czwartek, 31 lipca 2014
Pamiętajmy o ogrodach (i o ludziach też)
Obecny kryzys sadownictwa w Polsce ukazuje całe zło nieludzkiego
systemu. Ceny owoców są poniżej kosztów produkcji na co władze i
politycy patrzą z obojętnością. Kłamliwy pogląd o nadprodukcji, klęsce
urodzaju, stara śpiewka kapitalistów gotowych nawet niszczyć żywność!
Wielka część społeczeństwa jest zbyt biedna aby kupować od handlowców
drogie owoce. Systemowe organizacje, zajmujące się rzekomo ochroną praw, nie widzą
zmowy cenowej przetwórców owoców czy hurtowników i twierdzą że wszystko dzieje się
zgodnie z prawami rynku. Wojna na sankcje z Rosją mocno ograniczyła eksport. Społeczeństwo śpi. Sadownicy zostali sami.
Gdybyśmy żyli w normalnym państwie nie byłoby żadnego problemu,
rozwiązania są proste. Po pierwsze musielibyśmy mieć prawdziwe polskie
władze, myślące o Polsce i jej obywatelach a nie o unii. Rolnictwo i
sadownictwo należałoby otoczyć szczególną ochroną jako najważniejsze
działy gospodarki. Bez różnych dóbr materialnych można szczęśliwie żyć,
bez zdrowej żywności jest to niemożliwe. Po rozpędzeniu albo i
aresztowaniu spekulantów, po wprowadzeniu uczciwych cen urzędowych gwarantujących opłacalność produkcji, dałoby się zarówno podwyższyć zapłatę
sadowników jak i obniżyć ceny owoców w sklepach. Przy dobrych cenach
nasze społeczeństwo skonsumowałoby wszystkie owoce poprawiając zdrowie i
kondycję. Znikłoby uzależnienie od eksportu, czyli od zagranicy, od
obcych, jako warunku funkcjonowania i rozwoju. W prawidłowej gospodarce
eksport nie powinien być tak szalenie ważny jak to się dzieje obecnie oraz przedstawia w
mediach. I wszyscy byliby szczęśliwi, gdyby tak mogło być. Ale to
dopiero pieśń przyszłości, oby nadeszła i to jak najprędzej.
wtorek, 29 lipca 2014
Wielka wojna i jej skutki po dziś dzień
Pragnę oddać cześć bohaterom i ofiarom wojny światowej, nazwanej później pierwszą. Moi dziadkowie i inni krewni walczyli z poświęceniem w szeregach armii austro-węgierskiej i w Legionach. Przeżyli, ale z ciężkimi ranami, z odmrożeniami, pobytem w rosyjskiej niewoli, narażeniem życia o włos od śmierci. Zdobyte na froncie umiejętności przydały się bardzo w roku 1920, były podstawą karier wojskowych w wolnej Polsce i dalszej walki we wrześniu 1939, w czasie okupacji i w Powstaniu Warszawskim. Chociaż w czasie pierwszej wojny nie można było przewidzieć jej zakończenia, gdyby to było możliwe to pewnie by ta wojna nigdy nie wybuchła, to jednak nasi patrioci pragnęli i oczekiwali zmartwychwstania Polski. W innych krajach też liczono na sukces i rozwiązanie problemów ale Polska była pod tym względem w najbardziej przymusowej sytuacji. Dlatego mogliśmy pragnąć tej wojny, co było tragiczną koniecznością, bo innej drogi wyzwolenia jak zupełne obalenie ówczesnego systemu nie było. I także Polska była jednym z niewielu państw które na tej wojnie zyskały. Trzeba jednak pamiętać że każda wojna przynosi kolosalne straty, nie tylko ludzkie i materialne, ale kulturalne i duchowe. Tak było i z pierwszą wojną, na co zwracali uwagę starsi ludzie mający możliwość porównania wieku dwudziestego z dziewiętnastym. Można powiedzieć że spokojna solidność i względna pewność jutra zostały zastąpione przez pośpiech, niepokoje, kryzys i groźby wojenne. A potem proces poszedł i skutkował drugą wojną, powojenną demoralizacją i buntem młodzieży lat sześćdziesiątych, postępującą degeneracją w kierunku tragicznego końca. Dziś jesteśmy w stanie oczekiwania wielkich wydarzeń, będących również historyczną koniecznością, i nie wiemy co nas czeka, kto i co przeżyje. Sytuacja międzynarodowa każe być gotowym na wszystko, zarówno psychicznie jak i materialnie. Radzę wszystkim, przynajmniej mieszkańcom Europy, zgromadzenie pewnych zapasów umożliwiających przeżycie przez jakiś czas w sytuacji kryzysowej, tym bardziej że tempo zdarzeń i obojętność systemu mogą spowodować że nie będzie nawet kartek na chleb.
piątek, 25 lipca 2014
Krwawy lipiec
Uznanie Polski przez Trybunał w Strasburgu winną amerykańskich tortur należy oczywiście oceniać zgodnie z przekonaniem że do takich zbrodni rzeczywiście doszło. Niestety, polityczna intuicja podpowiada że to prawda. Śpiący naród dopuścił do władzy pozbawionych wszelkiej moralności postkomunistów, a ci godzili się na każdą podłość zasugerowaną im przez nowych sterników świata. I właściwie doszło obecnie do przyznania się ówczesnego premiera, który nazywa ofiary tortur mordercami, może byli winni a może wcale nie, a zapomina że sam jest mordercą o wiele straszniejszym od wszelkich terrorystów, gdyż wysłał polskie wojska na niesprawiedliwą napaść na Irak, gdzie wylano morze krwi. Dlatego też smutna prawda nie powinna być na siłę tuszowana, co i tak się nie uda, ale należy ją potraktować jako powód do pokuty i do naprawy. Natomiast pozytywnie oceniam obecne zachowania polityków potępiających Rosję, głoszących że Zachodowi spadną może łuski z oczu wobec tego państwa, odwołujących wspólne z Rosją imprezy kulturalne, do których nie może przecież dojść przy odgłosie armat. Tylko dlaczego oni nie byli tacy mądrzy po zamachu smoleńskim, ale kłamali i szkodzili na potęgę? Może się nawrócą, lepiej późno niż wcale, chociaż ja im nie wierzę. Wszelkie kalkulacje związane z Rosją muszą uwzględniać że to kraj zarówno piękna jak i potworności, z częstą przewagą tego drugiego. Z całą pewnością Rosja nie myśli tak jak Zachód ani jak Polska, która na szczęście różni się od Zachodu i od Rosji dzięki swemu centralnemu położeniu. Przykładowo, wszyscy uważają że Rosjanie nie mogli świadomie zestrzelić malezyjskiego samolotu bo to wywołało skandal światowy. W pewnych społecznościach funkcjonuje jednak zasada "Nieważne czy nas lubicie, ważne że się boicie". Ale, oczywiście, to mogła być tylko ich pomyłka. Straszna wojna w Palestynie zmusza do zajęcia jakiegoś stanowiska. Obecnie Arabowie i Żydzi dają upust swej nienawiści, nagromadzonej od prawie stu lat w Palestynie a w świecie od czasów Mahometa. Niezwykle trudno odpowiedzieć kto ma rację, bo na skutek zawirowań historycznych jedni i drudzy mają silny tytuł do swej ziemi, o którą walczą. Jedynym wyjściem byłoby mądre i delikatne współżycie, do którego oni nie są zdolni, nigdy nie byli!, z przyczyn ideologiczno-religijnych i z powodu wielkiej różnicy interesów. Zresztą ten kraj jest za mały aby pomieścić zwaśnione strony. Moje stanowisko jest w tym konflikcie neutralne, z potępieniem nadmiernej przemocy stosowanej przez Izrael, co wyraża się w dużej liczbie całkowicie niewinnych cywilnych ofiar. Przyszłość Palestyny nie zależy i tak od walczących tam na miejscu sił, ale od rozwoju sytuacji międzynarodowej, szczególnie od zachowania świata arabskiego. A zatem ludzie giną na marne.
wtorek, 22 lipca 2014
PRL i co dalej ?
Siedemdziesiąt lat PRL-u, w którym upłynęła większa część naszego życia. Pomimo masy prywatnych wspomnień należy oceniać ten czas z pozycji narodowych i ogólnospołecznych. Okres specyficznego półpaństwa o mocno ograniczonej przez ZSRR suwerenności, z władzą stale oderwaną od dużej części społeczeństwa, z tendencją do zwiększania się tej grupy w miarę upływu lat. Czas potwornych zbrodni w okresie stalinizmu, które zmieniły się później ale nie skończyły. Szacowana ilość ofiar aborcji w PRL-u sięga dziesięciu milionów. Walka władzy ze wszystkimi którzy nie poddali się systemowi albo tylko do niego nie pasowali, z opozycją, z inteligencją, z wierzącymi, z rzemieślnikami, z rolnikami ... Przemoc ze strony państwa, niesprawiedliwość, cenzura, propaganda komunistyczna, wielki system ograniczeń i zakazów w życiu codziennym i gospodarczym, prawo istnienia tylko jednej partii wraz z przybudówkami. Wszyscy to wiedzą, ale wielu bardzo słabo, ci nie chcą o tym pamiętać. Po ćwierćwieczu od nastania rzekomej "wolności" można spotkać wielu miłośników minionego okresu, nie tylko kolaborantów, ale i zwykłych prostych ludzi których dusi obecny dziki kapitalizm a nie stać ich na krytykę zarówno tego co było jak i tego co jest. Z drugiej strony PRL miał też swoje osiągnięcia, które jednak system skutecznie zmarnował. Odbudowano kraj po zniszczeniach wojennych, zbudowano przemysł i trochę mieszkań. Zlikwidowano nierówności społeczne, skrajną biedę, szczególnie na wsi. Zasada powszechnego zatrudnienia gwarantowała wszystkim pracę, nie było bezdomności i wykluczenia społecznego. Powszechny dostęp do bezpłatnej oświaty, szkolnictwa i służby zdrowia wyplenił analfabetyzm i wiele chorób. Czy zatem chwalę PRL? Nie, ale staram się sądzić sprawiedliwie. Niektórzy komuniści mówili wówczas w prywatnych rozmowach że system jest dobry ale ludzie go psują. Mieli odrobinę racji, z zastrzeżeniem że dobry system musi uwzględniać czynnik ludzki i być odpornym na jego niszczące działanie, w przeciwnym razie jest tylko mrzonką. W końcu sami komuniści zdradzili własne ideały i przeszli na pozycje dzikokapitalistyczne, tworząc zakamuflowany PRL-bis w którym poprzednie osiągnięcia zaprzepaszczono. Sprywatyzowano i zniszczono większość z tego co naród w pocie czoła po wojnie wypracował a podległość państwa wobec Rosji zastąpiono uzależnieniem od Zachodu i jego unii. Myślę że żyjemy obecnie w przededniu dużych przemian bo tak jak jest teraz długo być już nie może.
poniedziałek, 21 lipca 2014
Władza i lud
Wczorajsza siedemdziesiąta rocznica najważniejszego z wielu zamachów na Hitlera przeszła prawie niezauważona, przynajmniej w Polskim Radiu, może nie chcieli robić przykrości miłośnikom unijnego reichu. To pamiętne historyczne wydarzenie skłania do pewnej aktualnej refleksji. Nieszczęściem ludzkości jest brak możliwości skutecznego pozbywania się złych, zbrodniczych polityków i kierowanych przez nich systemów władzy. W krajach demokratycznych, a właściwie "demokratycznych" bo atrapa demokracji nie jest nią w istocie, lud ma do dyspozycji wybory. Są one całkowicie nieskuteczne bo jedna władza systemowa zostaje zastąpiona inną, również należącą do systemu. Tak jak było w PRL-u, karuzela stanowisk w politbiurze i KC, ale zawsze najwyższe stanowiska zajmowali zaufani towarzysze. W państwach jawnie niedemokratycznych pozostają już tylko krwawe rewolucje albo zamachy stanu, bez dużych szans na realną zmianę sytuacji. Wynika z tego że ludzkości jest pilnie potrzebny jakiś sposób rozprawiania się z władzą, co mogłoby doprowadzić do choćby częściowego uzdrowienia naszego chorego świata. Ale jak to osiągnąć? Rzecz jasna nie da się odpowiedzieć a mimo wszystko myślenie o tym ma sens. Przybliża nas bowiem do rozwiązania problemów ludzkości i poszerza świadomość. Czy zatem anarchia? W bardzo odległej perspektywie, poza czasem który możemy sobie wyobrazić, na pewno tak. W obecnym okresie rozwoju społecznego byłby to zbyt śmiały postulat. Natomiast złe władze, ich niesłuszne prawa i szkodliwe decyzje, lud ma prawo a nawet obowiązek tępić, aż do nastania powszechnej szczęśliwości.
piątek, 18 lipca 2014
Kolektywna zbrodnia - Coraz bliżej powszechnej wojny
Świat w którym żyjemy potrafi w jednej chwili zabić trzysta Bogu ducha winnych osób, tego dowiedzieliśmy się wczoraj. "Nieznani sprawcy" zestrzelili cywilny malezyjski samolot na wschodzie Ukrainy. Nic nowego pod słońcem, wszędzie pełno podłości i tragedii, ale kolejne świadectwo działa z wielką siłą. Kto winien wczorajszej zbrodni? Lista odpowiedzialnych jest długa. Chronologicznie pierwszymi winnymi są głupcy, którzy wywołali pod koniec ubiegłego roku zamieszki i kryzys polityczny na Ukrainie bo marzyli naiwnie o rzekomym zachodnim i unijnym dobrobycie. Następnie Zachód wykorzystał sytuację aby dokonać marszu na wschód, co doprowadziło do wymuszonej reakcji Rosji, która postanowiła przy okazji złupić Ukrainę jak tylko się da. Winne są więc siły międzynarodowe. Dalej, ktoś beztrosko dopuścił do przelotu cywilnych samolotów nad terenem walk. Ze zwykłego, ludzkiego punktu widzenia mogłoby się wydawać że dziesięciokilometrowy pułap lotu gwarantuje bezpieczeństwo, ale specjaliści winni byli właściwie ocenić ryzyko i zmienić trasę. No i dochodzimy do samego zdarzenia, które prawdopodobnie ktoś zaplanował, mimo rozpuszczanych pogłosek o "pomyłce". To co się stało przypomina katastrofę smoleńską czyli udział Rosji, co jest najbardziej przekonywające. Ukraina też mogłaby coś zyskać zwracając w ten sposób uwagę świata na swą rozpaczliwą sytuację. Nie chce mi się wierzyć że Zachód mógłby maczać w tym palce zabijając swych obywateli. No i jest coś jeszcze, w tym samym czasie gdy doszło do tragedii siły izraelskie dokonały inwazji na Gazę. Nie myślę że wszędzie knują Żydzi (i masoni) ale zgodność zdarzeń jest zdumiewająca, świat skupił swą uwagę na samolocie a odwrócił ją od Palestyny. Być może uda się określić sprawców zestrzelenia samolotu ale co do ich ukarania są przeogromne wątpliwości, w istocie pewność że sprawiedliwości nie stanie się zadość. Albowiem ten świat nie jest sprawiedliwy więc nie umie wymierzać sprawiedliwości i nie zależy mu na tym zupełnie.
czwartek, 17 lipca 2014
Zasada ograniczonego zaufania
Pojęcie to oznacza na przykład elementarną regułę zachowania w ruchu drogowym wobec innych uczestników w celu uniknięcia wypadków. W ogólności można je odnieść do wszelkich stosunków międzyludzkich, szczególnie gdy wchodzimy w relacje z obcymi. Liczne tragiczne wydarzenia, o których dowiadujemy się stale z mediów, nakazują jednak wzbudzenie szczególnej czujności i nieufności w przypadku kontaktów z władzami tego systemu rzeczy i ich funkcjonariuszami, wyposażonymi w formalne prawo do stosowania administracyjnej i fizycznej przemocy, często ze strasznymi, nieodwracalnymi skutkami. Przełóżmy to na praktykę życiową. Wyobraźmy sobie że w jakiejś rodzinie źle się dzieje i normalnie potrzebna by była pomoc władz. Obserwując działania prawne i orzecznictwo sądów widzimy jednak że użyte środki mogą być niewspółmierne do problemu. Grozi straszne odebranie dzieci rodzicom, bez uwzględniania prawa naturalnego i ludzkich uczuć. W innym przypadku ktoś narusza prawo i potrzebna jest interwencja organów porządkowych. Co jakiś czas kończy się to jakąś bezsensowną tragedią której na pewno nie chcemy. Wniosek z powyższego jest następujący: Zwracając się do władz musimy brać pod uwagę nie tylko jak mogą pomóc, ale bardzo poważnie kalkulować ile zła mogą wyrządzić głupi i źli ludzie na których można z dużym prawdopodobieństwem natrafić. Wszystko zależy od osoby, nie wiadomo na kogo wypadnie nasza sprawa, jedno pewne że zawsze będzie to człowiek systemu. Warto więc zastanowić się nim wezwiemy "pomoc" abyśmy nie mieli potem na sumieniu czyjejś krzywdy albo krwi. Lepiej nawet aby szaleniec coś zniszczył niż żeby go zabito przy nieludzkim obezwładnianiu, z nieuzasadnionym użyciem nadmiernej przemocy, jak to było niedawno w jednym ze szpitali na Śląsku.
czwartek, 10 lipca 2014
Systemowa podłość
System w którym żyjemy robi co może aby zniewolić człowieka i zamienić go w swoją marionetkę. Ma do tego stare, sprawdzone metody. Po pierwsze usiłuje wszystkich wprowadzić w błąd, oszukać, szczególnie w kwestiach rozpoznania rzeczywistości i rozróżnienia dobra od zła. Osoby co do których system nie jest pewny że taka zagrywka z nimi się uda, są zmiękczane aż ulegną. Jeśli natomiast ktoś jest świadomy co wyklucza poddanie się manipulacjom, stosuje się wobec niego zastraszenie i przemoc. A oto przykłady. W tych dniach odbywa się kolejne posiedzenie sejmowe, przedstawiane społeczeństwu jako pełne zaciekłej walki politycznej pomiędzy rządem i opozycją. Niestety, wszystkie partie zasiadające w Sejmie nie są opozycją wobec systemu a co najwyżej wobec rządu. Prawdziwa opozycja znajduje się poza Sejmem do którego dopuszczono jedynie opozycję wewnątrzsystemową. Dlatego widzimy sejmowy spektakl, obliczony na zamącenie w głowach zwykłym obywatelom. Ważną formą zmiękczania jest propagowany na każdym kroku konsumpcyjny styl życia. Człowiek który myśli że musi mieć wszystkie reklamowane dobra jest skazany na kolosalne ustępstwa, aby tylko zaspokoić swe chore żądze. Co do przemocy to spotykamy ją na każdym kroku. Jeśli nie będziesz uległy stracisz pieniądze, pracę, pozycję społeczną, materialną podstawę bytu. Jesteś w ten sposób stale po cichu szantażowany, tak abyś się sam kontrolował. A jeśli się nie poddasz to spotka cię los profesora Chazana, którego szuje pozbawiły właśnie stanowiska. Wstyd mi za polskie społeczeństwo tolerujące podłych polityków, prawników i samorządowców, prześladujących Lekarza który odważył się zachować sprawiedliwość. Z tej sprawy wynika jeszcze pewien bardzo ważny wniosek. Aborcjoniści powołują się cały czas na obowiązujące prawo państwowe i stosując wykrętną logikę uzasadniają swe stanowisko. Dla nich jest to najważniejszy argument, a jak ma się on do prawdy? Nijak bo uchwalone prawo ma moc tylko wtedy gdy jest zgodne z naturą i zasadami elementarnej sprawiedliwości. W przeciwnym wypadku, jak w sprawie profesora Chazana, takie prawo jest od samego początku nieważne. Choćby cały Sejm uchwalił że czarne jest białe a zło jest dobre, nic to nie znaczy. Dlatego w dzisiejszym świecie musimy oceniać każdy przepis prawa i indywidualnie się do niego odnosić, zachowywać co dobre ale odrzucać złe prawo. Wynika z tego bardzo ograniczona i podrzędna rola prawa ludzkiego w stosunku do naturalnego. Gdy będziemy o tym pamiętać unikniemy poważnych błędów i wywołanych przez nie nieszczęść.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Teoria i życie
Każdy człowiek jest istotą informatyczną, to znaczy że gromadzi informacje i je przetwarza. Nie jest to cecha wyłącznie ludzka, dotyczy również zwierząt a może i roślin, im dalej od człowieka tym trudniej zaobserwować jak to się dzieje. Aby nasze życie przebiegało prawidłowo powinniśmy być zaopatrzeni w wielki zasób wiedzy i doświadczeń życiowych, warunkujących dobry światopogląd, oraz w sprawny umysł umożliwiający trafne analizowanie potoku bieżących informacji i dochodzenie do słusznych wniosków. Tyle teorii która opisuje idealną mądrość. Jednak w świecie nie ma ideałów, wszystko szwankuje. Jeżeli potrzebne są nam dwie rzeczy to mogą zachodzić trzy nieprawidłowości: brak jednej z nich, drugiej, albo obydwu naraz. I tak dzieje się z ludźmi. Jedni nie mają zaszczepionych w procesie wychowania i życiowej ewolucji poglądów wystarczających wartości, brakuje im po prostu dobra, częste zjawisko wywołujące bardzo wiele zła na świecie. Inni wiedzą co trzeba ale nie potrafią się swoją wiedzą posługiwać, z powodu braku logiki i przenikliwości idą na manowce i także potrafią wiele zaszkodzić, sobie i innym. Najbiedniejsi są jednak ci którzy nie mają nic, ani wiedzy ani rozumu, tych też nie brakuje. Gdy słuchamy opinii różnych osób, zarówno prywatnych jak i medialnych komentatorów, ci drudzy są jednak z reguły ludźmi systemu, na przykład na tematy polityczne, przede wszystkim dotyczące naszej biednej Ojczyzny, czy życiowo-moralne, jak sprawa profesora Chazana, zauważamy że z ludzi wychodzą wszystkie ich braki sygnalizujące wewnętrzną nędzę. Uczciwy człowiek zawsze dostosowuje swe uznawane i głoszone poglądy do aktualnego stanu świadomości. Tylko niektórzy są świadomie nieuczciwi, a nawet tacy myślą że tak można albo i trzeba. Większość brnie w błędach nieświadomie, bez złej woli. Nie oznacza to jednak że możemy usprawiedliwić zdrajców-kosmopolitów, sprzedawczyków Polski, albo zdegenerowanych aborcjonistów. Byłoby to przeintelektualizowanym pięknoduchostwem zagrażającym zdrowemu życiu, tak czynić nie można. Nie potępia się przecież wściekłego psa ale czasami trzeba go zabić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

