środa, 31 sierpnia 2011

Rocznicowe wspomnienie

W dniu 31 rocznicy wielkiego solidarnościowego zwycięstwa, które jak wiele polskich wiktorii przepadło w zawierusze dziejowej, chcę dziś wspomnieć postać jednego wybranego bohatera. Stanisław Helski (ur. 29 września 1929 r. we wsi Tereszpol na Zamojszczyźnie, zm. 23 lipca 2004 r. w Ząbkowicach Śląskich) – rolnik, w czasie wojny żołnierz Batalionów Chłopskich, więziony w obozie koncentracyjnym na Majdanku, od lat siedemdziesiątych gospodarz w Kobylej Głowie k. Ząbkowic Śląskich. Członek wspierający Konfederacji Polski Niepodległej, założyciel Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Chłopów Województwa Wałbrzyskiego. Wraz ze Stanisławem Janiszem, Michałem Bartoszcze, Romanem Bartoszcze organizował ogólnopolski związek Solidarność Chłopska. Był członkiem Krajowego Komitetu Koordynacyjnego Chłopskich Związków Zawodowych. W lutym 1981 roku organizował ogólnopolski protest głodowy chłopów w świdnickim kościele św. Józefa. Po wprowadzeniu stanu wojennego nie zaprzestał działalności opozycyjnej. W odwecie ówczesne władze rozpoczęły wobec niego szykany. Wiosną 1982 r. naczelnik gminy Ciepłowody wydał Helskiemu nakaz obsiania pól jęczmieniem, do którego Helski nie zastosował się gdyż nakaz ten uważał za bezprawny. W maju 1982 roku pod eskortą milicji na pola Helskiego wjechało 14 ciągników z siewnikami. Dokonano przymusowego zagospodarowania i pola Helskiego obsiano bezsensownie jęczmieniem. Kosztami całej akcji obciążono rolnika. Po kilkunastu dniach Helski zaorał niewyrośnięte zboże na własnym polu, za co został aresztowany i skazany na łączną karę 6 lat pozbawienia wolności za wszystkie popełnione czyny. Komornik zajął i zlicytował maszyny rolnicze i sprzęty Helskiego. Ponadto jego jedyny syn został wcielony do wojska. Po wyjściu z więzienia, zrujnowany finansowo, rozpoczął bez pomocy adwokatów wieloletnią batalię z systemem prawnym PRL o uniewinnienie. Trzykrotnie w jego sprawie wyrokował Sąd Najwyższy oraz wielokrotnie Naczelny Sąd Administracyjny. Zarzuty jednak nie zostały oddalone a sprawy sądowe ucięła amnestia którą ogłoszono po zniesieniu stanu wojennego. Helski bezskutecznie usiłował odrzucić postanowienie o amnestii wobec siebie i domagał się uniewinnienia które dawałoby mu podstawę prawną do dochodzenia roszczeń za bezprawne działania urzędników, doznane krzywdy i utracone zdrowie. Sytuacji nie zmieniły zmiany ustrojowe po 1989 r. Wszystkie skargi do organów władzy państwowej i do Rzecznika Praw Obywatelskich pozostawały bez odpowiedzi. Domagał się postawienia Wojciecha Jaruzelskiego przed Trybunałem Stanu, a kopię wniosku w tej sprawie zaniósł osobiście Jaruzelskiemu jesienią 1992 r. na spotkanie na którym Jaruzelski promował swoją książkę w księgarni we Wrocławiu. Jego apele o rozliczenie stanu wojennego pozostawały bez odpowiedzi. Jesienią 1994 r. Jaruzelski wydał książkę "Stan wojenny, dlaczego?". Helski w akcie desperacji na spotkaniu autorskim zorganizowanym w tym samym miejscu co poprzednim razem, 11 października 1994 r. uderzył Jaruzelskiego zawiniętym w gazetę kamieniem z własnego pola w twarz. Stanisława Helskiego umieszczono w zakładzie psychiatrycznym i wytoczono proces. Został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę. Na wniosek posła Micewskiego - byłego agenta SB, 28 października 1994 r. komisja odpowiedzialności konstytucyjnej Sejmu RP potępiła atak Stanisława Helskiego. W 1995 roku niezależna holenderska wytwórnia filmów edukacyjnych nakręciła film p.t. "Generał i chłop". Film należy do serii pod wezwaniem "Diogenes – ludzie niepokorni" i każdy odcinek opowiada o losie ludzi niepokornych z całego świata. Na murach budynków Helskiego pozostały ślady walki z władzą. Po kolejnych bowiem sprawach sądowych Helski zredagował kilka haseł które syn namalował na oborze, budynku mieszkalnym, garażach. Przypominało to pekińskie gazety ścienne – formę korespondencji z władzą, podobną do tych na placu Tienanmen w czasie chińskiej rewolucji. Brzmiały one tak: "Tu władza łamie prawo i porozumienia społeczne. Prawo osłania bezprawie.", "Zemsta władzy klęską gospodarstwa. Jednak odwet generale.", " Z zajazdem pól, rabunkiem mienia, gwałtem praw człowieka i obywatela w nowe 40-lecie." Akcję haseł zakończył syn w 1983 roku, gdy mimo prowadzenie gospodarstwa rolnego, mimo iż Helski był już rencistą a jego żona chorowała, został wcielony do wojska. Napisał wtedy: "Żegnajcie pola i chaty, skazany chłop poszedł w sołdaty." Na ścianach widać czarne plamy po rzucanych wypełnionych farbą żarówkach. Treść haseł przebija przez pasy białej farby. Władza najpierw użyła milicji i ORMO do rzucania żarówkami, potem wynajęła ekipę malarską która hasła zamalowała. Nie miałem okazji znać osobiście Stanisława Helskiego, wszystkie zamieszczone tu informacje zacytowałem z internetowych źródeł. Ma to sens aby upamiętnić tego walecznego patriotę który staje w jednym szeregu z Bartoszem Głowackim i Michałem Drzymałą.

środa, 24 sierpnia 2011

GMO zatrzymane

Bronisław Komorowski zawetował dziś projekt niszczycielskiej dla Polski ustawy o nasionach, dopuszczającej stosowanie GMO. Postąpił słusznie, w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób, choć uzasadnił swą decyzję jedynie niezgodnością ustawy z prawem unijnym. Podobnie wnioskodawca ustawy, poseł platformy, twierdził wcześniej że ustawa jest koniecznością ze względu na wymogi i kary unijne. Ci panowie przyznają się zatem głośno że nie kierują się tym co słuszne, dobrem Polski czy dobrem ogólnym, ale myślą tylko o władzy z Brukseli. No ale to nic nowego. Naprawdę to oni zdali sobie sprawę z niechęci i słusznych obaw społeczeństwa przed GMO i postanowili wstrzymać się z niepopularną decyzją przed wyborami. Co byłoby po wyborach możemy się domyślać, dlatego ważne jest aby obecna ekipa tych wyborów nie przetrwała. A dziś cieszmy się że zagrożenie na pewien czas zostało oddalone, choć walka ze złą cywilizacją będzie jeszcze długa i trudna.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Haniebna ustawa

18 sierpnia przegłosowano w Sejmie ustawę o ochronie zwierząt. Nie poprawia ona jednak tragicznej sytuacji zwierząt wokół nas, a nawet ją pogarsza. Rzeźnia, połów ryb, polowania, odstrzały, "ograniczanie populacji zwierząt łownych" czy usypianie ślepych miotów pozostają. Całkowicie pominięto kwestie wykorzystywania zwierząt w laboratoriach albo, ku uciesze gawiedzi, w cyrkach. Wprowadzono jedynie drobne zmiany jak zakaz przycinania psom uszu i ogonów, zakaz trzymania psa na krótkim łańcuchu, zaostrzono kary dla znęcających się nad zwierzętami. Dla zaprowadzenia nowego "porządku" zabroniono rozmnażania psów i kotów w celach handlowych i handlu nimi z wyjątkiem zarejestrowanych hodowli. Zabroniono prowadzenia schronisk dla zwierząt przez podmioty inne niż jednostki samorządu terytorialnego i ich jednostki organizacyjne lub organizacje społeczne pożytku publicznego których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Ale co państwu do tego? Czy to demokracja czy faszyzm? Na gminy nałożono nowe obowiązki. Obejmują między innymi odławianie bezdomnych zwierząt, obligatoryjną sterylizację albo kastrację zwierząt w schroniskach (!), usypianie ślepych miotów (!). Program może obejmować plan znakowania bezdomnych zwierząt w gminie (!) ale byli i tacy którzy chcieli aby objął też zwierzęta domowe (!). Czyli zalegalizowano okrucieństwo zabijania i okaleczania zwierząt poprzez pozbawianie ich możliwości rozmnażania oraz przyzwolono na znakowanie metodami przypominającymi traktowanie więźniów w obozach koncentracyjnych. Wniosek jest prosty: Nigdy, w żadnej sytuacji nie oddawać zwierzęcia do schroniska! Mogą je uśpić a na pewno okaleczą. Niech idzie do ludzi, nie do schroniska. W uzasadnieniu nowej ustawy autorzy piszą o poprzednim akcie prawnym: "Ustawa z 1997 roku umożliwiła powstanie okrutnego procederu likwidacji zwierząt bezdomnych w majestacie prawa." Co powiedzą przyszłe pokolenia o człowieczeństwie obecnie uchwalonej ustawy?

