sobota, 25 września 2010

Radość grzybobrania



Ten sezon jest bardzo udany pod względem ilości i jakości grzybów w lasach. Natura wynagradza nam to co zabiera cywilizacja. Pomimo zdarzających się wypadków zatruć grzybami, których ofiary stanowią nie więcej niż 1% ofiar zdarzeń komunikacyjnych, i związanej z nimi histerii medialnej, nikt nie odbierze nam radości jaką daje grzybobranie. Jest to znakomite połączenie kontaktu z przyrodą, czego nigdy dosyć, z własnoręcznym zaopatrzeniem w atrakcyjne produkty do naszych kuchni i spiżarni. Nawet trójmiejski las, niszczony i zaśmiecany, położony tuż obok wielkiego kompleksu miejskiego, a więc odwiedzany przez dużą ilość ludzi, oferuje obfitość dóbr. Trzeba tylko po nie sięgnąć, nic więcej!

piątek, 17 września 2010

17 września - pamiątka tragedii 1939 roku

Podobno coraz więcej młodzieży nie kojarzy już tej bolesnej daty, co świadczy o ich rodzinach i szkołach, naszym więc obowiązkiem jest o tym mówić i pisać. Ciągle bowiem pokutuje mit że zbrodnie sowieckie były pewnie nie tak straszne jak hitlerowskie, o czym miałaby świadczyć mniejsza ilość zamordowanych. Rzecz w tym jednak że te liczby nie oddają całej prawdy. Nie mówią nic o stratach jakościowych które w wyniku sowieckiej agresji i okupacji poniosła Polska. O zdegradowanym społeczeństwie, o utraconej połowie kraju, o zaprzepaszczonych możliwościach rozwoju. Skutki zgodnej współpracy Hitlera i Stalina w niszczeniu Polski trwają mimo upływu tylu lat i nie widać nawet możliwości naprawienia sytuacji. Zwłaszcza gdy znaleźliśmy się pod nową, ukrytą okupacją unijną. A dziś nasi reżimowi urzędnicy zrobili prezent Rosji prześladując przybyłego na zjazd czeczeński Ahmeda Zakajewa. Być może, w najlepszym przypadku, była to gra pro forma aby ułagodzić rosyjskie żądania ekstradycji, ale niesmak pozostał. W rzeczywistości winniśmy pomagać Czeczenom bo są oni w podobnej sytuacji w jakiej my byliśmy ze strony tego samego sprawcy. A historia wcale się nie uspokaja, czego najlepszym dowodem tragedia smoleńska, pewnie zamach, z 10 kwietnia 2010.

środa, 1 września 2010

Pierwszy września - wieczna pamięć

Wspomnienie wybuchu wojny w 1939 roku prowadzi do wielu refleksji. Jak żylibyśmy przez te ponad 70 lat i dziś, gdyby nie doszło do tragedii? Ile wspaniałych dokonań byłoby możliwych? Bez śmierci milionów ludzi, często najlepszych, bez niewyobrażalnych urazów psychicznych i zniszczeń materialnych, wywrócenia całego życia. W historycznie ukształtowanych granicach, ze Lwowem i Wilnem. Po wyjściu Polski z ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Ze społeczeństwem tradycyjnym, patriarchalnym, lecz przecież też ewoluującym, ale nie w sposób wymuszony brutalnymi okolicznościami. W świecie który uniknąwszy wojny byłby też inny. Skoro jednak historii zmienić się nie da, powstają inne pytania. Czy jesteśmy dziś godnymi spadkobiercami i kontynuatorami bohaterskiego narodu, który wytrwał zagrożony zagładą? Czy nasze dzisiejsze zachowania, wybory i cele zasługują na pozytywną ocenę w szerszej perspektywie historycznej? A mówiąc wprost, co możemy zrobić dla uratowania Polski przed zniszczeniem przez całe zło które się na nią wali ze wszystkich stron, z zagranicy i od wewnątrz? Czy jesteśmy jeszcze patriotami, ludźmi stąd, czy już tylko kosmopolitami którzy nie mają żadnych związków uczuciowych ze swym krajem i sprzedali go za judaszowe euro? Warto się nad tym zastanowić.