czwartek, 10 listopada 2016

Zwyciężyła normalność !

Pragnę wyrazić radość ze zwycięstwa Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach. Cały świat może tylko zyskać na tym że do władzy w USA doszedł patriota, konserwatysta, człowiek pozytywnie odnoszący się do religii, wizjoner wielkiej Ameryki, który "osuszając bagno" rokuje nadzieję powstrzymania, a może i odwrócenia, głębokiego moralnego upadku swej ojczyzny. To kolejna w tym roku po Brexicie dobra wiadomość, dająca nadzieję że nasz świat, choć pogrążony w złem, ma ciągle szansę chociaż częściowej naprawy. Dobry przykład dla Francji, w której odbędą się niedługo wybory prezydenckie, gdzie dojrzewają też tendencje do opuszczenia unii. Miło obserwować jak komentowany jest wybór Trumpa. Wielkie zdziwienie i trwoga wszystkich zdemoralizowanych i zdegenerowanych sił na całym świecie przeplatają się z entuzjazmem ludzi mających kręgosłup moralny i niezaburzony system wartości. Normalni Amerykanie, raczej z prowincji niż z wielkich miast, pragnęli dobrej zmiany i wywalczyli ją. Można łatwo wytłumaczyć dlaczego sondaże przedwyborcze zawiodły. Zdominowane przez zło media zdołały zmusić część zwolenników Trumpa do ukrywania swych poglądów. Gdy przyszło do wyborów prawda wyszła na jaw. Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada. Nie mieli zresztą wyborcy Trumpa powodu aby się wstydzić. To jest dobry Donald T., nie jakiś obcy agent, zdrajca, niszczyciel własnego kraju, zamieszany w różne mroczne sprawy.    

wtorek, 8 listopada 2016

Dzień wielkiej próby

Co dalej z naszym światem? Dzisiejsze wybory prezydenckie w USA mogą wiele zaważyć w tej kwestii, chociaż nie należy przeceniać roli jednostki w historii. My w Polsce jesteśmy w tym szczęśliwym, lub jeśli ktoś chce nieszczęśliwym położeniu, że nie jesteśmy w stanie nic zrobić, możemy tylko obserwować. Mimo wszystko warto zastanowić się jak zagłosowalibyśmy w zaistniałej sytuacji, gdybyśmy mieli taką możliwość. Inaczej mówiąc, kto z kandydatów jest lepszy, dla USA, dla Polski, dla całego świata. Chociaż wymieniłem trzy różne obszary, uważam że odpowiedź musi być jedna. Albowiem dobro ma charakter uniwersalny, jest albo go nie ma, nie można być dobrym dla jednych a złym dla drugich, pomimo różnic interesów. To oczywiście teoria, ale potwierdzająca się w życiu. Z drugiej strony, nie ma ludzi idealnych, nie ma też całkiem złych, dotyczy to również polityków. Obecni kandydaci na stanowisko prezydenta USA mają wiele wad, które nawet ślepy by zauważył. Jak zresztą mogłoby być inaczej jeśli są oni częścią systemu i muszą być przezeń zaakceptowani? Jeśli muszą się przypodobać niewybrednym gustom mas? Poglądy i obietnice polityków nie mogą być traktowane całkiem poważnie, ale mimo wszystko coś z nich wynika. W której z Ameryk, Clinton czy Trumpa, chciałby żyć dobry, stateczny człowiek, chrześcijanin, amerykański patriota, przeciwnik wszystkich wypaczeń gospodarki kapitalistycznej czy skostniałego państwa? Taki wyborca na pewno nie oddał by głosu Clinton choć i przy Trumpie by się zawahał. Mimo wszystko istnieje zawsze opcja wyboru mniejszego zła. Można więc, w zależności od indywidualnych preferencji, zagłosować na Trumpa lub wstrzymać się od głosu.