czwartek, 18 sierpnia 2011

Wielki sukces polskich szachów !

Nasz 17-letni arcymistrz szachowy Dariusz Świercz zdobył na mistrzostwach w Chennai w Indiach tytuł mistrza świata juniorów do lat 20 na rok 2011. Serdeczne gratulacje i życzenia aby ten wspaniały sukces miał kontynuację w dalszej karierze seniorskiej.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Pamięć i działanie

Pamięć historyczna jest koniecznie potrzebna do życia. Wspominamy wygrany bój o Warszawę i zwycięstwo w wojnie z bolszewikami. Ale to nie wystarczy. Musimy wyciągnąć z tych bardzo odległych zdarzeń wnioski na dziś i na przyszłość. Albowiem walka o Polskę toczy się cały czas, zmieniają się tylko formy i metody. Kiedyś wrogowie byli okrutni ale prymitywnie szczerzy, organizowali zbrojne najazdy, grabieże, wywózki i mordy. Dziś zaszczepia się w umysłach prostaczków, pseudointeligentów, a nawet inteligentów ale oderwanych od rzeczywistości, złudzenia dobrobytu z zagranicy. Kosmopolici i renegaci robią swoje. Warunkiem tych rzekomych dobrodziejstw wyrzeczenie się suwerenności Polski, słuchanie unijnych rozkazów, podporządkowanie przemysłu, handlu, finansów, kapitałowi zagranicznemu. Stopniowe opanowywanie przez obcych każdej dziedziny naszego życia. Na to nie można się zgodzić. To jest dzisiejsza bitwa o przyszłość Polski, czy będzie istnieć. Trzeba w pierwszej kolejności rozwijać i utrzymywać świadomość własną aby samemu nie dać się oszukać. Następnie oddziaływać na otoczenie, pomagać ludziom którzy nie są z gruntu źli w przezwyciężeniu duchowego marazmu. Mówić, pisać, protestować, przeciwstawiać się zaprowadzanemu złu i czekać aż ono upadnie. A to na pewno się stanie. Oby tylko naród polski przetrwał czas próby zwycięsko.

środa, 10 sierpnia 2011

Piękny jubileusz i sportowe święto

Nasz znakomity dziennikarz sportowy Bohdan Tomaszewski obchodzi dziś swoje dziewięćdziesiąte urodziny. Człowiek ogromnie zasłużony, patriota, czego dowiódł walcząc w AK a po latach protestując przeciwko stanowi wojennemu. Kilkadziesiąt lat wyczerpującej pracy dziennikarskiej, niezliczone relacje z zawodów sportowych różnej rangi, w tym z dwunastu olimpiad, ze szczególnym umiłowaniem tenisa, dyscypliny kiedyś przez siebie uprawianej. Autor książek o tematyce sportowej. Mistrz mowy polskiej. Dżentelmen w każdym calu. Życzę mu dalszego długiego i udanego życia w równie dobrej formie jak obecnie.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Lepper

Nagła, niespodziewana śmierć Andrzeja Leppera wywołuje wiele wątpliwości. Czy to naprawdę samobójstwo? Ludzie którzy go znali nie wierzą, zwracają uwagę na jego związek z rodziną. Natomiast wszyscy wiedzą że Lepper miał wrogów, wiele wiedział o politykach, którzy mogli chcieć pozbyć się niewygodnego świadka, angażował się także w sprawy międzynarodowe. Dlatego jego śmierć wpisuje się w długą listę niewyjaśnionych zgonów, tych osób w Polsce które komuś dostatecznie silnemu i bezwzględnemu przeszkadzały. A skoro jak twierdzi policja, brak śladów działania sprawców zabójstwa, to powstaje wrażenie że mogli to być wysokiej klasy fachowcy zbrodni, możliwe że przybyli z zagranicy. Jak ocenić postać i dokonania Andrzeja Leppera gdy jego życie już się dokonało? Niejednoznacznie. Słuszne poglądy i czyny mieszały się u niego z dużymi błędami wynikającymi z nieświadomości. Na przykład w okresie referendum akcesyjnego ostrzegał przed wynegocjowanymi fatalnymi warunkami dla Polski, ale godził się ze wstąpieniem do unii, nie widział do czego to prowadzi. Wykazywał wiele troski o ludzi biednych ale nie potrafił przekonać do siebie elektoratu miejskiego aby móc skutecznie pomagać. Potępiał polski udział w amerykańskich wojnach a zgodził się aby odpowiedzialny za to Leszek Miller kandydował z listy Samoobrony. Wyraził żal po katastrofie smoleńskiej a potem skierował doniesienie do prokuratury przeciw protestującym przed ambasadą rosyjską. Itd. itp. Trochę jak w znanym powiedzeniu: "Jestem za a nawet przeciw". Aby jednak wspomnieć coś dobrego przytoczę fragment wystąpienia Andrzeja Leppera w komisji europejskiej, Strasburg, 05 maja 2004: "Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! Do Pań i Panów Komisarzy! Czas zrozumieć, iż skończył się komunizm i kończy się też kapitalizm w nieludzkim wydaniu. Zwracacie się Państwo w pięknych słowach do ludzi, lecz Państwa działania skierowane są przeciwko nim. Działają Państwo na ich niekorzyść. W słowach są Państwo z biednymi, a w czynach pomagają liberałom i globalistom kosztem biednych. Są Państwo w większości liberałami o socjaldemokratycznych korzeniach. Przyglądają się Państwo biedzie, korupcji i demoralizacji zżerającym Europę, biedzie, która dotyka setki milionów ludzi w Unii Europejskiej i nic Państwo nie robią. Czas wprowadzić europejski model socjalny." Dzięki mu za te słowa.

piątek, 5 sierpnia 2011

Bunt młodzieży, sukcesy i klęski

Wybuch ruchu hippisowskiego, pół wieku temu w USA, miał słuszne i ważne przyczyny. Młodzież zbuntowała się przeciwko systemowi pełnemu krzywdzących patologii. Przeciwko konsumpcyjnemu stylowi życia pozbawionemu wyższych wartości, wdrażanemu celowo przez kapitalizm. Przeciwko krzywdzącym i oszukującym władzom, politykom, biznesmenom, księżom. Przeciwko wojnie i obowiązkowej służbie wojskowej, zabijaniu zwierząt, niszczeniu matki ziemi. Przeciwko obłudzie, nienaturalności i ograniczaniu wolności jednostki. To wszystko miało sens i było dobre. Ale słuszny bunt nie wystarczy, trzeba jeszcze wiedzieć co robić dalej, i to okazało się dla tej młodzieży za trudne. Odrzucali również dobre rzeczy z otaczającego ich świata, bezkrytycznie przyjmując nowe rozwiązania, zaczęli odurzać się narkotykami, niektórzy weszli na drogę przestępstwa a nawet zbrodni. Stopniowo ruch hippisowski zamierał. Szansa uzdrowienia świata została zaprzepaszczona chociaż po hippisach pozostały też dobre rzeczy, głównie w świadomości kolejnych pokoleń. Jedną z największych porażek zbuntowanej młodzieży było odrzucenie normalnej muzyki, poważnej i lżejszej, i zastąpienie jej rockiem. Jazgot elektrycznych gitar i niewłaściwie użyta perkusja tworzą obrzydliwy hałas, nie mający nic wspólnego z muzyką. Mimo że o gustach się nie dyskutuje, trzeba nie mieć minimum kultury i wrażliwości aby słuchać czegoś takiego. Dlatego współczuję uczestnikom Przystanku Woodstock który właśnie się rozpoczął.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Jeszcze raz o raporcie Millera

Poniżej zamieszczam przedruk dzisiejszego artykułu ze strony internetowej "Gazety Polskiej". ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Tomasz Sakiewicz / 2011-08-02
Raport we własnej sprawie

Raport Millera był ostatnią szansą rządu Donalda Tuska, by w sprawie katastrofy smoleńskiej zachować choć odrobinę twarzy. Treść i sposób jego prezentacji pokazuje, że jedyny wysiłek, jaki włożono w ten projekt, miał pomóc szefowi rządu i niektórym członkom jego ekipy uratować zupełnie inną część ciała.
Jerzy Miller jest osobą politycznie odpowiedzialną za katastrofę smoleńską. To jemu podlega Biuro Ochrony Rządu, które dopuściło się rażących zaniedbań w zabezpieczeniu wizyty polskiej delegacji. Fakt powierzenia mu przygotowania raportu w sprawie przyczyn katastrofy jest skandalem niemożliwym w cywilizowanym państwie. W krajach, w których przestrzegane są podstawowe normy badania katastrof, osoba zainteresowana może być dopuszczona do śledztwa tylko jako strona. Raport Millera jest więc jedynie stanowiskiem strony zamieszanej w katastrofę. Dziwi tylko, że stanowisko obrony pisane jest za państwowe pieniądze i przez tylu państwowych urzędników. Osoba podejrzana ma prawo mówić nieprawdę i podawać własną wersję wydarzeń. Miller z tego prawa w pełni skorzystał. Zrobił to jednak wyjątkowo niezręcznie.
Dla Polaków najistotniejsze jest wyjaśnienie bezpośredniej przyczyny śmierci prezydenta i całej delegacji. Z zapisów czarnych skrzynek wynika, że wszystkie urządzenia samolotu zamarły na wysokości 15 m. Prokuratura dociskana przez dziennikarza „Gazety Polskiej” potwierdziła ten fakt. Nie mogąc go inaczej wyjaśnić, stwierdziła, że musiał to być efekt zderzenia z brzozą. Problem w tym, że samolot był wtedy w innym miejscu. Prezentujący raport Millera stwierdzili, że urządzenia przestały działać już na ziemi. Pytani przez dziennikarzy „Gazety Polskiej” o tę rozbieżność z wersją prokuratury, zmienili zdanie. Stwierdzili, że to nie uderzenie z ziemią ani brzozą, ale kolejne drzewa (na wysokości 15 m?) zniszczyły samolot. Raport tak bardzo nie trzymał się kupy, że najistotniejsze fakty trzeba było zmieniać już w czasie jego omawiania.
To, co nam zaprezentowano, to oczywiście kompletne bzdury. Samolot ma kilka niezależnych systemów zasilania i wszystkie urządzenia nie mogą przerwać pracy bez totalnej destrukcji, a tego żadne drzewa, szczególnie na wysokości 15 m, zrobić nie mogły.
Opis odczytany z urządzeń samolotu najbardziej pasuje do hipotezy „działania sił zewnętrznych”. Tego jednak w ogóle nie badano, a przynajmniej nie przedstawiono nam, że badano. Na pytanie dziennikarza „GP” w tej sprawie komisja nie zechciała udzielić odpowiedzi. Kiedy nalegał, po prostu wyłączono mu mikrofon. Dlaczego komisja Millera z taką zaciekłością rozprawiała się z tezą o zamachu? Czy decydował strach przed Rosjanami? Może chodzi o element jakiegoś międzynarodowego porozumienia?
Powód jednak może być bardziej prozaiczny. Gdyby doszło do zamachu, odpowiedzialność po stronie polskiej ponosiłby przede wszystkim BOR, czyli Jerzy Miller. Zamachu nie tylko więc nie mogło być, ale też dla dobra szefów MSWiA nie powinno się go specjalnie rozważać. Znając Rosję, zamachowców pewnie by nie ustalono. Pytanie o to, dlaczego nikt nie pilnował lotniska i okolic, stałoby się wtedy pytaniem numer jeden. Wybranie Millera na szefa komisji badającej katastrofę wykluczyło więc możliwość uczciwego badania wersji zamachu. Winni musieli być piloci i ewentualnie kontrolerzy lotu. W tej sytuacji łatwo było zwalić wszystko na kolegę z resortu obrony. Kolega oczywiście jest fatalnym ministrem, więc został idealną ofiarą.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

67 rocznica Powstania Warszawskiego

Chwała bohaterom i męczennikom Powstania Warszawskiego, jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski! Powstania koniecznego, jego celem było w większym stopniu niż walka z Niemcami, którzy i tak by Warszawę wkrótce opuścili, zdobycie stolicy zanim wkroczą do niej bolszewicy. To była walka o przyszłość Polski, również o naszą przyszłość. Czy my, po tylu latach, jesteśmy godnymi spadkobiercami bohaterskich powstańców? Niestety, większość obecnego społeczeństwa na to miano nie zasługuje choć duch narodu może się obudzić. Oby jak najprędzej! Czy było to ostatnie powstanie w historii Polski? Niekoniecznie.