czwartek, 26 listopada 2009

Indyk

Oglądałem dziś w internecie jak prezydent Obama, zgodnie z utrwaloną tradycją, darował życie indykowi który miał być zjedzony w dniu amerykańskiego święta. Pozornie szlachetny gest, ale jaka to fikcja gdy większość ludzi, z samym Obamą włącznie, zjada w tym czasie kilkadziesiąt milionów nieszczęsnych ptaków. Jest strasznym anachronizmem, że w społeczeństwach których kultura jest silnie związana z judaizmem, chrześcijaństwem i islamem, od samych podstaw, już w teorii, traktuje się zwierzęta jak rzeczy z którymi można zrobić wszystko. Reszta świata też nie jest bez grzechu, ale nie posiada tak wygodnego uzasadnienia dla swego egoizmu. Za niecały miesiąc nadejdzie w Polsce Boże Narodzenie, a wraz z nim tragedia milionów karpi, kaczek, indyków i innych żyjących i czujących stworzeń, które rzekomo dobrzy ludzie postanowili wykorzystać dla swego święta. A rzekomo humanitarna religia takiego zachowania nie potępi, odwrotnie - pochwali jako służące wierze i tradycji. Co zatem ma uczynić z tym wszystkim prawdziwy człowiek, który nie chce powtarzać starych błędów? Jedynym wyjściem jest przejście na dietę wegetariańską, wolną od okrucieństwa rzeźni, dietę która jest zdrowa, daje szansę długowieczności, a przy tym pomaga środowisku naturalnemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz