środa, 6 maja 2015
Wybory prezydenckie tuż tuż !
No i trzeba się do nich jakoś ustosunkować. Pomimo oczywistego sceptycyzmu, wynikającego ze wszystkich smutnych doświadczeń, co do uczciwości wyborów i szansy ich pozytywnego wpływu na fatalne położenie w kraju. Niezmiennie obowiązuje prawo Twaina głoszące że gdyby wybory mogły coś zmienić już dawno byłyby zakazane. Czy władza, która potrafiła wyrzucić do kosza miliony podpisów obywateli pod wnioskami złożonymi w Sejmie, zasługuje na odrobinę zaufania w kwestii wyborów? Jasne że nie. A jednak, na przekór wrogom Polski, trzeba coś robić bo inaczej naprawdę zginiemy. A więc głosujemy. Ale na kogo? Można mieć wiele zastrzeżeń do kandydatów, ich skład odzwierciedla społeczno-polityczne położenie Polski. Wielu znakomitych potencjalnych kandydatów nie wystartowało, a szkoda, na przykład pan Andrzej Gwiazda. Przystępując do selekcji kandydatów trzeba określić kryteria którymi się kierujemy, to nie może być chwilowe wrażenie oparte na emocjach a nie na przesłankach racjonalnych. Liczą się w pierwszej kolejności fakty, następnie wypowiedzi negatywne, obciążające kandydata, a na końcu dobre obietnice, którymi jak wiadomo politycy bardzo lubią się posługiwać i często bez pokrycia. Patrząc na jedenastkę kandydatów podzieliłem ich na dwie grupy: całkowicie negatywną, czyli do natychmiastowego odrzucenia, i dyskusyjną, osoby które można choćby częściowo zaakceptować. Zdecydowanie odrzucam kandydatów: PO - za całokształt zła w Polsce, PSL - za systemową współodpowiedzialność, SLD - za postkomunę i także uczestnictwo w systemie, oraz Palikota - za wiele skandali, wystarczy wspomnieć wypowiedź o tym aby zwiększone środki na obronę wobec zagrożenia rosyjskiego przeznaczyć na wprowadzenie obcej każdemu Polakowi waluty euro. Pozostaje siedem osób reprezentujących jakieś wartości. Grzegorz Braun - bardzo szanuję tego kandydata, głosi wiele dobrych poglądów, ale niepokoi mnie jego brak zrozumienia problemów społecznych oraz chęć narzucenia wszystkim radykalnego katolicyzmu. Andrzej Duda - opozycja wewnątrzsystemowa, powiedział w audycji wyborczej: "Tak dla unii, nie dla euro, dopóki nie będziemy zarabiali jak na Zachodzie". Poparcie unii i warunkowa zgoda na rezygnację z waluty narodowej dyskwalifikują kandydata. Janusz Korwin-Mikke - czasami trafia w dziesiątkę ale często mówi bzdury, cierpi na brak wrażliwości społecznej i ślepą, naiwną wiarę w kapitalizm. Marian Kowalski - zwyczajny człowiek, jeden z niewielu głoszących dobre poglądy patriotyczne i konserwatywne. Paweł Kukiz - muzyk rockowy, nie cierpię rocka!, skupia się jedynie na sprawie okręgów jednomandatowych, inne tematy jakby dla niego nie istniały. Paweł Tanajno - były działacz PO, popierał Palikota, obecnie opowiada się za demokracją bezpośrednią. Wartość demokracji zależy jednak od wartości ludzi którzy w niej uczestniczą, a z tym często są poważne kłopoty. Jacek Wilk - sprawia wrażenie pilnego studenta Korwina-Mikke, praktycznie te same poglądy tylko inna partia. Z tej galerii postaci, biorąc pod uwagę przewidywane szanse kandydatów i wpływ wyborów prezydenckich na jesienne wybory do Sejmu, decyduję się głosować na Mariana Kowalskiego. On nie do końca odpowiada mojemu wyobrażeniu o osobie prezydenta. Prawdopodobnie nie wygra, ale jeśli uzyska dostatecznie dobry wynik to może Ruch Narodowy przekroczy jesienią próg wyborczy i wejdzie do Sejmu. I o to w tym wszystkim chodzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz