niedziela, 23 stycznia 2011
Cud mniemany czyli Simon-Pierre
Oficjalna wersja jest następująca: francuska zakonnica (!) Simon-Pierre zachorowała na nieuleczalną chorobę Parkinsona (tak jak poprzedni papież), modliła się do Karola Wojtyły i choroba ją opuściła, co zostało uznane za cud potwierdzający świętość papieża. Jedni w to wierzą, inni nie, a co ma o tym sądzić człowiek myślący? Przede wszystkim przyjmowanie takiego zdarzenia na wiarę jest nie do przyjęcia. Fakt że dotyczy to zakonnicy, która wygląda dziś na bardzo zdrową i zadowoloną z życia osobę, która reklamuje medialnie Kościół, nie sprzyja sprawie. Nie wiadomo czy Simon-Pierre w ogóle chorowała, a jeśli tak to czy była to choroba nieuleczalna, w szczególności choroba Parkinsona. Jeśli by jednak tak było to historia medycyny zna przypadki niewytłumaczalnego naukowo cofnięcia się nawet śmiertelnych chorób. Prawdopodobnie następuje tu powrót do harmonii i równowagi organizmu, których naruszenie wywołuje chorobę. Czy to jest cud? Z poetyckiego czy nawet z ludzkiego punktu widzenia tak, wszak cudem jest że w ogóle żyjemy, jednak to nie jest ten teologiczny cud którym niektórzy się fascynują. No a z osobą poprzedniego papieża nie ma to nic wspólnego. Zaś modlitwa do człowieka a nie do Boga jest sprzeczna z wiarą biblijną więc stawia to ludzi wierzących wobec kłopotliwej kwestii czy nie mają do czynienia z cudem fałszywym (Ewangelia Mateusza 24,24). Ale to już problem innego stanu świadomości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz