poniedziałek, 25 maja 2015

Może zwycięstwo, na pewno duża ulga !

Mowa oczywiście o wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta, na którego i ja oddałem swój głos. Cokolwiek się stanie odetchnęliśmy. Przypominam jak w 1970 roku czekaliśmy w napięciu kto zastąpi Gomułkę. I ulga że tylko Gierek bo groziło że do władzy dorwie się krwawy Moczar. A dziś naród, znękany trudami życia niepojętymi dla oderwanych od rzeczywistości rządzących, przemówił za zmianami, a to dopiero początek przebudzenia. Z drugiej strony system i jego ośrodek decyzyjny ukryty za plecami polityków, przeprowadzają odnowę w celu zmniejszenia napięcia społecznego. Jedno nie wyklucza drugiego, czasami siły dobra i siły ciemności realizują ze względów taktycznych wspólne interesy. Propaganda medialna nie nadąża za zmianami i jeszcze pluje jadem. Według nich na Dudę głosowali bezrobotni i wyborcy ze wsi z podstawowym wykształceniem, a wynik wyborów spowodowały dobra praca i błędy komitetów wyborczych. Czyli obrażanie wyborców Dudy i ukrywanie prawdy o przyczynach decyzji narodu. Nie wiemy co stanie się dalej, jakim prezydentem będzie Andrzej Duda. Zapewne lepszym od poprzednika, nie wyobrażam sobie aby mógł być gorszy. Bardzo chciałbym aby wszystkie moje wątpliwości i zastrzeżenia co do Dudy i jego polityki okazały się w przyszłości błędne. Nowemu prezydentowi życzę powodzenia bo będzie to i naszym sukcesem! A my szykujmy się do kolejnych wyborów jesienią, dopiero one umożliwią pozytywne zmiany, sam prezydent bez wsparcia sejmowego i rządowego niewiele zrobi. Trzeba usunąć złe partie z parlamentu i zastąpić je dobrymi, wyłonić nowy rząd. Potrzebna jest zmiana konstytucji i wielu praw. Prezydent powinien otrzymać rzeczywistą władzę aby mógł być rzeczywistym przywódcą narodu. Bardzo wiele jest więc do zrobienia. A póki co panowie Duda i Kukiz powinni być otoczeni szczególną ochroną aby nie spotkał ich zły los, jak to było z wieloma politykami i osobami mającymi wpływ na duże grupy ludzi, zakłócającymi jakieś zbrodnicze interesy. 

piątek, 22 maja 2015

Czas na ostateczną decyzję !

Obejrzeliśmy bądź wysłuchaliśmy emocjonujące debaty kandydatów na urząd prezydenta. Chciałbym ujrzeć kiedyś w debacie prawdziwą rozmowę o wszystkim ludzi zachowujących się kulturalnie i nie ograniczanych czasowo, to jednak może się chyba zdarzyć dopiero w odległej przyszłości. Czy oni naprawdę walczą czy też to tylko teatr dla społeczeństwa? Walczą, ale w obrębie jednego i tego samego systemu, chociaż aby nie dać się zniewolić temu słowu powiem że obecny prezydent jest uosobieniem systemu zła zaś jego przeciwnik jest nieco mniej systemowy. Obydwaj obrzucali się zarzutami ale o ważnych sprawach mówiono niewiele. A jeśli padały jakieś obietnice to albo ogólnikowe albo dotyczyły spraw w całej skali problemów Polski drobnych, nie istoty rzeczy. Żaden nie powiedział w jaki sposób zwalczy bezrobocie. Za to obaj wygłosili deklaracje lojalności wobec unii. Obecny prezydent twierdził nawet że pogłębianie integracji z unią jest warunkiem bezpieczeństwa Polski. Czytaj: Coraz mniej Polski w Polsce i coraz więcej unijnych porządków w każdej sferze życia. Inaczej mówiąc: Oddajmy wszystko obcym a wtedy nie będzie czego bronić i nikt nam już nic nie zabierze. Zdrada i skandal! Niestety, Duda również określił wstąpienie do unii jako wielkie osiągnięcie. Czy zrobił to z przymuszeniem wie tylko on sam. Niewątpliwie, nawet będąc jak najbardziej świadomym, musiałby brać pod uwagę warunki w jakich przyszło mu działać i stan społeczeństwa do którego się zwraca. Komorowski popełnił w pewnej chwili cenny dla nas błąd atakując zacną posłankę Pawłowicz, która nazwała unijną flagę szmatą. Przypomniał tym samym wszystkim że w przeciwieństwie do jego partii, pełnej kosmopolitów, zwolenników dzikiego kapitalizmu, osób gardzących państwem polskim i wszelkich aferzystów, w PiS są jednak także dobrzy ludzie, kierujący się zasadami patriotyzmu i sprawiedliwości społecznej. Są tam bo nie było dla nich nigdzie miejsca w pozostałych partiach sejmowych. To jest ważny argument społeczny, na szczytach jakich piramid siedzą ci faceci walczący o tron. Jedna to piramida pełna zła i wszelkich nieczystości, druga z kruchego ale lepszego budulca. W dyskusji padły też z ust Komorowskiego słowa o grożącym nam religijnym średniowieczu, gdy wygra oponent. Myślę że przesadził, chociaż jest pewne ryzyko, nie bez przyczyny Kościół popiera Dudę. Tylko że obecny układ jest jeszcze gorszy bo odrzucając tradycyjne wartości wyrzuca zarazem całe dobro, takie wylewanie dziecka z kąpielą. Więc co z tym całym kramem? Myślę że można z bardzo dużymi oporami, ostrożnie, bez najmniejszego entuzjazmu i złudnych nadziei, jednak zagłosować na Dudę. Dlaczego? Aby dać w d. synom z platformy. Aby dobrzy ludzie i młodzież mogli się pocieszyć i dalej rozwijać, nie gasząc ducha. Aby powstała jeszcze jedna szansa naprawy Ojczyzny, chociaż ja na to jeszcze teraz nie liczę. Jest jeszcze argument czysto personalny. Osobnik który zdradził Polskę i wartości inteligenckie może wzbudzać tylko odrazę. Żaden polski patriota nie zagłosuje na niego. Nic nie pomoże wysokie pochodzenie, warto przypomnieć że wszystkie tytuły hrabiowskie były nadawane w Polsce przez zaborców. Na odwrót, to obciąża bo szlachectwo zobowiązuje. Natomiast Duda, co do którego można mieć różne wątpliwości, jednak takiej odrazy nie wywołuje. Dlatego otrzymał poparcie sporej części środowisk patriotycznych. Bo Polacy nie dzielą się, jak chce Komorowski, na racjonalnych i radykalnych, ale w rzeczywistości na patriotów i kosmopolitów czyli zdrajców polskości. Jeśli jednak ktoś nie może poprzeć Dudy powinien i tak oddać głos zaczerniając pola przy nazwiskach obu kandydatów. Po to aby utrudnić albo przynajmniej nie ułatwiać systemowcom możliwości manipulacji. A zatem znowu spotykamy się przy urnach. Co z tego wyniknie, zobaczymy!

poniedziałek, 18 maja 2015

A oni wciąż walczą ...

Walka pomiędzy kandydatami na urząd prezydenta nasila się coraz bardziej. Przegrany w pierwszej turze prezydent rzucił się rozpaczliwie i wręcz śmiesznie aby zanegować swój dotychczasowy zły wizerunek. Nagle stał się przystępny, miły, uczynny, obiecujący rozwiązanie wszystkich problemów, których nie zauważał bo nie chciał ich widzieć, nagromadzonych przez lata, także i jego prezydentury. Gra pozorów którą nie zamydli oczu nawet największym frajerom. Co nie przeszkadza że wiele osób na niego głosuje, ale robią to tylko ci którzy zupełnie pogrążyli się w system, ze względu na brudne interesy, oraz tacy którzy boją się wszelkich zmian. Obserwuję to z niesmakiem w moim kochanym Sopocie, dziwiąc się bardzo dlaczego czynnik migracyjny po drugiej wojnie światowej ma do dziś taką wielką siłę oddziaływania na postawy wyborców w różnych częściach Polski. Proszę spojrzeć na mapę wyników wyborów na stronie Państwowej Komisji Wyborczej i nie zmieniający się od lat podział na wschód i zachód kraju. Ja na przykład, gdziekolwiek bym się przemieścił byłbym tym samym człowiekiem o niezależnym od miejsca zamieszkania światopoglądzie. Jak widać inni ludzie reagują zupełnie inaczej. Z kolei pretendent do fotela prezydenckiego Duda usiłuje sam i przez swych stronników dotrzeć do społeczeństwa za pośrednictwem Radia Maryja, co oznacza uzależnienie od Kościoła. Ale oni krytykują głównie obecne władze, i słusznie!, natomiast mało wypowiadają się o tym co zrobią po ewentualnym, wysoce prawdopodobnym zwycięstwie. Tak samo było w czasie wczorajszej pierwszej debaty telewizyjnej kandydatów. Dużo osobistych utarczek i złośliwości, słusznych i niesłusznych, lecz mało zapowiedzi wizji kraju po wyborach. Najważniejsze tematy zostały przez nich świadomie przemilczane bo obydwaj są podobnie uwikłani w zło i bezsilni w czynieniu dobra. Nic nie mówiono o uwolnieniu Polski ze szponów unijnych, o likwidacji bezrobocia i powrocie do kraju milionów emigrantów zarobkowych, o zaprowadzeniu w Polsce prawdziwej sprawiedliwości, o WSI i Pro Civili. Ogólnikowo i niezbyt przekonywająco obiecywał Duda odbudowę przemysłu, wskazywał problemy szkolnictwa i służby zdrowia. Obiecał powrót do normalnego wieku emerytalnego, troskę o Polaków na wschodzie, bronił naszego dobrego imienia w sprawie Jedwabnego. Dziś niektórzy głupcy zarzucali mu w mediach antysemityzm, oni chyba nie rozumieją znaczenia tego słowa. Była też i wpadka Dudy, zarzucił oponentowi że chciał kiedyś w PRL-u zabić milicjanta. W ten sposób zamiast walczyć z przeciwnikiem zaczął z niego bezwiednie robić bohatera. Osiągnął tyle że Komorowski złożył samokrytykę swej przeszłości. Podsumowując pierwszą debatę można powiedzieć że urzędujący prezydent miał jednak trochę lepszych od Dudy psychologów, psychiatrów, farmakologów i kto wie kogo jeszcze w swym sztabie. Mimo to jest chyba na szczęście wciąż na przegranej pozycji, chociaż jego przeciwnik nie pozwala nam cieszyć się nadzieją że koszmar w którym żyjemy wkrótce się skończy.

czwartek, 14 maja 2015

Wybierz życie !

Dodane  07.12.2015: Polecam ten wykład, jest bardzo dobry, pełen empatii wobec wszystkich stworzeń. Popieram weganizm, sam żyję tak od lat. Muszę jednak zwrócić uwagę na konieczność suplementacji diety witaminą B12. Niespełnienie tego warunku grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Poza tym weganizm jest całkowicie bezpieczny, poprawia też stan zdrowia, co jest szczególnie ważne w okresie epidemii wielu chorób cywilizacyjnych wywołanych niewłaściwym odżywianiem. 

poniedziałek, 11 maja 2015

"Po wyborach będzie lepiej" - Niestety, jeszcze nie tym razem !

Sondażowe wyniki wczorajszych wyborów cieszą i martwią zarazem. Cieszą, bo duża część wyborców, około jednej czwartej, opowiedziała się za zmianami i zagłosowała przeciwko systemowi. Naród zaczyna powoli budzić się ze snu aby żądać polskiej władzy służącej Ojczyźnie, władzy która stworzy podstawowe warunki bytu by życie w naszym kraju było w ogóle możliwe. Niestety, ciągle zbyt mała jest ilość tych którzy przejrzeli. Reszta powiela w kółko te same błędy, woli złą stabilizację od koniecznych zmian, albo daje się zwieść obietnicom pozornych reform które niczego nie zmienią. Do drugiej tury przeszli dwaj kandydaci systemowi, stosujący wobec narodu psychologiczną rozgrywkę opartą na schemacie dobry i zły policjant. Dobrym jest oczywiście Duda, złym jego oponent. Niezależnie od tego czy walczą ze sobą naprawdę czy też umówili się kto zostanie prezydentem, czy wygra jeden czy drugi - system pozostanie nienaruszony i nic się naprawdę nie zmieni. Na prawdziwe przemiany musimy jeszcze poczekać, co najmniej do jesiennych wyborów albo znacznie dłużej. Nadzieja w przemianach świadomości społecznej, oby nastąpiły jak najprędzej! Tego boją się najbardziej systemowe szuje. Dziś rano cytowano w radiu opinię pewnego chama z tytułem profesora, który życzył sobie aby zbuntowana młodzież prędko wyemigrowała, bo będą kłopoty. Niechby on wyemigrował, łajdaków nam nie potrzeba. W zaistniałej sytuacji każdy polski patriota, który głosował na obóz zmian, musi się zastanowić co robić dalej. Czy zbojkotować zgodnie z sumieniem drugą turę, co byłoby najlogiczniejsze, czy też z ciężkim sercem pójść i oddać głos na "dobrego policjanta", o złym nawet mowy być nie może. Aby to rozstrzygnąć należy rozważyć które rozwiązanie jest lepsze dla Polski. Z jednej strony, poparcie Dudy oznacza kosmetyczne poprawki albo złudzenie poprawy sytuacji, ale co za tym idzie może wydłużyć przezwyciężanie niemocy społecznej. Z drugiej strony, bojkot wyborów grozi tym że najgorsi niegodziwcy utrzymają się u żłobu, będą dalej szkodzić lecz naród prędzej się ocknie. Można jeszcze oddać głos nieważny, odpowiednik głosu "przeciw wszystkim". To są półśrodki, idealnego rozwiązania nie ma. W czym zatem jeszcze nasza nadzieja? Wydaje się że ogromne znaczenie ma stopniowa wymiana pokoleniowa wyborców, radykalna młodzież okazuje się lepsza od bezmyślnych starców. Oczywiście upraszczam pisząc o dużych grupach, nie o jednostkach. No i kolejne wybory jesienią. A teraz obydwaj pozostali kandydaci deklarują że będą przekonywać wyborców i starać się o poparcie ze strony kandydatów którzy przegrali. Mam nadzieję że żaden sprawiedliwy, przegrany kandydat nie ulegnie pokusie i nie przekaże swych wyborców złemu systemowi. A co do "mojego" Kowalskiego, to natrafiłem na jego wypowiedzi w których tak nabzdurzył, że nie wiem czy byłbym dziś w stanie oddać na niego głos, pomimo uzasadnienia o którym wcześniej pisałem. Ale on przegrał, więc nie będziemy mieli prezydenta który nie wie jak wybuchła druga wojna światowa.  

piątek, 8 maja 2015

Na chwilę przed ciszą wyborczą ...

Siedemdziesiąta rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie, którą przecież przegraliśmy, skłania do uszanowania bohaterstwa i męczeństwa przodków. Musimy zatroszczyć się o Polskę za którą oni ginęli. Nie można polskiej polityki oddać szujom, jak było najczęściej w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Wsłuchując się w wypowiedzi różnych kandydatów na prezydenta muszę przeprosić za moją zbyt powierzchowną ocenę Pawła Kukiza, zapisaną dwa dni temu. On jednak mówi bardzo sensownie o różnych sprawach, kiedyś błądzący przeszedł na dobrą stronę. Przedwczoraj ogłoszono też że popiera wyprowadzenie nauki religii ze szkół, co jest słuszne!, za wyjątkiem placówek prowadzonych przez organizacje religijne, tam przedmiot mógłby pozostać. Oczywiście wymagałoby to prawdziwej pracy wychowawczej w szkolnictwie, a nie tylko przekazywania wiedzy, aby z dzieci wyrastali dobrzy ludzie a nie osoby pozbawione wszelkiej moralności. Na pytanie szczerego ale naiwnego słuchacza Radia Maryja, czy do studia będzie zaproszony Grzegorz Braun, prowadzący wykręcił się sianem. Ale działaczy PiS, reklamujących Andrzeja Dudę, zaprosili z wszelkimi honorami, typowy sojusz ołtarza z tronem. Natomiast uczciwy, pozasystemowy inteligent Braun, chociaż właśnie prawdziwy katolik, jest im niewygodny bo korzyści nie przyniesie. Ze wszystkich kandydatów wyłania się właśnie taka trójca: Braun-Kowalski-Kukiz, trzech bohaterów antysystemowych na których można głosować z czystym sumieniem i jakąś korzyścią dla Polski, wybierając w zależności od własnej specyfiki światopoglądowej. Ale z nich trzech tylko za Kowalskim stoi partia, zorganizowana struktura obejmująca cały kraj, i to jest ważne. Pozostali mają grupy sympatyków, chociaż może się to zmienić w razie powodzenia. A więc w niedzielę spotykamy się przy urnach!    

czwartek, 7 maja 2015

Marian Kowalski i Ruch Narodowy

Ktoś może jednak powiedzieć: Jak można popierać na najwyższą godność w państwie zwykłego, prostego człowieka, bez wykształcenia, zbyt silnie uzależnionego od doradców, w dodatku oskarżanego o przemoc w związku z wykonywanym zajęciem szefa ochrony klubu? Czy nie przypomina on Wałęsy albo Leppera z ich problemami? Wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi. Większość narodu to ludzie prości więc taki prezydent byłby mimo wszystko odpowiedni. Wykształcenie jest ważne, ale mniej niż to się pospolicie uważa. Życie jest też uniwersytetem dla tych którzy potrafią z niego skorzystać. Rzeczywiście, prezydent musi być niezależny od otoczenia ale Kowalski dał dowody że potrafi mieć własne zdanie. Warto posłuchać jego wypowiedzi, których jest wiele w YouTube. Co do incydentu w klubie trudno oceniać to zdarzenie, mogło być nawet prowokacją. Marian Kowalski jest kandydatem w warunkach III RP, jeśli przyczyniłby się do jej przekształcenia w prawdziwą Polskę zasługiwałby na pomnik. Zresztą bądźmy realistami, wszystkie ewentualne braki Kowalskiego tracą moc wobec faktu że on tych wyborów najprawdopodobniej nie wygra. Ale jeśli zakłada się taki obrót sprawy to czy nie traktuje się tego człowieka instrumentalnie? Nie, ponieważ sam Kowalski mówi że na swój start w wyborach zdecydował się dla promocji Ruchu Narodowego przed wyborami na jesieni. No dobrze, ale czy ta partia, Ruch Narodowy, jest naprawdę taka dobra i zasługuje na poparcie? Ruch jest tworem zjednoczonym z wielu organizacji i grup, o wspólnym mianowniku działania dla dobra narodu i państwa. Jest tam trochę problemów do rozwiązania, nie ze wszystkim się zgadzam, ale jeśli szuka się absolutnego ideału w polityce to nigdy się go nie znajdzie. Zakładam że jeśli Ruch Narodowy dostałby się do Sejmu byłoby to bardzo pożyteczne dla Polski ze względu na stworzenie patriotycznej reprezentacji w parlamencie. Najpierw trzeba zdobyć przyczółek a potem stopniowo go poszerzać. Cześć Wielkiej Polsce!

środa, 6 maja 2015

Wybory prezydenckie tuż tuż !

No i trzeba się do nich jakoś ustosunkować. Pomimo oczywistego sceptycyzmu, wynikającego ze wszystkich smutnych doświadczeń, co do uczciwości wyborów i szansy ich pozytywnego wpływu na fatalne położenie w kraju. Niezmiennie obowiązuje prawo Twaina głoszące że gdyby wybory mogły coś zmienić już dawno byłyby zakazane. Czy władza, która potrafiła wyrzucić do kosza miliony podpisów obywateli pod wnioskami złożonymi w Sejmie, zasługuje na odrobinę zaufania w kwestii wyborów? Jasne że nie. A jednak, na przekór wrogom Polski, trzeba coś robić bo inaczej naprawdę zginiemy. A więc głosujemy. Ale na kogo? Można mieć wiele zastrzeżeń do kandydatów, ich skład odzwierciedla społeczno-polityczne położenie Polski. Wielu znakomitych potencjalnych kandydatów nie wystartowało, a szkoda, na przykład pan Andrzej Gwiazda. Przystępując do selekcji kandydatów trzeba określić kryteria którymi się kierujemy, to nie może być chwilowe wrażenie oparte na emocjach a nie na przesłankach racjonalnych. Liczą się w pierwszej kolejności fakty, następnie wypowiedzi negatywne, obciążające kandydata, a na końcu dobre obietnice, którymi jak wiadomo politycy bardzo lubią się posługiwać i często bez pokrycia. Patrząc na jedenastkę kandydatów podzieliłem ich na dwie grupy: całkowicie negatywną, czyli do natychmiastowego odrzucenia, i dyskusyjną, osoby które można choćby częściowo zaakceptować. Zdecydowanie odrzucam kandydatów: PO - za całokształt zła w Polsce, PSL - za systemową współodpowiedzialność, SLD - za postkomunę i także uczestnictwo w systemie, oraz Palikota - za wiele skandali, wystarczy wspomnieć wypowiedź o tym aby zwiększone środki na obronę wobec zagrożenia rosyjskiego przeznaczyć na wprowadzenie obcej każdemu Polakowi waluty euro. Pozostaje siedem osób reprezentujących jakieś wartości. Grzegorz Braun - bardzo szanuję tego kandydata, głosi wiele dobrych poglądów, ale niepokoi mnie jego brak zrozumienia problemów społecznych oraz chęć narzucenia wszystkim radykalnego katolicyzmu. Andrzej Duda - opozycja wewnątrzsystemowa, powiedział w audycji wyborczej: "Tak dla unii, nie dla euro, dopóki nie będziemy zarabiali jak na Zachodzie". Poparcie unii i warunkowa zgoda na rezygnację z waluty narodowej dyskwalifikują kandydata. Janusz Korwin-Mikke - czasami trafia w dziesiątkę ale często mówi bzdury, cierpi na brak wrażliwości społecznej i ślepą, naiwną wiarę w kapitalizm. Marian Kowalski - zwyczajny człowiek, jeden z niewielu głoszących dobre poglądy patriotyczne i konserwatywne. Paweł Kukiz - muzyk rockowy, nie cierpię rocka!, skupia się jedynie na sprawie okręgów jednomandatowych, inne tematy jakby dla niego nie istniały. Paweł Tanajno - były działacz PO, popierał Palikota, obecnie opowiada się za demokracją bezpośrednią. Wartość demokracji zależy jednak od wartości ludzi którzy w niej uczestniczą, a z tym często są poważne kłopoty. Jacek Wilk - sprawia wrażenie pilnego studenta Korwina-Mikke, praktycznie te same poglądy tylko inna partia. Z tej galerii postaci, biorąc pod uwagę przewidywane szanse kandydatów i wpływ wyborów prezydenckich na jesienne wybory do Sejmu, decyduję się głosować na Mariana Kowalskiego. On nie do końca odpowiada mojemu wyobrażeniu o osobie prezydenta. Prawdopodobnie nie wygra, ale jeśli uzyska dostatecznie dobry wynik to może Ruch Narodowy przekroczy jesienią próg wyborczy i wejdzie do Sejmu. I o to w tym wszystkim chodzi.

