poniedziałek, 31 stycznia 2011

Zima ludów w Afryce

Tunezja i Egipt wypowiedziały posłuszeństwo swym tyranom. Wszelka nieprawość ze strony polityków, bieda i rozwarstwienie społeczne wywołały wybuch gniewu. Reżimom nie udało się zniewolić umysłów ludzi, skorumpować ich bądź zastraszyć. Gdy ogląda się filmy z tych wydarzeń widać ludzi prostych, naturalnych i szczerych. Szkoda że musiało dojść do walk ulicznych i ofiar. Niestety, to nie jest jeszcze prawdziwa rewolucja bo odbywa się z użyciem przemocy i niewątpliwie zakończy się tym, że nastąpi jedynie wymiana władz w obrębie systemu. Już się o to Stany Zjednoczone postarają aby porządek został zachowany. A u nas cisza i spokój. Kraj traci swą niepodległość, kryzys ekonomiczny skutkujący cięciami budżetowymi we wszystkich sferach życia, bezrobocie wzrosło praktycznie do dwóch milionów osób. Mimo tego brak protestów, tylko poparcie dla władz spadło o kilka procent. Czy to jest cisza przed burzą czy cisza cmentarza? Czy my jesteśmy tacy słabi że oni mogą z nami zrobić co zechcą bez reakcji? Ja nie chcę aby doszło do fizycznej konfrontacji. Natomiast uzdrowienie sytuacji w kraju pokojowymi ale bardzo zdecydowanymi środkami jest niezbędne. Ale do tego musi jeszcze dojrzeć świadomość społeczna i w tym obecna afrykańska historia może być pomocną.

niedziela, 23 stycznia 2011

Cud mniemany czyli Simon-Pierre

Oficjalna wersja jest następująca: francuska zakonnica (!) Simon-Pierre zachorowała na nieuleczalną chorobę Parkinsona (tak jak poprzedni papież), modliła się do Karola Wojtyły i choroba ją opuściła, co zostało uznane za cud potwierdzający świętość papieża. Jedni w to wierzą, inni nie, a co ma o tym sądzić człowiek myślący? Przede wszystkim przyjmowanie takiego zdarzenia na wiarę jest nie do przyjęcia. Fakt że dotyczy to zakonnicy, która wygląda dziś na bardzo zdrową i zadowoloną z życia osobę, która reklamuje medialnie Kościół, nie sprzyja sprawie. Nie wiadomo czy Simon-Pierre w ogóle chorowała, a jeśli tak to czy była to choroba nieuleczalna, w szczególności choroba Parkinsona. Jeśli by jednak tak było to historia medycyny zna przypadki niewytłumaczalnego naukowo cofnięcia się nawet śmiertelnych chorób. Prawdopodobnie następuje tu powrót do harmonii i równowagi organizmu, których naruszenie wywołuje chorobę. Czy to jest cud? Z poetyckiego czy nawet z ludzkiego punktu widzenia tak, wszak cudem jest że w ogóle żyjemy, jednak to nie jest ten teologiczny cud którym niektórzy się fascynują. No a z osobą poprzedniego papieża nie ma to nic wspólnego. Zaś modlitwa do człowieka a nie do Boga jest sprzeczna z wiarą biblijną więc stawia to ludzi wierzących wobec kłopotliwej kwestii czy nie mają do czynienia z cudem fałszywym (Ewangelia Mateusza 24,24). Ale to już problem innego stanu świadomości.

środa, 12 stycznia 2011

Smoleńsk 2010: Zamach czy wypadek ?


Opublikowany dziś rosyjski raport MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej obarcza Polskę całą odpowiedzialnością za to zdarzenie. Ich zdaniem my jesteśmy winni a oni bez zarzutu. Co więcej, Rosjanie oskarżają zmarłych w katastrofie, którzy nie mogą się już bronić, że uporczywie nieostrożnym postępowaniem sami ściągnęli na siebie zły los. W tej sytuacji należy postawić proste pytania które nasuwają się każdemu myślącemu człowiekowi. Czy przy dzisiejszym stanie techniki możliwe jest celowe wywołanie katastrofy samolotu, czyli zamach, bez jego zestrzelenia, tak aby upozorować wypadek? Odpowiedź brzmi: Tak, to jest możliwe. Czy w warunkach panujących w Rosji jest możliwe organizacyjnie dokonanie w tajemnicy takiego zamachu? I na to odpowiedź twierdząca. Czy Rosjanie mogli mieć powód do przeprowadzenia zamachu? Tak, i to niejeden. Po pierwsze po zmianie prezydentury interesy rosyjskie w Polsce mają się lepiej niż przedtem. Po drugie nie należy odrzucać wątku psychologicznego w polityce, mogły tu mieć znaczenie osobiste emocje Putina wobec Kaczyńskich. Najważniejsze jednak, po trzecie, to fakt że Rosja mogła tu być jedynie wykonawczynią, za obiecane odpowiednie korzyści, zamówienia z zagranicy. A kto by mógł być zleceniodawcą? Wrogie Polsce siły międzynarodowe dla których polscy patrioci są przeszkodą w tworzeniu unijnego mocarstwa. Zazwyczaj uważa się że ważni urzędnicy nie powinni latać jednym samolotem. W tym wypadku, gdyby Kaczyński leciał razem z Tuskiem, ocaliłoby to jego życie.

niedziela, 9 stycznia 2011

Orkiestra gra na naszym Titanicu

Dziś dziewiętnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To dobra akcja wspierająca wiecznie niedofinansowaną służbę zdrowia. Ofiarne społeczeństwo, pomimo kryzysu gospodarczego, wpłaca ile może na wyposażenie szpitali w nowoczesny sprzęt. Społeczeństwo się sprawdziło, zdało egzamin, ale państwo nie. Dowód? Przytoczę tylko dwie liczby łatwo dostępne w internecie a odnoszące się do sytuacji z ubiegłego roku. W 2010 roku Orkiestra zebrała prawie 43 miliony złotych. W tym samym czasie państwo wydało na wojnę z Afgańczykami 1901 milionów złotych. Wniosek jest tak oczywisty że powstrzymam się z komentarzem.

czwartek, 6 stycznia 2011

Spór o Trzech Króli

Obchodzonemu dziś kościelnemu Świętu Trzech Króli, przywróconemu po pół wieku od gomułkowskiej reformy, towarzyszy spór pomiędzy katolickimi tradycjonalistami a świeckimi kapitalistami i biznesmenami. Jedni popierają to święto z uwagi na jego misyjno-propagandową rolę w umocnieniu wiary i Kościoła. Drudzy protestują że lud, który ma dla nich pracować i przysparzać im bogactw, świętuje i odpoczywa. Posługują się przy tym różnymi ekonomicznymi wyliczeniami, na przykład że codziennie buduje się w Polsce 500 mieszkań, których przez to święto nie będzie. Kto ma rację i jakie zająć stanowisko w tej sprawie? Argumentacja obydwu stron mnie nie przekonuje. Dawne wierzenia przeminęły a nowy kapitalistyczny raj już poznaliśmy - jest również mitem. A jednak podoba mi się przywrócenie tego święta. Nieważne czego dotyczy, jeśli tylko nie ma związku z czymś ohydnym, to mogłoby być na przykład Święto Białego Śniegu i też byłoby dobrze. Takich świąt powinno być znacznie więcej. Ważne że ludzie odrywają się od codziennej gonitwy, wysiłków i zmartwień. Mają okazję aby poświętować, odpocząć, przeznaczyć czas na ulubione zajęcia, poprawić swoją kondycję psychiczną i fizyczną. A 500 mieszkań, z których i tak jedynie mała część trafi do zwykłych ludzi, można zbudować później.