czwartek, 4 marca 2010

Olimpiada zimowa

Zakończona niedawno Olimpiada zasługuje na parę słów. Podziw dla sportowców wyczynowców współistnieje u mnie z wątpliwościami. Tak zaawansowany sport jest już bowiem widowiskiem odległym od możliwości zwykłego człowieka. Nie ma, w przeciwieństwie do rekreacji, nic wspólnego z troską o zdrowie, liczy się tylko wynik co wywołuje pokusę dopingu. Zawody rangi światowej czy kontynentalnej są organizowane z nadmiernym rozmachem, pochłaniając ogromne środki pieniężne w trudnych czasach kryzysu. Stosuję to jak najbardziej do Euro 2012. A mogłoby być normalniej, skromniej, za to z większą starannością aby nie dochodziło do tragicznych wypadków. Ale oczywiście możemy się cieszyć z sukcesów naszych przedstawicieli. Najbardziej przekonuje zwycięstwo Kowalczyk, okupione gigantycznym wysiłkiem. Choć bardziej niż medali można jej pozazdrościć pięknych zdrowych zębów. Orzeł z Wisły musiał zdobyć medal bo modlił się aby poniosły go anioły. No a sukces łyżwiarek szybkich dzięki "uprzejmości" rywalek, ale nic to, w sporcie walczy się zgodnie z tym na co pozwala przeciwnik. Współczuję tylko naszym zwycięzcom że pod ich sukcesy podczepiają się politycy i duchowni, nie od dziś wiadomo że sukces ma wielu ojców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz