poniedziałek, 28 grudnia 2009

Terroryzm

Ostatnie zdarzenia przywołują temat. Czym w istocie jest to głośne zjawisko? To mieszanina wypadków spowodowanych walką specsłużb różnych państw, pseudoreligijną "świętą wojną", czasami zwykłym szaleństwem. Z drugiej strony mamy gniew skrzywdzonych narodów, grup społecznych czy jednostek, które nie znają sposobu rozwiązania problemów bez użycia przemocy. Niekiedy zdarza się że takiej metody nie ma, a od zwykłych ludzi nie można wymagać szczególnego uduchowienia i świętości skutkujących wielką cierpliwością. Dochodzi więc do tragedii za które odpowiedzialni są sprawcy krzywd, bo w życiu tak jak w fizyce "każda akcja wywołuje reakcję". A w propagandowych mediach nie ma zrozumienia sytuacji, walczący o swe prawa są potępiani bez analizy co ich do walki doprowadziło i jakimi metodami dysponują wobec przeważającego przeciwnika. Nie usprawiedliwiam terroryzmu lecz dostrzegam jego dwa rodzaje: samo zło i "gwałt który się gwałtem odciska". Wiele zależy też od punktu widzenia, w czasie II wojny hitlerowcy nazywali naszych partyzantów "polskimi bandytami". Jest jedno wyjście z tej tragicznej sytuacji. Twórzmy wokół siebie, o ile to w naszej mocy, taki świat w którym nie gromadzi się góra niesprawiedliwości i cierpienia, mogąca eksplodować w każdej chwili. I wtedy terroryzm zniknie.

czwartek, 24 grudnia 2009

Nadeszły święta

Pomimo prawdziwości wszystkich faktów o których poprzednio pisałem, święta mają też swoją wartość. Przede wszystkim przypominają Jezusa, a to piękna postać, niezależnie od stosunku do wiary. Mam jednak na myśli dojrzałego Jezusa, a nie niemowlę które niczego nie naucza ani nie wymaga. Dalej, świętowanie umożliwia spotkania rodzinne i z przyjaciółmi, a także odpoczynek o co trudno w dzisiejszym zabieganym świecie. Gdy społeczeństwo przerwie na chwilę swą szaleńczą gonitwę, zapada cisza i spokój które działają na całe otoczenie. Można przeznaczyć czas na ulubione i pożyteczne zajęcia i cieszyć się nimi. To są już ogólne korzyści z wszelkiego świętowania. Jak zatem osiągnąć te dobra, bez szkodliwych następstw zbyt silnego trzymania się tradycji? Potrzeba zreformowania zwyczajów świątecznych, wyrzucenia tego co jest archaiczne i nierealne, okrutne i nieekologiczne, ale także, choć to trudny temat, ich uniezależnienia od Kościoła. Można na przykład przyrządzić wegańską wieczerzę wigilijną, bez zwłok zamordowanych zwierząt, wybrać się w tych dniach na spacer dla kontaktu z żywą przyrodą, a nie podporządkowywać jej sobie na siłę. Do tego wszystkiego potrzebna jest nowa świadomość tworząca nowego człowieka.

wtorek, 22 grudnia 2009

Idą święta

Szybko zbliżające się święta wywołują różne refleksje. Co roku miliony ludzi powtarzają pewną utrwaloną tradycją kolejność zdarzeń, którą wszyscy doskonale znamy. Czy to ma jeszcze rację bytu w dzisiejszym świecie? To pytanie nie jest bezsensowne ani nazbyt rewolucyjne. Świat i ludzie się zmieniają, zresztą te zmiany są w dwóch kierunkach, na dobre i na złe, te ostatnie wyraźniejsze bo rażące. A święta choć też nie całkiem takie same jak sto lat temu, jakby się zatrzymały. Ludzie boją się zmian w tej dziedzinie i trzeba to zrozumieć. Jednak stopniowo, powoli, wzrasta świadomość, zmienia się wrażliwość, ludzie żyją w innych warunkach niż kiedyś. To co było dobre, albo uznawane za dobre bo nie widziano jego ciemnej strony, nie jest już powodem radości i zamienia się w swoje przeciwieństwo. Trzeba tu wymienić stosunek do wiary, która zanika, ale nie tylko to. Na przykład potrawy przyrządzane z zabitych zwierząt mogą cieszyć tylko tych, którzy nie dostrzegają w nich okrucieństwa. Choinka jest atrakcją dla ludzi, którzy nie pomyśleli że żywe drzewko w lesie jest piękniejsze od martwej ozdoby. Spotkania rodzinne w tym czasie wywołują u wrażliwych ból, na wspomnienie bliskich którzy umarli. Dlatego w tym trudnym psychologicznie okresie jest więcej samobójstw niż w zwykłe dni.

sobota, 19 grudnia 2009

Wartość życia

Prezydent ułaskawił sprawców linczu we Włodowie a rzecznik praw obywatelskich tę decyzję pochwalił. A więc kolejny raz potwierdzono że politycy, gdy jest im to na rękę, akceptują morderstwo w imię rzekomych wyższych racji. W tym wypadku chodzi o schlebienie motłochowi, któremu taka decyzja bardzo się podoba, w celu uzyskania popularności i utrzymania się przy władzy. A że to brudne i niemoralne, cóż, taka jest polityka. Również z powodu tej polityki cały czas giną ludzie podczas wojen, od których Polska powinna się trzymać z daleka. Teraz dobra wiadomość. Ogłoszono że w tym roku nastąpił znaczny spadek liczby ofiar wypadków drogowych, zginęło ponad 500 osób mniej niż w zeszłym roku. Powodem jest zastój gospodarczy skutkujący zmniejszoną ilością przewozów. Czyli kryzys uratował życie tak dużej liczbie ludzi, a niby normalnie funkcjonująca gospodarka tychże ludzi by zabiła. W jakiej więc cywilizacji żyjemy, czy to jest zdrowe czy chore, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Kradzież napisu z bramy obozu w Auschwitz to też wyraz stosunku do życia pomordowanych ofiar. Zdarzenie bezsensowne i wyjątkowo podłe, świadczące że w każdej chwili może się wydarzyć coś zupełnie nieprzewidzianego i okropnego.

czwartek, 17 grudnia 2009

Dwaj panowie P.

To bohaterowie medialni Polański i Piesiewicz. Jak się ustosunkować do ich skandali? Co do Polańskiego to chociaż popełnił zdecydowanie zły czyn, to jednak nie był to gwałt ani przestępstwo zasługujące na absolutne nieprzedawnienie. Ofiara nie była całkiem niewinna, podobno reżyser zapłacił jej ogromne odszkodowanie w wyniku procesu cywilnego. Jeśli tak się stało to sprawca powinien być łagodnie potraktowany. Aresztowanie go, grożenie ekstradycją i więzieniem nie ma dostatecznych podstaw. Celowo nie argumentuję powołując się na filmowe zasługi Polańskiego, bo nie ma to związku ze sprawą, artystom wolno trochę więcej niż nieartystom ale wszystko ma swoje granice. O co więc chodzi władzom USA? Wydaje się że została naruszona ich wielkomocarstwowa duma, winny uciekł im sprzed trybunału, i chcą się zemścić a także zastraszyć innych. No i zapomnieli że mają u siebie prawdziwych zbrodniarzy których jakoś nie ścigają. A co do Piesiewicza to zupełnie mnie nie obchodzi czy urządził orgię i brał kokainę czy też nie, to jego prywatność. Natomiast mam mu bardzo za złe niesłuszne poglądy polityczne i przynależność do partii która oddała Polskę we władanie Zachodu.

wtorek, 15 grudnia 2009

Los uchodźców

W dniu dzisiejszym, uchodźcy z Czeczenii i Gruzji chcieli pojechać pociągiem z Polski do Strasburga, aby uczestniczyć w manifestacji i zwrócić uwagę na swój trudny los. Zostali jednak zmuszeni przez policję i straż graniczną do opuszczenia pociągu tuż przed granicą z Niemcami. Doszło do przykrych incydentów, wyjątkowo nieżyczliwie skomentowanych przez większość internautów. Ludzie ci nie rozumieją, że uchodźcy przybyli z krajów gdzie toczą się wojny, są prześladowania. Przy normalnym, ludzkim podejściu, bez nacjonalistycznej wrogości, rasizmu i utrwalonych uprzedzeń że to terroryści, znalazłoby się dla nich miejsce do życia w Polsce. Skromne ale godziwe warunki, które otrzymaliby za wykonywaną pracę. Czyli traktowanie bez dzielenia na swoich i obcych. To proste, ale jak się okazuje zbyt trudne, jak na dzisiejszą sytuację w naszym kraju. Przy rządach nie dbających o człowieka, pod coraz silniejszą presją Zachodu, z utrwalonymi błędami dzikiego kapitalizmu. Gdy większość społeczeństwa reaguje prymitywnie, wyzwalają się złe emocje, po prostu wrogość. A przecież i my byliśmy, historycznie rzecz biorąc, nieraz w takiej sytuacji, kto wie czy jeszcze nie będziemy... Trzeba zrozumieć i widzieć w drugim także człowieka.

niedziela, 13 grudnia 2009

Stan wojenny - Pamiętamy !

Dziś 28 rocznica wojny polsko-jaruzelskiej, jednej z największych, a na pewno najgłośniejszej, zbrodni reżimu komunistycznego w Polsce. Chwała ofiarom systemu poległym, represjonowanym, ale i tym ludziom którzy zachowali się wówczas dobrze, przyzwoicie, bez względu na pełnione funkcje! Wieczna hańba zdrajcom, oprawcom i tępym aparatczykom! A dziś, tyle lat po wydarzeniach, żyjemy w państwie które nie zdołało tych zbrodni osądzić i ukarać. Dzieje się tak, bo w kraju nie było prawdziwej, czyli oczywiście bezkrwawej rewolucji, a jedynie kontrolowana zmiana formy systemu. Towarzysze przeszli z komitetów do banków, zarządów, różnych władz, do Sejmu, na prezydenturę. A społeczeństwo, które nie zdołało się temu przeciwstawić, padło ofiarą zmian. W mediach propagandowe rozdwojenie jaźni, głosy krytyczne i pochwalne wobec stanu wojennego, co utrudnia poznanie prawdy dużej części młodzieży. Stąd pojawiające się błędy, na przykład porównywanie stanu wojennego z II wojną światową i wnioskowanie bagatelizujące ten stan. Nieukarani przestępcy kontratakują, są wysłuchiwani, z ich głosami się dyskutuje. Głupcy, którzy nie potrafią myśleć, argumentują że skoro dziś jest źle, to znaczy że wtedy było dobrze. Tak jakby trudno było stwierdzić, że było źle i jest źle tylko inaczej. A cisi sojusznicy, na przykład hierarchowie kościelni, prymas Glemp który wygłosił dziś odpowiednie kazanie, zarzucają patriotom nienawiść i spóźnione domaganie się sprawiedliwości. Oni nie mają moralnego prawa wybaczać win wyrządzonych ofiarom, chyba że sami są tymi ofiarami, inaczej to nie ich sprawa! Ale nie upadajmy na duchu, dopóki my pamiętamy i rozumiemy dobro nie jest utracone.

piątek, 11 grudnia 2009

Międzynarodowy skandal

Niestety, tylko na takie określenie zasługuje przyznanie pokojowej nagrody Nobla prezydentowi Obamie. Przypomina się historia sprzed wojny gdy chciano tą nagrodą uhonorować Hitlera. Oczywiście to nie ta sama skala krwiożerczości, Obama to nie Hitler, ale obydwaj mają na sumieniu los niewinnych ofiar. Gdy Bush odszedł, przez okamgnienie można się było łudzić że coś się zmieni, w USA nowe rozdanie, nowe otwarcie i pokój, do którego niezbędne jest wycofanie okupacyjnych wojsk z Iraku i Afganistanu. Nic takiego nie nastąpiło, odwrotnie wojna jeszcze się nasila, więc mamy prawo stwierdzić że Obama jest takim samym człowiekiem systemu jak Bush. W dodatku tworzy teorię o rzekomym osiąganiu pokoju w wyniku "sprawiedliwej" wojny. Kłamstwo na kłamstwie! W Iraku chodziło tylko o ropę, o nic więcej, w Afganistanie nawet jeśli byli jacyś terroryści, co wcale nie jest całkiem pewne, to nie upoważnia do okupowania latami tego kraju. A teraz role się odwróciły i okupanci stali się terrorystami. Naprawdę nie ma żadnych wojen sprawiedliwych, wojna to zawsze nieszczęście. Istnieje tylko czasami rozpaczliwa obrona, jak Polski w 1939 roku, czy walka w Powstaniu Warszawskim. Ale to zupełnie co innego. Jedyna pociecha w tym, że jak donoszą media, 2/3 pytanych o zdanie mieszkańców USA odpowiedziało że Obama nie zasłużył na nagrodę. To rodzi nadzieję na wzrost świadomości społeczeństwa w tym kraju.

wtorek, 8 grudnia 2009

Przeciwko kapitalizmowi

System w którym o wszystkim albo o prawie wszystkim decyduje pieniądz musi być zły. W kąt odchodzą wyższe wartości: dobro, miłość, sprawiedliwość, radość życia, wygoda. Za to do głosu dochodzą: wyrachowanie, bezwzględność, pośpiech, cwaniactwo, oszustwo, wyzysk, przepracowanie jednych i bezrobocie drugich, ogromne i nieuzasadnione rozwarstwienie materialne społeczeństwa. Całe gałęzie przemysłu, rolnictwa czy usług upadają bo są rzekomo nierentowne, choć wiadomo że jest to ocena sztuczna. Kupując artykuły pierwszej potrzeby musimy dokładnie badać wszystkie ceny, jeździmy po towary do dalekich hipermarketów bo w sklepie obok jest kilka razy drożej. A korzystając z prądu, gazu, ciepłej i zimnej wody czy telefonów musimy pamiętać aby zużyć jak najmniej bo licznik, ten cichy kontroler ma nad nami władzę. Nie chodzi mi o to aby znieść rozliczenia czy zlikwidować pieniądze, jak proponowali utopijni komuniści. Jednak potrzebna jest taka reforma, aby rola pieniądza była dużo mniejsza niż obecnie. Wówczas wiele nierentownych dziś a pożytecznych społecznie przedsięwzięć, stałoby się znowu realnymi i przyniosło znakomite korzyści. Czy to jest możliwe? Tak, ale jak ze wszystkim, potrzebna jest do tego wyższa świadomość społeczeństwa niż w tej chwili.

niedziela, 6 grudnia 2009

Niebezpieczeństwa młodości

Tragiczny pożar w rosyjskiej dyskotece na Uralu skłania do refleksji. Młodzi ludzie mający życie przed sobą, często ulegają głupim wypadkom kończącym się śmiercią lub kalectwem. Przyczyną jest że mają więcej energii do działania, uruchamianej niedostatecznie kontrolowanymi emocjami, niż wewnętrznych hamulców, instynktu samozachowawczego dostosowanego do warunków dzisiejszej cywilizacji w których wypadło nam żyć. Stąd biorą się ofiary wypadków drogowych, zdarzeń alkoholowo-narkotycznych, wypadków z materiałami wybuchowymi czy pirotechnicznymi, skaczący do wody którzy łamią kręgosłup i inni. Ktoś im kiedyś nie powiedział że trzeba uważać, może to byli rodzice lub opiekunowie, odpowiedzialność rozciąga się na nas wszystkich, stąd moja pisanina na ten niemiły temat. A pozornie zwyczajne sięganie przez młodych po papierosy, niepohamowane przez starszych, kończy się wpadnięciem w nałóg z którego trudno się wyzwolić. Na koniec, częste ostatnio wypadki na kolejowych przejazdach strzeżonych prowadzą do prostego wniosku, że takie miejsca należy pokonywać z nastawieniem jakby były całkowicie niestrzeżone, z posuniętą do końca zasadą ograniczonego zaufania. Może to kogoś uratuje.

piątek, 4 grudnia 2009

Problemy internetu

Internet jest wspaniałym środkiem komunikowania się, szczególnie dla indywidualistów i mniejszości nie mających normalnego dostępu do radia czy telewizji. Dlatego stosunek do internetu jest od razu ważnym znakiem rozpoznawczym człowieka. Ci których internet nie interesuje, są biernymi odbiorcami masowych treści. Nie mają nic do powiedzenia światu, więc wystarczą im media które tylko nadają, najczęściej papkę dla mas. Ale jest i druga strona zagadnienia. W internecie buszują w dużej liczbie tacy którzy bardzo zbłądzili, weszli na złą drogę i rozpowszechniają swe głupstwo a często i podłość. Zwolennicy Hitlera i Stalina, faszyści, komuniści różnych opcji, nacjonaliści, kosmopolici i zwykli zdrajcy, politykierzy, rasiści, antysemici, popierający wszelkie wojny, aborcję, homoseksualizm, walczący z religią w ogóle oraz z różnymi religiami ale w niewłaściwy sposób, a także tacy którzy mają niezłe poglądy ale fatalne maniery. Z tym wszystkim musi się zetknąć każdy użytkownik sieci i wybrać metodę postępowania, jak głosić dobro i odpierać ataki głupich i złych ludzi, którzy ze wszystkich sił starają się zatruć atmosferę. Z niektórymi można wejść w polemikę aby im pomóc, ale niestety na ewentualne pozytywne skutki w krótkim czasie trudno liczyć.

wtorek, 1 grudnia 2009

Dzień Oświecenia Buddy

W tradycji buddyjskiej pierwszy grudnia jest jednym z dni obchodzonych jako pamiątka oświecenia Buddy. Warto wspomnieć tego wielkiego ale zarazem zwykłego człowieka, który porzucił wszystkie skarby i przyjemności, pochodził bowiem z królewskiego rodu, aby poświęcić się odnalezieniu najwyższej prawdy. Po latach pracy nad sobą i wielu wyrzeczeniach, gdy był odpowiednio przygotowany, usiadł w medytacji postanowiwszy że albo osiągnie oświecenie albo umrze. I szczęśliwie dla całego świata i dla nas, żyjących dwa i pół tysiąca lat po tym fakcie, udało mu się ujrzeć rzeczy jakimi są, my zaś możemy korzystać z jego mądrości i praktyki które przekazał swym uczniom. Trwałymi osiągnięciami buddyzmu są: medytacja praktykowana na różne sposoby, wynikający z niej rozwój duchowości, niedualistyczna świadomość, nieprzywiązywanie się do form które przecież pojawiają się i znikają, uważność, wyrzeczenie się stosowania przemocy, zarówno wobec ludzi jak i innych stworzeń co prowadzi w prosty sposób do wegetarianizmu. Istnienie wielu kierunków i szkół buddyjskich nie jest problemem, bo w różnorodności jest większa możliwość wyboru dla ludzi którzy są indywidualnościami na różnym poziomie, każdy na swej własnej ścieżce od ignorancji do prawdy.---------------Korekta: 12.11.2012. Niestety, powyższa pochwała buddyzmu nie wytrzymuje krytyki gdy oceniamy z biblijnego punktu widzenia. Buddyzm jest w istocie filozofią i praktyką ateistyczną, wymieniona powyżej niedualistyczna świadomość to nic innego jak odrzucenie podziału na dobro i zło z wynikającymi z tego skutkami. Tak więc nie wszystko złoto co się świeci. Ale myślę że Budda był szczerym i na swój sposób dobrym człowiekiem, trzeba pamiętać że żył w miejscu i czasie odciętym od objawienia Bożego a zatem szukał prawdy na własną rękę i głosił co mu się wydawało, raz dobrze raz źle.   Kolejna korekta: 20.11.2014. Odwołuję powyższą krytykę i składam głęboki ukłon przed Przebudzonym. 

sobota, 28 listopada 2009

Amerykanie w Polsce

No i doczekaliśmy się. Władze chcą podpisać z Amerykanami umowę o stacjonowaniu ich wojsk w Polsce. To zła wiadomość. Po pierwsze nie mogę uwierzyć że prawdziwym powodem są kwestie obronności naszego kraju, te problemy należy rozwiązać inaczej. Naprawdę chodzi o rozszerzenie wpływów amerykańskich stopniowo na cały świat. Po drugie obecność obcych wojsk na terenie Polski jest powiązana z kolejnym ograniczeniem suwerenności, co w połączeniu ze skutkami przyłączenia do Unii daje bardzo nieprzyjemną sytuację. Znając życie można się obawiać że jak Amerykanie wejdą to potrwa to bardzo długo, do następnego przesilenia światowego. Po trzecie cała operacja odbywa się według sprawdzonego i dobrze przećwiczonego schematu. Władze nie pytają społeczeństwa o zdanie mimo że to ważna sprawa, robią co chcą albo co im zagranica narzuciła, nie ma nawet pozorów demokracji. Jedyna różnica w stosunku do PRL-u i wojsk radzieckich polega na tym, że wtedy nie do pomyślenia było publiczne roztrząsanie takiego tematu. Dziś możemy sobie pogadać, ponarzekać, a oni i tak zrobią swoje. A jestem przekonany że gdyby było uczciwe referendum, to wynik byłby na korzyść Polski. No ale tak będzie się działo aż ludzie nie zmądrzeją i nie powiedzą politykom: Dość!

czwartek, 26 listopada 2009

Indyk

Oglądałem dziś w internecie jak prezydent Obama, zgodnie z utrwaloną tradycją, darował życie indykowi który miał być zjedzony w dniu amerykańskiego święta. Pozornie szlachetny gest, ale jaka to fikcja gdy większość ludzi, z samym Obamą włącznie, zjada w tym czasie kilkadziesiąt milionów nieszczęsnych ptaków. Jest strasznym anachronizmem, że w społeczeństwach których kultura jest silnie związana z judaizmem, chrześcijaństwem i islamem, od samych podstaw, już w teorii, traktuje się zwierzęta jak rzeczy z którymi można zrobić wszystko. Reszta świata też nie jest bez grzechu, ale nie posiada tak wygodnego uzasadnienia dla swego egoizmu. Za niecały miesiąc nadejdzie w Polsce Boże Narodzenie, a wraz z nim tragedia milionów karpi, kaczek, indyków i innych żyjących i czujących stworzeń, które rzekomo dobrzy ludzie postanowili wykorzystać dla swego święta. A rzekomo humanitarna religia takiego zachowania nie potępi, odwrotnie - pochwali jako służące wierze i tradycji. Co zatem ma uczynić z tym wszystkim prawdziwy człowiek, który nie chce powtarzać starych błędów? Jedynym wyjściem jest przejście na dietę wegetariańską, wolną od okrucieństwa rzeźni, dietę która jest zdrowa, daje szansę długowieczności, a przy tym pomaga środowisku naturalnemu.

wtorek, 24 listopada 2009

Prezydent

Nie lubię polityki. Przed wojną mówiono słusznie że nie ma nic brudniejszego niż polityka. I naprawdę wolałbym o niej nie pisać ale bieżące wydarzenia to wymuszają. Oto w kosmopolitycznych, w istocie zdradzieckich, kołach politycznych powstał projekt aby bardzo osłabić pozycję prezydenta Polski, tak jakby dziś był on wszechwładnym dyktatorem, i wybierać go nie w wyborach powszechnych ale przez Zgromadzenie Narodowe czyli połączenie Sejmu i Senatu. Nie mam żadnych złudzeń że jakikolwiek polityk może być naprawdę dobrym prezydentem, dobrzy królowie są tylko w bajkach albo na szachownicy. Ale choćby zdarzenia z ostatnich lat pokazały, że nawet słaby prezydent może spełnić pozytywną rolę gdy jest przeciwwagą dla jeszcze o wiele gorszego premiera i rządu, działających na szkodę kraju. A walka pomiędzy prezydentem i premierem, mimo że niedobra, nie jest najgorszą rzeczą dla społeczeństwa. Powoływanie się przez "reformatorów" na okres przedwojenny jest zakłamaniem, bo wtedy był w Polsce inny rodzaj demokracji, nie do powtórzenia w dzisiejszej dobie. Po prostu społeczeństwo się zmieniło. A zatem o co w tym wszystkim chodzi? O to, aby osłabić Polskę i ludzi w niej żyjących, tak jak niszczy się przemysł, rolnictwo, wszystkie publiczne dziedziny życia, jest zamiar zmiany własnej waluty na obcą, tak też silny prezydent jest przeszkodą i solą w oku twórcom nowego europejskiego państwa.

niedziela, 22 listopada 2009

Mocarstwo

Jesteśmy obecnie świadkami rzadkiego zdarzenia historycznego, na naszych oczach powstaje nowe unijnoeuropejskie mocarstwo. Wybrano władze, sprawiające jednak wrażenie figurantów za którymi kryje się nieformalna ekipa. To superpaństwo ma pewne cechy dawnego ZSRR i jest w istocie zagrożeniem dla wszystkich narodów Europy, jak również wszystkich miłujących wolność ludzi. Bruksela chce narzucać swoją wolę, ingerować w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich podejmując często bardzo złe decyzje, wprowadzać wszędzie te same zasady niszcząc indywidualność, faworyzować bogate kraje kosztem biednych, stosować zbiurokratyzowany system zarządzania. Pewne że w takiej Unii musiałby nastąpić kres Polski, stałaby się jednym z okręgów tego nowotworu państwowego i to okręgiem o niewielkim znaczeniu. To było do przewidzenia jeszcze przed akcesją, którą poparli tylko zdrajcy bądź ślepcy polityczni. Jedyne pozytywy tego członkostwa to uratowanie Rospudy i pewne osłabienie roli Kościoła, ale te rzeczy należało osiągnąć samemu, bez pomocy z zewnątrz. No bo trudno zaliczyć do pozytywów dotacje unijne będące częściowo zwrotem sum które Polska musi wpłacać do ich kasy, a częściowo stanowiące fundusz modernizacyjny nowej kolonii Zachodu. Czyli jeśli coś nam dają to na pewno nie za darmo. Jesteśmy więc znowu zniewoleni, trudno już zliczyć który raz w historii Polski, jednak nie bez nadziei. Może bowiem otworzą się oczy, umysły i serca społeczeństwa polskiego co zmieniłoby sytuację. Mogą też zaistnieć procesy polityczne poza Polską które rozwalą tworzącego się kolosa. Oby okazał się on kolosem na glinianych nogach.

piątek, 20 listopada 2009

Bohaterka


Chcę dziś napisać o bohaterskiej doktor Ilonie Rosiek-Koniecznej z Krakowa. Lekarka ta, z narażeniem się na sankcje karne, wystawiła dwa tysiące fałszywych recept, na osobę dla której nie były przeznaczone, aby ratować życie i zdrowie ludzi bezdomnych i nieubezpieczonych, skazanych na brak minimalnych choćby świadczeń medycznych. Ten czyn można uznać za ciche bohaterstwo, jedno ze zdarzeń bez których świat nie mógłby istnieć. Nawet krakowski sąd przed który trafiła sprawa, a jakie mamy sądownictwo wszystkim wiadomo, zachował się bez zarzutu i wydał wyrok uniewinniający. Doktor Konieczna dała dowód prawdziwego humanitaryzmu i troski o bliźnich. Ale nie tylko, zdarzenie ma też ważne znaczenie teoretyczne. W konflikcie sumienia pomiędzy prawem ustanowionym przez ludzi a wyższą sprawiedliwością, prawem wszechświata, decydujące znaczenie ma to ostatnie prawo. Źle się dzieje gdy ktoś odrzuca albo lekceważy wszystkie przepisy i zasady. Jednak również bardzo złe jest bezmyślne wykonywanie praw ludzkich, bez liczenia się z życiem które jest ponad wszystkimi prawami. To służy jedynie systemowi, państwu, klasom posiadającym, nie ma zaś nic wspólnego ze sprawiedliwością. Warto się nad tym zastanowić aby żyć sprawiedliwie.

środa, 18 listopada 2009

Radość istnienia

W chwili gdy piszę te słowa za oknem listopadowa noc, co chwila pada deszcz, wieje silny wiatr. Z pewnością nie jest to najbardziej wymarzona pogoda. A w radiu (żyję od lat bez telewizora) pełno niewesołych wiadomości. Niepokoje i straty spowodowane epidemią grypy która przybiera na sile (a ja dalej w opozycji wobec szczepień), rozważania o dwóch latach rządów PO, służących lepiej zagranicy niż Polsce, wiadomości o ważnych zmianach w Unii Europejskiej tworzących superpaństwo - taki Związek Radziecki Europy zachodniej. Gdyby chcieć się tym wszystkim przejmować, zgodnie z wagą owych doniesień, to można by wpaść w ciężką depresję spowodowaną poczuciem osaczenia przez świat w kryzysie. A ja na przekór kłopotom staram się utrzymywać w sobie radość życia, silniejszą niż piętrzące się zło które jest przemijającym złudzeniem. Jesienne sztormy miną i kiedyś nadejdzie lato, polityków i ich projekty trafi szlag i może ludzie zmądrzeją, chociaż tyle aby nie dawali się oszukiwać. Ale i taka postawa to za mało, nie wystarczy mieć nadzieję na zmiany ani pewność tych zmian, wynikającą z doświadczenia życiowego. Potrzeba umieć cieszyć się życiem w zewnętrznych kłopotach, zanim wszystko się poprawi, tak jakby kłopotów nie było. O to właśnie chodzi.

niedziela, 15 listopada 2009

Krzyże

Jak doniesiono w mediach, rozpoczyna się akcja przeciwko krzyżom w szkołach. Każdy myślący i zaangażowany społecznie człowiek winien wyrobić sobie zatem stanowisko wobec tej sprawy. A jest ona bardziej skomplikowana niżby się to na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Najłatwiej mają tu betonowi katolicy i betonowi ateiści, oni nie muszą się nad niczym zastanawiać. Na początek trzeba stwierdzić że szkoły publiczne są miejscem przeznaczonym dla wszystkich, to nie kościół gdzie gromadzą się wyłącznie wierni, niedopuszczalne więc jest narzucanie komuś światopoglądu chrześcijańskiego w taki sposób. Najlepiej byłoby gdyby tych krzyży nie powieszono. Jeżeli jednak już się tak stało to ich zdjęcie, czyli powrót do sytuacji wyjściowej, jest połączone z konfliktem i cierpieniem. Dzieje się tak, bo społeczeństwo w swej ogromnej większości i przez bardzo długi czas traktowało Kościół jak skarbnicę dobra, co oczywiście przenosi się na jego symbole. A zatem zdjęcie krzyży wywołuje emocjonalną reakcję sprzeciwu wobec ulegania rzekomemu złu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej ze względu na to że chce to zrobić Unia Europejska, a więc obca Polsce zewnętrzna siła, a pomysł zgłasza środowisko postkomunistyczne, wystarczająco skompromitowane aby nie chcieć od niego niczego przyjąć. Istnieje podejrzenie, a właściwie pewność, że nie chodzi tu tylko o krzyże ale o całą oświatę i wychowanie szkolne, o ich religijny lub świecki charakter. I co z tym wszystkim ma zrobić zwykły człowiek, który znajdzie się na takim polu światopoglądowej bitwy? Przede wszystkim winien zachować spokój, uczciwość, przyzwoitość i umiar. Zrozumieć że szkoła to nie kościół (budynek), a dobro istnieje poza Kościołem (organizacją) choć częściowo i w nim, w takim stopniu w jakim ludzie przynieśli tam swe dobra duchowe. Nie dawać się podburzyć pseudoreligijnym konserwatystom ani postkomunistycznym rzekomym rewolucjonistom. Patrzeć spokojnie na starcie ludzi Brukseli i ludzi Watykanu i czekać na normalność. Może kiedyś nadejdzie.---------------Korekta: 14.10.2012. Czy krzyż w szkole jest równoznaczny z narzucaniem światopoglądu? Jeszcze nie. Chociaż większości kojarzy się z katolicyzmem należy w nim ujrzeć miejsce ofiary Jezusa. Czyli wbrew kościelnictwu dostrzec prawdziwe dobro. Prawdą jest że szkoła to nie kościół ale co to oznacza w praktyce? Szkoły są dziś w ogromnej większości pozbawione wartości wychowawczych przez co stają się wylęgarnią zła. Samo kształcenie, przekazywanie wiedzy bez systemu moralnego, bez najważniejszej nauki: jak żyć i w jaki sposób z otrzymanej wiedzy korzystać, prowadzi dzieci i młodzież donikąd. Dlatego cały proces szkolny powinien być odwrócony, na fundamencie wartości rozwijać szczegóły wiedzy. Dlatego niemożliwa jest w tej sprawie, jak i w każdej innej, światopoglądowa neutralność. Powinny istnieć szkoły wyznaniowe jak również szkoły dla przyzwoitych niewierzących. Dobro prawdziwego Kościoła nie pochodzi od ludzi ale od Stwórcy. Wynika z tego że jest odwrotnie niż napisałem poprzednio. Dobro istnieje w prawdziwym Kościele, który jest czymś zupełnie różnym od istniejących wyznań, a tylko częściowo poza nim. A unię piszemy z małej litery.

sobota, 14 listopada 2009

Grypa i życie

No i mamy w Polsce pierwszą oficjalnie potwierdzoną śmiertelną ofiarę nowej grypy. Wśród polityków i w mediach awantura o domniemane zaniedbania w zakupie szczepionek przeciwko tej chorobie. Nawet spokojny zazwyczaj rzecznik praw obywatelskich grozi minister zdrowia skierowaniem sprawy do prokuratury. Społeczeństwo zaś podzielone na tych którzy bardziej boją się grypy, i tych dla których największym zagrożeniem są nowe szczepionki. Wybór, najczęściej nieuświadomiony, jednej z tych opcji, jest prostą konsekwencją ogólnej postawy życiowej i stosunku do obecnej cywilizacji. Ludzie którzy wierzą w postęp nauki i pragną ze wszystkich sił zapanować nad naturą, będą się chcieli zaszczepić. To postawa prosta i logiczna, choć też i naiwna, jak z każdą wiarą. Obóz szczepionkowych sceptyków, do którego i ja się zaliczam, jest na pewno bardziej skomplikowany. Są w nim zarówno kierujący się intuicją, względami moralnymi, oraz ci którzy rozumieją jak niewiele jeszcze może nauka, a jak łatwo coś zepsuć. Nie wiemy dokładnie z czego są wykonywane te szczepionki, jak się je produkuje, jakie są skutki uboczne, a także kto za nie odpowiada. Dla mnie to wystarczy aby się zniechęcić. Oczywiście należy zachować w tej postawie elastyczność reakcji na zmieniającą się sytuację, gdyby na przykład wybuchła naprawdę groźna epidemia. Jak z tego wynika, nie oskarżałbym minister zdrowia o opieszałość, czasami zaniechanie jest lepsze od pseudoaktywności, chociaż prawdopodobnie chodzi tu zwyczajnie o pieniądze. Ona powinna być natomiast już dawno temu oskarżona i pozbawiona urzędu, za współudział w wykonaniu w zeszłym roku aborcji, czyli zabicia dziecka, u czternastolatki z Lublina. No ale system, w którym może dojść do takiego zdarzenia, jest tak niemoralny że na sprawiedliwość nie ma co liczyć.

czwartek, 12 listopada 2009

Las

Znalazłem się dziś w lesie. Moją dzielnicę Sopotu - Brodwino - otacza ze wszystkich prawie stron las, każdy ma sosny i świerki sto metrów od swego okna. Często z lasu wychodzą dziki, szczególnie w nocy, aby przekopać osiedlowe trawniki w poszukiwaniu pożywienia. Sarny, lisy i jeże nie należą też do rzadkości. A ptaki cieszą nas śpiewem, zwłaszcza w cieplejszych porach roku. Pod koniec lata i jesienią można spróbować szczęścia na grzybobraniu choć sukces zależy w dużym stopniu od pogody. Kontakt z naturą jest dla człowieka absolutnie niezbędny. Pogłębia związek z rzeczywistością, pozwala lepiej zrozumieć nasz byt. No i bardzo uspokaja odrywając człowieka od chorej cywilizacji. Niestety, z tym uspokojeniem bywa różnie gdyż nasz las, tak jak pewnie bardzo wiele podobnych miejsc w Polsce, jest systematycznie zaśmiecany przez prymitywnych i, co jeszcze znacznie gorsze, dewastowany przez leśników. No bo jak inaczej nazwać stałe wycinki dorosłych, dorodnych drzew. Co z tego że oni utworzą szkółkę i zasadzą drzewka na nowo, jeśli do tego aby wyrosły tak pięknie jak ich poprzednicy potrzeba kilkudziesięciu lat? Tak więc niszcząca cywilizacja walczy z naturą a ci którzy ją reprezentują psują świat.

środa, 11 listopada 2009

Dzień Niepodległości

Ten dzień powinien być dla Polski świętem, żywą pamiątką dawnej chwały. Niestety jest zupełnie inaczej. Kraj uzależniony w nieprawdopodobny wprost sposób od zagranicy, od Brukseli, Waszyngtonu i Watykanu, nazwijmy rzecz po imieniu - w stanie zniewolenia, zamieniający się stopniowo w podrzędną prowincję Unii Europejskiej która niszczy naszą gospodarkę i narzuca swoje rozwiązania. Rządzony przez niemoralnych polityków, żyjący od skandalu do skandalu. Wplątany w haniebne okupacje obcych krajów co jest ze szkodą dla całego świata. Kraj w którym coraz częściej to co normalne jest zawzięcie niszczone a zło triumfuje. Nie chcę już dalej wyliczać. A mimo to, jak mówi nasz hymn: Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy. Nie upadajmy więc na duchu ale róbmy coś dobrego, co kto może, aby odmienić sytuację. To przecież nasza Polska, nasze miejsce na Ziemi.

Powitanie

Radośnie witam wszystkich ludzi dobrej woli którzy kiedykolwiek zechcą skorzystać z moich myśli. Codzienny potok zdarzeń skłania nas do refleksji a te, jeśli mają jakąś wartość, nie powinny wyłącznie pojawiać się i znikać, należy się nimi podzielić z innymi. Zachęcam od razu do żywej reakcji w celu wywiązania się pożytecznej dyskusji. Jako przeciwnik cenzury mam nadzieję na właściwy poziom wpisów.