czwartek, 11 lutego 2010

Uzdrowić sądownictwo !

Wczorajsze wstrząsające morderstwo policjanta w Warszawie, dokonane przez młodocianego chuligana, skłania do głębokiej refleksji. Dużą część winy za takie przypadki ponoszą bowiem twórcy przesadnie łagodnego prawa, które rozzuchwala sprawców. Argumentuje się zazwyczaj względami humanistycznymi, są one jednak niestety tylko kulturalnym oderwaniem się od rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że zbrodniarze winni być karani z całą surowością, zarówno w celu oddziaływania na zdemoralizowaną część społeczeństwa jak i przede wszystkim dla wymierzenia sprawiedliwości poprzez pomszczenie cierpienia niewinnych ofiar. Sądownictwo w Polsce nie wypełnia tych zadań z wielu powodów, szczególnie jednak ze względu na wadliwe prawo, które bierze w obronę sprawcę przestępstwa zapominając o pokrzywdzonych. Czy jakikolwiek wyrok poza karą śmierci, której generalnie nie popieram ale są sytuacje szczególne, w sprawie o zabójstwo gdy nie ma żadnych wątpliwości co do osoby sprawcy, można uznać za sprawiedliwy? A jeszcze, czy taki młodociany morderca wziął się znikąd? Nie, on miał rodziców bądź opiekunów którzy powinni również odpowiadać za stworzonego przez siebie potworka, tak jak właściciel wściekłego psa ma odpowiadać za wypuszczone zwierzę.

piątek, 5 lutego 2010

Niesprawiedliwość trwa !

W przedwczorajszym "Dzienniku Bałtyckim" opisano straszną sprawę Tomasza Kułaczewskiego. Ten młody, niepełnosprawny mężczyzna, został niesłusznie uznany przez policję sprawcą morderstwa. W brutalnym śledztwie z pomocą prokuratury, wymuszono na nim przyznanie do winy. Sąd nie uznał wycofania zeznań w czasie rozprawy i wydał wyrok skazujący - 15 lat więzienia. W więzieniu Kułaczewski stał się ofiarą przebywających tam prawdziwych kryminalistów. I tylko szczęściem w nieszczęściu, po czterech latach uwięzienia, prawda wyszła na jaw a człowiek na wolność. Po długim procesie przyznano mu odszkodowanie, duże ale niewspółmierne do wyrządzonej krzywdy. Nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek odpowiedzialności śledczych, prokuratora, sędziego, którzy spowodowali ten koszmar - oni są nietykalni, system ich chroni. A te 314 tysięcy zł odszkodowania zapłacą podatnicy, czyli społeczeństwo. Wszystko wydarzyło się nie kiedyś tam, za komuny, ale w dzisiejszej "wolnej" Polsce. To może się powtórzyć, wystarczy że nastąpi zbieg okoliczności, którego ofiarą może paść większość obywateli naszego kraju. Nie czujmy się więc bezpiecznie, ale pracujmy nad wzrostem świadomości społecznej, który ograniczy a kiedyś uniemożliwi takie traktowanie niewinnego człowieka.