
17 września wspominamy nie tylko sowiecką napaść z 1939 roku wraz ze wszystkimi jej okropnościami, ale również nasze wschodnie ziemie, połowę Polski!, zagrabione przez Rosję. Dziś wspomina się wojenne historie, mówi się o potrzebie pomocy Polakom na wschodzie, są organizowane rozmaite wycieczki w tamte strony. Wszystko to dobre ale czegoś brak. Brakuje słów prawdy o naszym wschodzie, o tym że nie można pogodzić się z rozbiorem Polski dokonanym przez zbrodniczych najeźdźców, który został zaakceptowany przez Zachód w imię rzekomego świętego spokoju, a w rzeczywistości wbrew wszelkiej moralności. Nie chodzi o to aby walczyć z Ukrainą, Białorusią czy Litwą, nie ma mowy o wojnie. Zresztą dzisiejsza Polska znajdująca się w szponach Brukseli i innych wrogich obcych sił, rządzona przez wiadomo kogo, pozbawiona patriotycznych elit, nie jest zdolna do jakiegokolwiek działania w tej sprawie. Jedyne co można, co koniecznie potrzeba uczynić dziś, to zachować pamięć i przenieść ją przez kolejne pokolenia. Jak wiemy z historii, co jakiś czas dochodzi w Europie do kompletnej destrukcji istniejącego stanu rzeczy, zmieniają się państwa, ich granice i władze, ludność i majątek, zmienia się wszystko. Na taki moment historyczny należy cierpliwie czekać, aż nadejdzie, a to jest rzecz pewna. Tylko czy Polska i jej naród wytrwają do tego czasu i czy będą przygotowani do czynu? Ważne pytanie na które nie znamy odpowiedzi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz