wtorek, 27 października 2015

Ostrożny powiew nadziei

To o ogłoszonych wczoraj w nocy wynikach wyborów parlamentarnych w Polsce. Dołożyłem do nich i ja swoją cegiełkę, głosując na dwóch profesorów trójmiejskich wyższych uczelni z PiS. Niestety, nasz trudny teren dał znać o sobie, do Senatu wybrano kogoś innego, losy posła się ważą, ale tak czy inaczej poparcie otrzymał PiS. Najważniejsze są jednak rezultaty ogólnopolskie. Czy można je uznać za sukces? Częściowo tak, ale jest to w istocie dopiero wstęp, możliwość zaistnienia prawdziwego sukcesu dla Polski. Wszystko zależy od tego jak zachowa się zwycięski PiS. Partia ta ma przed sobą dwie drogi. Jedną jest systemowa kontynuacja, oczywiście w znacznie lepszym wydaniu niż to było za rządów PO. Zatrzymanie postępującego upadku kraju poprzez wprowadzenie korekt, mieszczących się jednak w granicach obecnego systemu. Czyli trochę mniejsze bezrobocie, nieco więcej samodzielności w unii, krótko mówiąc: mała poprawa. Ale jeżeli mało tego dobra, a dużo stagnacji, to i sukces wyborczy mierny. Znacznie ciekawszą jest druga możliwość, polegająca na odważnym wykorzystaniu osiągniętej przewagi i wyłamaniu się, wyjściu z krępujących ograniczeń systemu. Polegałoby to na rozpoczęciu przygotowywania społeczeństwa do opuszczenia przez Polskę struktur unijnych, na zainicjowaniu odbudowy naszej gospodarki, na okiełznaniu zagranicznego kapitału i wszelkich obcych sił działających na terenie kraju, na stworzeniu ekonomii dla człowieka, będącej odwrotnością tego co jest dzisiaj, na likwidacji plagi bezrobocia, na zbudowaniu silnej obrony Polski przed obcą agresją, na likwidacji patologii obecnych dziś w każdej dziedzinie życia. Wymienionych zadań nie podejmą się, ani ich nie wykonają, zwyczajni politycy. Do tego potrzeba prawdziwych mężów stanu i patriotów, którzy nie cofną się przed niczym. Czy PiS jest do tego przygotowany, czy ich środowisko na to stać? Tylko pozytywna odpowiedź na pytanie jest równoznaczna z rzeczywistym sukcesem przedwczorajszych wyborów. Ktoś mógłby powiedzieć że są jeszcze możliwe drogi pośrednie, pomiędzy wymienionymi. Nie bardzo. Chorego można wyleczyć albo nie, tertium non datur. Polska jest w chorobie i wymaga radykalnej terapii. Co będzie, zobaczymy. Na razie możemy się cieszyć, oprócz wygranej PiS, ze znacznego ograniczenia w parlamencie różnych sił szkodzących Polsce, czy wręcz jawnie antypolskich. Potworki komunizmu oraz inni głęboko niemoralni, jak również zwolennicy bezwzględnego kapitalizmu, otrzymali czerwoną kartkę. Również niektórzy patrioci narodowcy, kandydujący z Ruchu Kukiza, dostaną się prawdopodobnie do Sejmu, to dobra wiadomość. Są jednak i porażki. Trudno cieszyć się niskim wynikiem platformy skoro jest skutkiem zapewne planowanej restrukturyzacji, polegającej na utworzeniu partii Nowoczesna. To jest platforma bis, która miałaby mało głosów gdyby nie zasilił jej elektorat starej platformy. Szkoda też że nie wyeliminowano PSL. Wieś powinna oczywiście mieć we władzach swoich przedstawicieli, ale autentycznych, nie takich. Podsumowując, prawdziwi Polacy mogą być w chwili obecnej umiarkowanie usatysfakcjonowani, oczekując korzystnego rozwoju sytuacji i robiąc jak zawsze swoje, bez względu na przeciwności. 

piątek, 23 października 2015

Mój głos w sprawie wyborów 2015

W tej historycznej chwili należy sobie odpowiedzieć na pytanie: Jak powinien się zachować w kwestii nadchodzących wyborów do Sejmu i Senatu człowiek sprawiedliwy, pragnący szczęścia Ojczyzny i jej obywateli zgodnie z Bożymi prawami i zasadami? Na tak postawiony problem nie ma łatwej odpowiedzi ponieważ zło w jakiejś postaci jest udziałem wszystkich biorących udział w wyborach ugrupowań. Teoretycznie najłatwiej byłoby zachować zupełną neutralność, jak czyni szereg osób i organizacji, i do wyborów nie pójść. Byłoby to jednak oddaniem pola przeciwnikowi i pozwoleniem mu na szerzenie zła, bez przeszkody w postaci mojego słabego bo pojedynczego głosu, który ma jednak pewną siłę moralną, a zwielokrotniony przez podobnie myślących może przybrać moc huraganu. Decyzja o głosowaniu opiera się na znaczących różnicach w błędach poszczególnych partii i komitetów wyborczych, co należy wykorzystać aby uratować co się da. Nie znam osobiście nikogo z kandydatów więc zwracam uwagę na ich przynależność, która jest jakimś znakiem rozpoznawczym ich systemu wartości. W moim okręgu wyborczym łatwo wybrać kandydata do Senatu bo jest ich tylko trzech: nie zgodzę się na osobników z PO ani z Lewicy, więc pozostaje profesor z PiS. Natomiast do Sejmu wystartowało u nas aż dziewięć komitetów. Siedem z nich można od razu zdyskwalifikować. Lewicę za ciągnące się za tym ugrupowaniem winy z PRL-u oraz z minionego ćwierćwiecza, aktywny udział w systemie, popieranie aborcji i wszelkiej niemoralności. PO i ich wiejskiego sojusznika, PSL, za pozbawienie nas suwerenności i wysługiwanie się unii, zapewne niebezinteresowne, za zniszczenie kraju i psucie co tylko się da, za dziki kapitalizm i jego skutki. Trzy nowe partie: Razem, Nowoczesna i ugrupowanie Zbigniewa Stonogi to typowe pułapki społeczne, zmontowane pośpiesznie przez przeważnie nieznanych działaczy, dla zwiedzenia łatwowiernych. Razem wystarczy odrzucić za ich postulat małżeństw dla homoseksualistów, z prawem adopcji dzieci (!). Do wyrzucenia Nowoczesnej wystarczy nazwisko jej współtwórcy Balcerowicza, odpowiedzialnego za ogrom zła wywołanego niesprawiedliwą ekonomią. Ci niszczyciele chcą dalej szkodzić Polsce i myślą że naród to kupi. Nigdy! A Stonoga to propozycja dla wyborców Samoobrony, a kiedyś Tymińskiego. Wszystko jasne. Pozostała jeszcze do wykoszenia partia Korwin z jej absurdalnym projektem sprywatyzowania wszystkiego. Oni chyba nie wiedzą że dla społeczeństwa prywatyzacja = złodziejstwo, przynajmniej w naszych warunkach. Co więc nam pozostało? Kukiz, w którego zespole są narodowcy, ale tylko część i stanowią mały procent wszystkich kandydatów. Wątpliwa opcja, bardzo ryzykowna, powiem że zbyt ryzykowna. I co mamy po tak przeprowadzonej selekcji? Skrytykowany przeze mnie wcześniej PiS, z którym nie wiążę zbytnich nadziei, oprócz jakiegoś zahamowania postępującego wokół nas upadku. I to jest to małe coś co można na tych wyborach osiągnąć. Mało ale więcej niż nic. 

środa, 21 października 2015

Radość z Chopina

Mieliśmy jej sporo w czasie słuchania wspaniałej muzyki, podczas dopiero co zakończonego XVII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Podziwiam talent młodzieży przybyłej z całego świata i wykonaną pracę, która dała wspaniałe efekty. Pracę jaką chcieli wykonać prawie wyłącznie ludzie z krajów gdzie przetrwały jeszcze enklawy tradycyjnej kultury europejskiej oraz azjatyccy entuzjaści. Krytycy muzyczni robili co mogli aby znaleźć u grających słabe punkty i usterki, ale nie przekonali mnie ani trochę. Ten mógłby krytykować kto gra lepiej, a wówczas pewnie miałby dość zrozumienia aby się przed przesadną krytyką powstrzymać. Inna sprawa czy forma konkursu nie psuje trochę odbioru muzyki Chopina. Te same utwory wykonywane prawie seryjnie i różniące się na ogół drobnymi szczegółami, niezauważalnymi dla osób nie będących zawodowymi muzykami. Prawdziwa sztuka to nie zawody sportowe. Ciekawe co by powiedział o tym sam kompozytor, jak oceniłby grę uczestników i komu przyznałby pierwszeństwo. Młodzi artyści wspominali często w wywiadach że muzyka, albo nawet tylko muzyka Chopina, wypełnia ich całe życie. Można było zrozumieć że nie chodziło jedynie o okres wzmożonych przygotowań przed konkursem, ale dosłownie o całe życie. To jest jednak przesadą, nawet piękna muzyka nie może stać się przedmiotem bałwochwalczego albo obsesyjnego uwielbienia, odciągając człowieka od właściwego celu życia. Część z nich pewnie kiedyś to zrozumie, czego należy im serdecznie życzyć.

piątek, 9 października 2015

System zdemaskowany

Za dwa tygodnie odbędą się w Polsce wybory do Sejmu i Senatu. Z kalendarza wynikałoby że powinna się obecnie toczyć pomiędzy przeciwstawnymi ugrupowaniami najgorętsza walka przedwyborcza o niezdecydowanych i o każdy głos. Tymczasem kampania przebiega wyjątkowo ospale, można powiedzieć pro forma. Na ulicach pojawiły się wprawdzie plakaty z wizerunkami kandydatów, ich buźki, twarze albo wredne mordy, ale czy to jest prawdziwa kampania? Politycy dobrze wiedzą co myśli o nich społeczeństwo, ale z pewnością z tego powodu nie zrezygnują. Co więcej, publikowane są wyniki sondaży prognozujące jednoznacznie wyniki wyborów, taka mała podpowiedź dla ludu, sondażownie są wszak narzędziem w rękach polityków. Co to wszystko znaczy? Nasuwa się nieodparte przypuszczenie że rządzący i wewnątrzsystemowa opozycja dogadali się w sprawie zmiany władzy, albo raczej realizują z dawna powzięty plan. System wie bowiem dobrze że utrzymywanie władzy w bezruchu jest możliwe tylko przy zastosowaniu dużego stopnia sterroryzowania społeczeństwa. W demokracji, albo raczej w czymś co ma ją przypominać, trzeba stworzyć ludziom iluzję poprzez okresową zmianę garnituru władzy. Nowa ekipa daje ludowi nadzieję, gromi swych poprzedników, a także dowartościowuje tę część społeczeństwa, której miniona władza nie satysfakcjonowała. Po pewnym czasie kolejna pozorna zmiana i znów napięcia społeczne zostaną wyciszone. Metoda manipulacji stosowana w wielu krajach świata, przez długi czas i z dobrym skutkiem dla systemu. Niestety, normalni obywatele nic z tego nie mają, a ludzie myślący zdają sobie sprawę że są oszukiwani. Dwie główne partie w Polsce, PO i PiS, powstały prawie w tym samym czasie. Są małymi liczebnie partiami kadrowymi o podobnej strukturze. Pomimo mocno wyrażanych różnic w poglądach i w działaniu mają też wiele podobieństw. Godzą się na kapitalizm i nieodłączne z nim bezrobocie. Popierały wstąpienie Polski do unii, czyli utratę naszej wolności, i nic nie zapowiada aby ich stanowisko miało się zmienić. Wyraziły zgodę na niesprawiedliwy udział wojsk polskich w wojnach w Iraku i w Afganistanie. Poprzednie zmiany władzy pomiędzy tymi partiami nie spowodowały przemiany sytuacji w kraju. Przykłady można by mnożyć. Oczywiście są i różnice ponieważ partie są skierowane do całkowicie odmiennych części społeczeństwa. Jeśli mają różnych wyborców muszą też mieć różne oblicza. Mój stosunek do PO jest jednoznacznie potępiający. Inaczej rzecz ma się z PiS, ze względu na to że trafiło w to środowisko wiele dobrych ludzi, co wpłynęło na jakość partii. Poczciwcy nie mają jednak takiej mocy aby uzdrowić PiS i uczynić zeń partię prawdziwie patriotyczną. Wszystko to przykre ale nie można karmić się złudzeniami bo to się zawsze źle kończy.    

czwartek, 8 października 2015

Problemy Kościoła

Watykański synod jest, jak się wydaje, ważnym momentem w historii Kościoła rzymskiego. Po karygodnym odejściu od zasad przez liberalny protestantyzm, obecnie Kościół rzymski stał się terenem walki pomiędzy pseudoreformatorami i konserwatystami. Doszło nawet do tego że w internecie zbierano podpisy pod apelem tradycyjnych katolików do papieża. Oficjalnie chodziło o wsparcie papieża, naciskanego przez odstępczych biskupów aby zgodził się na rozluźnienie obyczajów w Kościele. Faktycznie przestrzegano "Ojca Świętego" aby tego nie czynił. "I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi; albowiem jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebiesiech." Ewangelia Mateusza 23,9 BG. Wszystko dzieje się w atmosferze postępującego zeświecczenia społeczności międzynarodowej. A przecież i przedtem stan tego Kościoła był fatalny, jeśli oceniać go z biblijnego punktu widzenia. Teraz zaś zaatakowano między innymi to co w Kościele było jeszcze dobre i co koniecznie należy ocalić. Obrzydliwe wystąpienie odstępczego i skrajnie zdemoralizowanego księdza Charamsy jest prowokacyjnym atakiem na wszystkich zdrowo myślących, bez względu na ich przynależność konfesyjną czy stosunek do wiary. Czy on rozpoznał swoje skłonności po tym jak został księdzem, czy też ukrywał je od zawsze oszukując wszystkich? A może Kościół wiedział o jego orientacji ale tolerował ją dopóki nie szkodził organizacji? Albo Charamsa został teraz przekupiony przez zboczeńców, którzy nie cofną się przed niczym. Mógł też być tzw. uśpionym agentem, czekającym przez lata na zadanie specjalne. Szczerość z jego strony można włożyć między bajki. Próby dostosowania reguł biblijnych do świata, polegające na usprawiedliwieniu grzesznych i sprzecznych z naturą zachowań, są nie do przyjęcia. I chodzi tu o reguły bezdyskusyjne bo zgodne z naturą i powszechnym dobrem. "Z mężczyną nie będziesz obcował, jako z niewiastą; obrzydliwością to jest." Trzecia Księga Mojżeszowa 18,23 BG. Piszę to wszystko z pozycji zewnętrznego obserwatora, który uważa jednak to co dzieje się w Kościele, nawet złym, za ważne z uwagi na jego wielkość i społeczny wpływ.  

piątek, 2 października 2015

Sprawy międzynarodowe

Gdy prezydent Duda przestrzegł naszych emigrantów ekonomicznych w Londynie, w kraju zawrzało. Politycy posługujący się stale kłamstwem wobec społeczeństwa mieli Andrzejowi Dudzie za złe że powiedział prawdę, co ich zdaniem miało oczernić nasz kraj. Jednak gorzka prawda jest lepsza od upudrowanego czy polukrowanego kłamstwa, czego zawodowi kłamcy nigdy nie pojmą. Zakończona niedawno wizyta prezydenta w USA i jego dwa przemówienia w ONZ spotkały się z pochwałą w mediach głównego nurtu. Moja ocena jest nieco inna. O ile wezwanie rządzących do przestrzegania prawa i do dołożenia wysiłku dla rozwiązania problemów ludzkości jest ogólnie bezdyskusyjne, to wypowiedzi zinterpretowane w kraju jako pochwała III RP mógł sobie prezydent darować. Albowiem ostatecznie, sukces państwa polega na pewnym fundamencie bezpieczeństwa, wzroście we wszystkich kluczowych dziedzinach, oraz na sukcesie wszystkich jego uczciwych obywateli. W tzw. "III RP" niczego takiego nie obserwujemy. No a uścisk dłoni z Putinem to jakiś koszmar. Wiadomo że w polityce nie da się uniknąć kontaktów z osobnikami mającymi krew na rękach, ale tu chodzi o polską krew. Dyplomacja musi jednak znaleźć sposób na ochronę polskiego prezydenta przed podobnymi sytuacjami. W wywiadzie przeprowadzonym przez Brygidę Grysiak 25 września ambasador Rosji Siergiej Andriejew powiedział między innymi że polska polityka lat trzydziestych XX wieku doprowadziła do klęski września 1939 roku i Polska jest współodpowiedzialna za wybuch wojny. Andriejew uznał też, że stosunki polsko-rosyjskie są obecnie najgorsze od końca wojny.
Kontrowersyjne wypowiedzi ambasadora spowodowały wezwanie go do MSZ, gdzie wyrażono stanowczy sprzeciw wobec jego wypowiedzi. Ambasador wycofał się ze słów o współodpowiedzialności, ale podtrzymał swoją opinię o chłodnych stosunkach między obydwoma państwami. Niewątpliwie nie była to jego własna zagrywka. Mimo wszystko za takie obelgi należałoby zażądać od Rosji zmiany ambasadora. Niezależnie od sprawy smoleńskiej i ciągnących się za nią konsekwencji oraz od problemów wywołanych wojną na Ukrainie. Powstaje pytanie: Po co było Rosji tak nas znieważać? Widzę dwie przyczyny. Prymitywne wyobrażenie o prawie mocarstwa do besztania słabszych, co ma świadczyć o mocarstwowej sile. Jest coś gorszego. Powiadają że żadne zwierzę nie atakuje bez ostrzeżenia, choć czasami zapowiedź jest trudna do zauważenia. W polityce niczym nieuzasadniona krytyka może być spowodowana przygotowaniami, choćby dalekosiężnymi, do agresji totalnej. Obserwujmy zatem uważnie przeciwnika aby nie mógł nas zaskoczyć.