wtorek, 5 maja 2015

Młodość w trudnych czasach

Nadeszła pora matur. Kolejny rocznik młodzieży wchodzi w dorosłość. W równym stopniu zazdroszczę jak i współczuję młodym ludziom sytuacji w jakiej się znaleźli. Z jednej strony to fantastycznie być młodym, zdrowym, z nadzieją na długie i szczęśliwe życie. Niestety, wypadło im żyć w bardzo niepewnych i trudnych czasach, a sytuacja wciąż się pogarsza. Co prawda od dawna już każde pokolenie przeżywa osaczający je kryzys. Kolumbowie walczyli i ginęli podczas okupacji, młodzież powojenną dręczył stalinizm i szeroko pojęta komuna. Dzisiejsze zmory to kosmopolityzm, degeneracja państwa i społeczeństwa oraz dziki kapitalizm. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Przede wszystkim konieczne jest dostrzeżenie problemów, niektóre są w oczywisty sposób widoczne, ale inne już nie dla wszystkich, oraz zrozumienie istoty zła. Do tego niezbędne są doświadczenie życiowe i mądrość, tych wartości młodzież zazwyczaj jeszcze nie posiada w dostatecznym stopniu, musi je zdobyć z wiekiem. W pewnym sensie idealnym byłby młody człowiek wiedzący to co dojrzały dorosły, pozbawiłoby to jednak młodość uroku poznawania życia i odkrywania prawdy, jest to zresztą i tak niemożliwe. Młodzi muszą budować na trwałym fundamencie kultury, patriotyzmu i duchowości, niezależnie od stosunku do wiary i religii. Muszą zachować wolność od zła czyhającego na każdym kroku, ze strony systemu, jego mediów i różnych trujących pokus. Konieczne jest zdobycie podstaw bytu materialnego, co jest warunkiem założenia rodziny. Już nie wystarczy, jak było kiedyś, zdobycie dobrego zawodu. Sam zawód nie pomoże gdy w każdej chwili można stracić pracę, jest się też narażonym na uczestnictwo w instytucjach zdemoralizowanych, skorumpowanych przez system, lub w najlepszym razie sparaliżowanych niemocą. Propagowane jest zakładanie własnych firm przez młodych ale potrzeba do tego dobrego pomysłu, sporo pieniędzy, a także posiadanie specjalnych zdolności. To nie jest dobra droga dla wszystkich. Może się to komuś wyda naiwne ale uniezależnienie się na trudne czasy od coraz bardziej zaciskającej się pętli widzę w założeniu własnego gospodarstwa rolnego na wsi. Z tej pracy nikt człowieka nie zwolni, a nawet przy wszystkich trudnościach, wliczając klęski żywiołowe i wojnę, coś się na polu urodzi umożliwiając choćby skromne przeżycie. W czasie minionej wojny to właśnie wieś uratowała naród przed aprowizacyjną klęską. Weźcie to sobie młodzieży pod uwagę w momencie wyboru waszej drogi życiowej. Powodzenia! 

poniedziałek, 4 maja 2015

Majowe święta

Obchodziliśmy coroczne majowe święta: ogólnoświatowe Święto Pracy i naszą, polską rocznicę Konstytucji Trzeciego Maja. Jedno kojarzone z lewicą, drugie z prawicą, czyli przeciwstawnymi skrzydłami sceny politycznej, które nie mogą się ze sobą pogodzić. W rzeczywistości liczy się jednak tylko prawda, z której wywodzą się przesłanki do zaakceptowania obydwu świąt. Pierwszomajowe święto ma bardzo duży bagaż najprzeróżniejszych tradycji, mogących działać odrzucająco na osoby uformowane konserwatywnie czy prawicowo. Wszak było to święto obchodzone przez komunistów i faszystów, obecnie przez różne odłamy lewicy. Dodatkowo sprawę komplikuje nieszczęsna rocznica zniewolenia Polski przez unię, co stało się formalnie właśnie pierwszego maja. Nie można jednak pozwolić aby siły zła zawłaszczyły Święto Pracy, nawet jeśli z powodu dzikiego kapitalizmu pracy nie ma, ponieważ społeczne przesłanie święta zasługuje na utrwalenie. Gdy czytamy o amerykańskich wydarzeniach które legły u podstaw owego święta, włos jeży się na głowie. Rzekoma kraina wolności okazała się piekłem nie tylko dla Indian i Murzynów ale także dla rodzimego proletariatu. Zgodnie z dzisiejszym rozumieniem, pierwszomajowe święto jest przede wszystkim żądaniem przywrócenia podstawowej sprawiedliwości społecznej, stworzenia minimalnych warunków bytu dla wszystkich obywateli, zniesienia rażących nierówności pomiędzy bogaczami i biedakami. Dlatego obchodzimy to święto, na przekór wszystkim przeciwnościom. Konstytucję Trzeciego Maja szanujemy za to że była w swoim czasie szlachetną próbą uratowania ginącej Ojczyzny, niestety o wiele za późno. Oczywiście tekst dokumentu ma dziś charakter historyczny, ze względu na przemiany świadomości w ciągu z górą dwóch wieków. Wieczną pamięcią otaczamy natomiast patriotyzm naszych przodków, który skłonił ich do podjęcia odważnych prac nad modernizacją państwa. Tak więc, podsumowując, wywieszam flagę narodową przed pierwszym maja i wisi w moim oknie aż do końca trzeciego maja. Wartości społeczne i narodowe nie są w żadnym wypadku ze sobą sprzeczne ale znakomicie się uzupełniają.