Gdy prezydent Duda przestrzegł naszych emigrantów ekonomicznych w Londynie, w kraju zawrzało. Politycy posługujący się stale kłamstwem wobec społeczeństwa mieli Andrzejowi Dudzie za złe że powiedział prawdę, co ich zdaniem miało oczernić nasz kraj. Jednak gorzka prawda jest lepsza od upudrowanego czy polukrowanego kłamstwa, czego zawodowi kłamcy nigdy nie pojmą. Zakończona niedawno wizyta prezydenta w USA i jego dwa przemówienia w ONZ spotkały się z pochwałą w mediach głównego nurtu. Moja ocena jest nieco inna. O ile wezwanie rządzących do przestrzegania prawa i do dołożenia wysiłku dla rozwiązania problemów ludzkości jest ogólnie bezdyskusyjne, to wypowiedzi zinterpretowane w kraju jako pochwała III RP mógł sobie prezydent darować. Albowiem ostatecznie, sukces państwa polega na pewnym fundamencie bezpieczeństwa, wzroście we wszystkich kluczowych dziedzinach, oraz na sukcesie wszystkich jego uczciwych obywateli. W tzw. "III RP" niczego takiego nie obserwujemy. No a uścisk dłoni z Putinem to jakiś koszmar. Wiadomo że w polityce nie da się uniknąć kontaktów z osobnikami mającymi krew na rękach, ale tu chodzi o polską krew. Dyplomacja musi jednak znaleźć sposób na ochronę polskiego prezydenta przed podobnymi sytuacjami. W wywiadzie przeprowadzonym przez Brygidę Grysiak 25 września ambasador Rosji Siergiej Andriejew powiedział między innymi że polska
polityka lat trzydziestych XX wieku doprowadziła do klęski września 1939 roku i
Polska jest współodpowiedzialna za wybuch wojny. Andriejew uznał też, że
stosunki polsko-rosyjskie są obecnie najgorsze od końca wojny.
Kontrowersyjne wypowiedzi ambasadora spowodowały wezwanie go do MSZ,
gdzie wyrażono stanowczy sprzeciw wobec jego wypowiedzi. Ambasador
wycofał się ze słów o współodpowiedzialności, ale podtrzymał swoją
opinię o chłodnych stosunkach między obydwoma państwami. Niewątpliwie nie była to jego własna zagrywka. Mimo wszystko za takie obelgi należałoby zażądać od Rosji zmiany ambasadora. Niezależnie od sprawy smoleńskiej i ciągnących się za nią konsekwencji oraz od problemów wywołanych wojną na Ukrainie. Powstaje pytanie: Po co było Rosji tak nas znieważać? Widzę dwie przyczyny. Prymitywne wyobrażenie o prawie mocarstwa do besztania słabszych, co ma świadczyć o mocarstwowej sile. Jest coś gorszego. Powiadają że żadne zwierzę nie atakuje bez ostrzeżenia, choć czasami zapowiedź jest trudna do zauważenia. W polityce niczym nieuzasadniona krytyka może być spowodowana przygotowaniami, choćby dalekosiężnymi, do agresji totalnej. Obserwujmy zatem uważnie przeciwnika aby nie mógł nas zaskoczyć.
piątek, 2 października 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz