poniedziałek, 19 września 2011
Coraz nas mniej ...
Demografowie bardzo się zdziwili, a politycy otrzymali nowy temat swych walk, na wieść że w pierwszej połowie bieżącego roku ilość zgonów w Polsce przekroczyła liczbę urodzeń o dwa tysiące. Chociaż nie jest to wielkość zagrażająca bezpośrednio 38-milionowemu społeczeństwu, to wiele mówi o sytuacji w Polsce. Każde żywe stworzenie, roślina, zwierzę czy człowiek, potrzebuje do życia dobrych warunków, fizycznych i psychicznych. Gdy korzysta z odpowiedniego dobrostanu, przejawia naturalną skłonność do rozmnażania. W gorszych warunkach, ale możliwych do przeżycia, rozmnażanie zanika a życie jeszcze trwa, ulegając stopniowej degeneracji. To są ogólne prawidłowości potwierdzone doświadczeniem. Jeśli więc dzieje się tak jak to zaobserwowano w Polsce, mamy pewny, doświadczalny dowód złych warunków wokół nas. Choć każdy uważny obserwator widzi to bez żadnych dowodów. Postępująca utrata wolności i suwerenności kraju, dziki kapitalizm, klęska bezrobocia, konsumpcyjny styl życia jednych ludzi a z drugiej strony zmasowane ubóstwo, życie w stanie zagrożenia i niepewności jutra, powszechny brak sprawiedliwości, brak zaufania do wszelkich instytucji, państwowych i niepaństwowych, rozpad więzi rodzinnych i społecznych, do czego przyczyniają się pseudokultura i fikcyjne wykształcenie, brak gruntu, ładu moralnego, poczucia sensu życia, postępujący indywidualizm objawiający się niemożnością trwałego związku z drugim człowiekiem, brak miłości w życiu ... Można długo wyliczać choroby naszego świata. Czy się z nich kiedyś wyleczymy? I czy zdążymy zanim będzie całkiem za późno?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz