czwartek, 17 lipca 2014
Zasada ograniczonego zaufania
Pojęcie to oznacza na przykład elementarną regułę zachowania w ruchu drogowym wobec innych uczestników w celu uniknięcia wypadków. W ogólności można je odnieść do wszelkich stosunków międzyludzkich, szczególnie gdy wchodzimy w relacje z obcymi. Liczne tragiczne wydarzenia, o których dowiadujemy się stale z mediów, nakazują jednak wzbudzenie szczególnej czujności i nieufności w przypadku kontaktów z władzami tego systemu rzeczy i ich funkcjonariuszami, wyposażonymi w formalne prawo do stosowania administracyjnej i fizycznej przemocy, często ze strasznymi, nieodwracalnymi skutkami. Przełóżmy to na praktykę życiową. Wyobraźmy sobie że w jakiejś rodzinie źle się dzieje i normalnie potrzebna by była pomoc władz. Obserwując działania prawne i orzecznictwo sądów widzimy jednak że użyte środki mogą być niewspółmierne do problemu. Grozi straszne odebranie dzieci rodzicom, bez uwzględniania prawa naturalnego i ludzkich uczuć. W innym przypadku ktoś narusza prawo i potrzebna jest interwencja organów porządkowych. Co jakiś czas kończy się to jakąś bezsensowną tragedią której na pewno nie chcemy. Wniosek z powyższego jest następujący: Zwracając się do władz musimy brać pod uwagę nie tylko jak mogą pomóc, ale bardzo poważnie kalkulować ile zła mogą wyrządzić głupi i źli ludzie na których można z dużym prawdopodobieństwem natrafić. Wszystko zależy od osoby, nie wiadomo na kogo wypadnie nasza sprawa, jedno pewne że zawsze będzie to człowiek systemu. Warto więc zastanowić się nim wezwiemy "pomoc" abyśmy nie mieli potem na sumieniu czyjejś krzywdy albo krwi. Lepiej nawet aby szaleniec coś zniszczył niż żeby go zabito przy nieludzkim obezwładnianiu, z nieuzasadnionym użyciem nadmiernej przemocy, jak to było niedawno w jednym ze szpitali na Śląsku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz