czwartek, 29 września 2011

Mój kandydat do Senatu


Mam szczególną satysfakcję ze szczęśliwej okoliczności że kandydatem do Senatu jest w moim okręgu wyborczym pan Andrzej Gwiazda. Bohater walk o wolną Polskę, wieczny opozycjonista, co jest cechą ludzi mających właściwy stosunek do władzy, bezpartyjny, popierany przez PiS. Jak mówił na spotkaniu z wyborcami chciałby odpocząć, ale zdecydował się kandydować w związku z bardzo trudną sytuacją naszego kraju. Głosi zasadę uczciwości w polityce, rzadkość w tym fachu. Patrząc na polską scenę polityczną trudno wyobrazić sobie lepszą kandydaturę. Dlatego zachęcam wszystkich mieszkańców Gdańska i Sopotu do głosowania na pana Andrzeja Gwiazdę.

środa, 28 września 2011

Czas wyborów: 2011

A kiedy ulice zakwitną plakatami z twarzami mniej licznych patriotów, oraz z gębami i mordami tłumu karierowiczów i zdrajców - to znak że kolejne wybory do Sejmu i Senatu już blisko. Co z tym począć, jak się zachować w sytuacji wymagającej dokonania słusznego wyboru w trosce o Polskę i jej mieszkańców? W pierwszej kolejności należy sobie odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle warto głosować. Nie można rozpatrywać tej kwestii niezależnie od obecnej, niezwykle trudnej sytuacji Polski. Bez tego najlepiej byłoby zostawić brudną politykę, w której nie sposób znaleźć naprawdę dobrej partii. Ale czas jest tak poważny że konieczne jest pójście na kompromis, świadome ograniczenie wymagań, lub jak kto woli wybór mniejszego zła. Dlaczego jednak mamy się godzić z jakimś złem, choćby niewielkim? Ponieważ dożyliśmy czasu w którym nawet istnienie Polski jest zagrożone, więc nie pora troszczyć się o róże gdy płonie las. Wybory, pomimo ich całej niedoskonałości, mają jakieś przełożenie na sytuację kraju, ktoś te wybory wygra i będzie pomagał lub szkodził. A więc głosujemy. Ale na kogo? To jest pytanie wymagające wiedzy i staranności aby nie dać się oszukać. Czy mamy głosować na kosmopolitów którzy oddali się bez reszty zagranicy i prowadzą Polskę na pewne zniszczenie, strawienie w brzuchu unijnego molocha, którzy odpowiadają za Smoleńsk? Przenigdy! Albo na postpezetpeerowców którzy uniknęli słusznej kary za zbrodnie PRL-u, odpowiadają za hańbę transformacji, przywykli do służenia obcym wprowadzili nasz kraj do unii, wysłali wojska do Iraku, a dziś chcą przyzwolenia na zabijanie aborcyjne dzieci i małżeństwa gejowskie? Nigdy w życiu! O pseudodziałaczach chłopskich którzy raczej nawet wsi nie służą, oraz o drobnicy sejmowej zagrożonej nieprzekroczeniem progu wyborczego, szkoda w ogóle pisać. Istnieje tylko jedna partia która wcale nie jest doskonała, ale gwarantuje spowolnienie degradacji Polski, z nadzieją na odmianę jej losu w odpowiednim momencie, gdy naród zbierze siły a historia pozwoli. Tą partią jest PiS. Wiemy więc już na kogo głosować w nadchodzących wyborach.

poniedziałek, 19 września 2011

Coraz nas mniej ...

Demografowie bardzo się zdziwili, a politycy otrzymali nowy temat swych walk, na wieść że w pierwszej połowie bieżącego roku ilość zgonów w Polsce przekroczyła liczbę urodzeń o dwa tysiące. Chociaż nie jest to wielkość zagrażająca bezpośrednio 38-milionowemu społeczeństwu, to wiele mówi o sytuacji w Polsce. Każde żywe stworzenie, roślina, zwierzę czy człowiek, potrzebuje do życia dobrych warunków, fizycznych i psychicznych. Gdy korzysta z odpowiedniego dobrostanu, przejawia naturalną skłonność do rozmnażania. W gorszych warunkach, ale możliwych do przeżycia, rozmnażanie zanika a życie jeszcze trwa, ulegając stopniowej degeneracji. To są ogólne prawidłowości potwierdzone doświadczeniem. Jeśli więc dzieje się tak jak to zaobserwowano w Polsce, mamy pewny, doświadczalny dowód złych warunków wokół nas. Choć każdy uważny obserwator widzi to bez żadnych dowodów. Postępująca utrata wolności i suwerenności kraju, dziki kapitalizm, klęska bezrobocia, konsumpcyjny styl życia jednych ludzi a z drugiej strony zmasowane ubóstwo, życie w stanie zagrożenia i niepewności jutra, powszechny brak sprawiedliwości, brak zaufania do wszelkich instytucji, państwowych i niepaństwowych, rozpad więzi rodzinnych i społecznych, do czego przyczyniają się pseudokultura i fikcyjne wykształcenie, brak gruntu, ładu moralnego, poczucia sensu życia, postępujący indywidualizm objawiający się niemożnością trwałego związku z drugim człowiekiem, brak miłości w życiu ... Można długo wyliczać choroby naszego świata. Czy się z nich kiedyś wyleczymy? I czy zdążymy zanim będzie całkiem za późno?

sobota, 17 września 2011

Nasz wschód


17 września wspominamy nie tylko sowiecką napaść z 1939 roku wraz ze wszystkimi jej okropnościami, ale również nasze wschodnie ziemie, połowę Polski!, zagrabione przez Rosję. Dziś wspomina się wojenne historie, mówi się o potrzebie pomocy Polakom na wschodzie, są organizowane rozmaite wycieczki w tamte strony. Wszystko to dobre ale czegoś brak. Brakuje słów prawdy o naszym wschodzie, o tym że nie można pogodzić się z rozbiorem Polski dokonanym przez zbrodniczych najeźdźców, który został zaakceptowany przez Zachód w imię rzekomego świętego spokoju, a w rzeczywistości wbrew wszelkiej moralności. Nie chodzi o to aby walczyć z Ukrainą, Białorusią czy Litwą, nie ma mowy o wojnie. Zresztą dzisiejsza Polska znajdująca się w szponach Brukseli i innych wrogich obcych sił, rządzona przez wiadomo kogo, pozbawiona patriotycznych elit, nie jest zdolna do jakiegokolwiek działania w tej sprawie. Jedyne co można, co koniecznie potrzeba uczynić dziś, to zachować pamięć i przenieść ją przez kolejne pokolenia. Jak wiemy z historii, co jakiś czas dochodzi w Europie do kompletnej destrukcji istniejącego stanu rzeczy, zmieniają się państwa, ich granice i władze, ludność i majątek, zmienia się wszystko. Na taki moment historyczny należy cierpliwie czekać, aż nadejdzie, a to jest rzecz pewna. Tylko czy Polska i jej naród wytrwają do tego czasu i czy będą przygotowani do czynu? Ważne pytanie na które nie znamy odpowiedzi.

piątek, 16 września 2011

"Teraz jest wojna" - fragment artykułu z aktualnego numeru "Gazety Polskiej"

Jest wielu Polaków (i ja jestem wśród nich), którzy przewidują najgorsze i dopuszczają taką możliwość, że zbliża się następny rozbiór Polski. To oczywiście nie będzie taki rozbiór jak te w XVIII w., ten będzie wyglądał zupełnie inaczej. Ten nowy rozbiór może już się nawet zaczął, może już trwa. Ci, którzy potrafią coś zobaczyć przez szczeliny Wielkiej Ściemy, dobrze wiedzą, od czego się zaczął: od likwidowania polskości, od rzucania nas na kolana, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości i naszych bohaterów. Likwidacja polskości to jest krok pierwszy, drugim będzie likwidacja Polski. Z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem rozmawia Joanna Lichocka.

Spotykamy się z okazji wydania pierwszego numeru „Gazety Polskiej Codziennie”, to właśnie od wywiadu z Panem zaczęło życie nasze nowe pismo.

Może „Gazeta Polska Codziennie” pokaże Polakom choćby kawałek, choćby kilka kawałków rzeczywistej Polski, takiej Polski, w której naprawdę żyjemy – tej, która jest naszym życiem i naszym losem. Tak widziałbym sens pojawienia się „Gazety Polskiej Codziennie” w kioskach i tego od niej oczekuję. Jedna z ostatnich książek Kazimierza Brandysa, opisująca w trybie eseistycznym ostatnie lata PRL-u, nosiła tytuł „Nierzeczywistość”. To jest właśnie słowo, którego należy użyć do opisu tego, co pokazują nam teraz wielkie media – wielkie telewizje i wielkie gazety. Wystarczy nacisnąć przycisk pilota i oto ukazuje się nam NIERZECZYWISTOŚĆ, czyli Polska podstępnie i nikczemnie zmyślona: nierzeczywiste państwo, nierzeczywista jego gospodarka, nierzeczywiste jego problemy, nierzeczywista armia, nierzeczywiste finanse, nierzeczywiści (to bardzo ważne) Polacy i nad tym wszystkim nierzeczywisty rząd. W tle jest jeszcze nierzeczywista Europa. Nawet mniej ważne szczegóły tego fikcyjnego obrazu są (prawdopodobnie to też jest konieczne) wyprodukowane w głowach jego twórców: mamy więc nierzeczywistych mędrców oraz nierzeczywistych artystów i nierzeczywistych literatów, pouczających nas, że nierzeczywistość jest rzeczywistością. Wszystko to przypomina obraz ostatnich lat PRL-u, choć oczywiście jest też w tym wiele nowych elementów. Kazimierz Brandys pewnie by się trochę zdziwił. Często o tym myślę, bo choć różniliśmy się co do tego, jak ma wyglądać przyszłość Polski, to był mój bliski i drogi przyjaciel: czy napisałby teraz „Nierzeczywistość po raz drugi”, czy uznałby, że ta nowa nierzeczywistość to jest rzeczywistość, z którą trzeba się pogodzić i w którą trzeba uwierzyć – jeśli chce się jakoś żyć.

Kto jest twórcą tego nierzeczywistego obrazu? Kto go produkuje?

Kto to tworzy, to nie jest ważne – producenci kupowani są za pieniądze i nie warto się nimi zajmować. Ważne pytanie brzmi tak: po co tworzona jest ta nierzeczywistość, po co i komu jest potrzebna ta fikcyjna Polska? Otóż tworzona jest ona po to, żeby zasłonić (a najlepiej – całkowicie unicestwić) Polskę rzeczywistą. Ci, którzy wyszukują właściwy przycisk pilota albo otwierają właściwą gazetę, dowiadują się, że żyją w bardzo miłym kraju, w którym żyje im się bardzo przyjemnie, a jeśli nawet w tym życiu pojawiają się jakieś nieprzyjemne problemy, to wiadomo, że nasz rząd jakoś sobie z nimi poradzi, bo jest bardzo miły. Miła jest też Europa i mili są nasi żołnierze walczący o pokój w Afganistanie. Jeśli gdzieś (jak ostatnio) ktoś kogoś morduje, to miła Europa potrafi temu zapobiec i ukarze niemiłych terrorystów, a nasz rząd nie pozwoli, żeby u nas coś takiego się zdarzyło. – Nie chcecie w to uwierzyć? – pyta telewizor. – No to nie będziecie żyli miło i przyjemnie. – A któż nie chciałby żyć miło i przyjemnie, a nade wszystko – spokojnie? W imię świętego spokoju (w imię spokojnego wychowywania dzieci i spokojnego dorabiania się) miliony Polaków uwierzyły już więc w tę nierzeczywistość. Może ją pani nazwać, pani Joasiu, Wielkim Matrixem albo, jeśli pani woli, Wielką Ściemą. Ja wolę tę drugą nazwę, bo jest zakorzeniona w polszczyźnie, jest pochodną ściemniania. Tysiące specjalistów od produkowania Wielkiej Ściemy ściemnia, żeby nie było widać rzeczywistości, czyli prawdy o Polsce. A prawda jest taka, że rzeczywista Polska jest pełna niepokoju, pełna złych przeczuć, nawet pełna grozy – nie zna swojej przyszłości, nie wie, co się z nią stanie, pyta o to i nie znajduje odpowiedzi. Po to jest Wielka Ściema – żeby to pytanie nie było stawiane, żeby Polacy o tym nie myśleli. Bo gdyby pomyśleli, to doszliby do wniosku, że kiedy nierzeczywistość pryśnie, to zniknie też nierzeczywisty rząd ze swoją nierzeczywistą Europą, a wtedy oni, Polacy, staną twarzą w twarz z nieznaną i groźną rzeczywistością – i trzeba będzie coś z nią zrobić, trzeba się będzie jakoś uratować, trzeba będzie uratować Polskę – ale nie wiadomo, jak.

poniedziałek, 12 września 2011

Dziś 90 urodziny Stanisława Lema !

Nasz kosmiczny myśliciel i pisarz, lwowianin. Jego twórczość jest uniwersalna, stąd tak bardzo popularna na całym świecie, ona przetrwa próbę czasu. Lem był również patriotą i realistą o czym świadczy krótki cytat: "Nie wierzyłbym, że NATO albo Unia Europejska nas uratuje; jeżeli sami się nie uratujemy, nikt tego za nas nie zrobi". Oby dzisiejsze pokolenie tak właśnie myślało.

10 lat nowego terroru na świecie

Rozważanie tematu napotyka na trudność ponieważ nie znamy całości faktów wokół wydarzeń z 11 września 2001. Wszyscy znają oficjalną wersję wypadków, która milczy na temat roli amerykańskich służb specjalnych. Można jednak przeczytać o tym, choćby w internecie, i wierzyć lub nie w różne rewelacje. Choć atak na USA spowodował ogromne ofiary ludzkie i straty materialne, można więc w tym momencie współczuć Amerykanom, to został później sprytnie wykorzystany jako pretekst do haniebnej napaści na Irak i brutalnej okupacji tego kraju, oraz podobnej bezprawnej wieloletniej okupacji Afganistanu, a to zasługuje na zdecydowane potępienie. A jeśli ten pretekst był potrzebny dla podtrzymania siły USA po zimnej wojnie, to można różnie myśleć o przyczynach całej sprawy. Chociaż każde życie jest cenne to jednak coś wynika z porównania trzech tysięcy ofiar z 11 września z późniejszymi setkami tysięcy zabitych w Iraku i w Afganistanie. Z ilu młodych ludzi zrobiono na wojnie morderców, z którym to bagażem moralno-psychicznym wrócili do swych społeczeństw? Jakie świadectwo "demokracji" wystawiono w Guantanamo, Abu Graif czy w tajnych więzieniach w różnych miejscach świata? W istocie terror państwowy jest znacznie bardziej niebezpieczny od terroru garstki fanatyków.

sobota, 10 września 2011

Świat oszalał

Jeśli ktoś miałby co do tego jakieś wątpliwości odsyłam do dzisiejszej walki bokserskiej Adamek - Kliczko we Wrocławiu. Jak ogłoszono, gaże tych współczesnych gladiatorów mają wynieść odpowiednio 5 i 10 mln dolarów. Za to że ci zawodnicy będą się publicznie okładali pięściami, otrzymają kwoty wielokrotnie większe niż wynoszą zarobki prawie wszystkich normalnych ludzi w ciągu całego życia! Taki skutek olbrzymiej fascynacji mas tą walką. Jest to reakcja ludzi żyjących w świecie pełnym przemocy, którzy odczuwają kult siły. Należałoby się zastanowić czy boks jest w ogóle sportem. Aby jakaś dyscyplina zasługiwała na to miano musi wyzwalać u uczestników, sportowców i publiczności, pozytywne emocje, nie może również wywoływać pewnego uszczerbku na zdrowiu zawodników. Boks jest zbyt brutalny, nie spełnia pierwszego wymagania. Pomimo stosowanych zabezpieczeń walczący doznają wielu obrażeń, które mogą doprowadzić do kalectwa, nawet tragedii. Dlatego trzeba uznać boks jedynie za sztukę walki, użyteczną w samoobronie, choć jak wykazano judo i karate są lepsze.

czwartek, 1 września 2011

Polski wrzesień

Dziś trudny dzień dla wszystkich w Polsce posiadających świadomość historyczną. Przypomina się zniszczenie kraju przez najeźdźców, bohaterstwo obrońców, tragedię bombardowanej ludności. Los konkretnych osób z własnej rodziny. Chociaż Polska przedwojenna miała swoje problemy to stanowi dziś dla nas punkt odniesienia. To była niedoskonała ale prawdziwa Polska, wolna od obcej ingerencji. Dzisiejsi POlitycy usiłują zbić na rocznicy kapitał wyborczy. Piękne przemówienia zafałszowujące rzeczywistość. Wypowiedziano między innymi życzenie aby już nigdy nie wywieszono u nas białej flagi. Ale oni tę flagę sami dawno wywiesili, najpierw wobec unii, wpędzając kraj w niesuwerenność, potem wobec Ameryki, wciągając nas w złe wojny, wreszcie w sprawie katastrofy smoleńskiej.