4 marca 2010

Olimpiada zimowa

Zakończona niedawno Olimpiada zasługuje na parę słów. Podziw dla sportowców wyczynowców współistnieje u mnie z wątpliwościami. Tak zaawansowany sport jest już bowiem widowiskiem odległym od możliwości zwykłego człowieka. Nie ma, w przeciwieństwie do rekreacji, nic wspólnego z troską o zdrowie, liczy się tylko wynik co wywołuje pokusę dopingu. Zawody rangi światowej czy kontynentalnej są organizowane z nadmiernym rozmachem, pochłaniając ogromne środki pieniężne w trudnych czasach kryzysu. Stosuję to jak najbardziej do Euro 2012. A mogłoby być normalniej, skromniej, za to z większą starannością aby nie dochodziło do tragicznych wypadków. Ale oczywiście możemy się cieszyć z sukcesów naszych przedstawicieli. Najbardziej przekonuje zwycięstwo Kowalczyk, okupione gigantycznym wysiłkiem. Choć bardziej niż medali można jej pozazdrościć pięknych zdrowych zębów. Orzeł z Wisły musiał zdobyć medal bo modlił się aby poniosły go anioły. No a sukces łyżwiarek szybkich dzięki "uprzejmości" rywalek, ale nic to, w sporcie walczy się zgodnie z tym na co pozwala przeciwnik. Współczuję tylko naszym zwycięzcom że pod ich sukcesy podczepiają się politycy i duchowni, nie od dziś wiadomo że sukces ma wielu ojców.

wtorek, 2 marca 2010

Nasz Chopin

Obchody dwóchsetlecia Fryderyka Chopina przypominają o wiecznie żywej sile tego poety fortepianu. Pół-Francuza, bez którego trudno dziś sobie wyobrazić kulturę polską. Artysty którego sztuka jest otoczona tajemnicą, wszak zapis nutowy nie określa całkowicie utworu, szczególnie ważna jest interpretacja twórcy. Z oczywistych powodów historycznych nie dysponujemy nagraniami gry Chopina. Istnieją różne informacje na ten temat ale to nie wystarczy. Mam jednak dość fantastyczną nadzieję że kiedyś, może nawet za trzysta lat, uda się dzięki osiągnięciom nauki odtworzyć dźwięki z przeszłości. Co do dwudziestowiecznych nagrań mistrzów, bardziej do mnie przemawiają interpretacje przedwojenne, pełne życia, oryginalne, radosne, od dzisiejszych, albo precyzyjnych lecz konformistycznych, lub zbuntowanych lecz nie oferujących nic w zamian.