wtorek, 23 marca 2010
Sopocka rocznica
W dniu dzisiejszym mija 65 lat od zdobycia Sopotu przez wojska radzieckie. Przez kilkadziesiąt lat PRL-u obchodzono ten dzień jako lokalne święto. I dziś, w innej epoce, widziałem wywieszone, niewątpliwie z tej okazji, odświętne flagi. Faktycznie, gdyby nie przepędzono stąd hitlerowców, nie mieszkalibyśmy dziś w tym pięknym mieście. Ja przeżyłem tu ponad pół wieku. Z drugiej strony nie wiadomo gdzie bylibyśmy gdyby nie ta przeklęta wojna, może we Lwowie, w Wilnie, w pięknej niezniszczonej Warszawie? Chcę jednak przypomnieć skrywane przez cały okres powojenny okoliczności wkroczenia Rosjan do Sopotu. Zgodnie ze świadectwami naocznych świadków, przekazanymi przez osoby przybyłe do Sopotu w 1945 roku, 23 marca miała miejsce rzeź cywilnej ludności miasta którą można zakwalifikować jako zbrodnię wojenną. Okrutne mordy, gwałty, grabieże, niepotrzebne zniszczenia, nie mogą być dziś przemilczane. To nie było jedynie czysto militarne zło wojny, ale zdziczenie i rozpasanie nowego okupanta. No ale, powie ktoś, tu byli Niemcy którzy tę wojnę rozpętali i na coś takiego zasłużyli. Taka argumentacja oznaczałaby usprawiedliwienie odpowiedzialności zbiorowej, a tego nie można zrobić. Poza tym było tu bardzo wielu autochtonów, ludzi pogranicza kulturowego pomiędzy Polską i Niemcami, przebywali tu także mniej liczni zniewoleni Polacy. Na nich spadło to bolszewickie wyzwolenie. No a Niemcy to przecież też ludzie, choć dla większości w owym czasie nie było to wcale oczywiste.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz