środa, 18 listopada 2009
Radość istnienia
W chwili gdy piszę te słowa za oknem listopadowa noc, co chwila pada deszcz, wieje silny wiatr. Z pewnością nie jest to najbardziej wymarzona pogoda. A w radiu (żyję od lat bez telewizora) pełno niewesołych wiadomości. Niepokoje i straty spowodowane epidemią grypy która przybiera na sile (a ja dalej w opozycji wobec szczepień), rozważania o dwóch latach rządów PO, służących lepiej zagranicy niż Polsce, wiadomości o ważnych zmianach w Unii Europejskiej tworzących superpaństwo - taki Związek Radziecki Europy zachodniej. Gdyby chcieć się tym wszystkim przejmować, zgodnie z wagą owych doniesień, to można by wpaść w ciężką depresję spowodowaną poczuciem osaczenia przez świat w kryzysie. A ja na przekór kłopotom staram się utrzymywać w sobie radość życia, silniejszą niż piętrzące się zło które jest przemijającym złudzeniem. Jesienne sztormy miną i kiedyś nadejdzie lato, polityków i ich projekty trafi szlag i może ludzie zmądrzeją, chociaż tyle aby nie dawali się oszukiwać. Ale i taka postawa to za mało, nie wystarczy mieć nadzieję na zmiany ani pewność tych zmian, wynikającą z doświadczenia życiowego. Potrzeba umieć cieszyć się życiem w zewnętrznych kłopotach, zanim wszystko się poprawi, tak jakby kłopotów nie było. O to właśnie chodzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz