wtorek, 5 maja 2015
Młodość w trudnych czasach
Nadeszła pora matur. Kolejny rocznik młodzieży wchodzi w dorosłość. W równym stopniu zazdroszczę jak i współczuję młodym ludziom sytuacji w jakiej się znaleźli. Z jednej strony to fantastycznie być młodym, zdrowym, z nadzieją na długie i szczęśliwe życie. Niestety, wypadło im żyć w bardzo niepewnych i trudnych czasach, a sytuacja wciąż się pogarsza. Co prawda od dawna już każde pokolenie przeżywa osaczający je kryzys. Kolumbowie walczyli i ginęli podczas okupacji, młodzież powojenną dręczył stalinizm i szeroko pojęta komuna. Dzisiejsze zmory to kosmopolityzm, degeneracja państwa i społeczeństwa oraz dziki kapitalizm. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Przede wszystkim konieczne jest dostrzeżenie problemów, niektóre są w oczywisty sposób widoczne, ale inne już nie dla wszystkich, oraz zrozumienie istoty zła. Do tego niezbędne są doświadczenie życiowe i mądrość, tych wartości młodzież zazwyczaj jeszcze nie posiada w dostatecznym stopniu, musi je zdobyć z wiekiem. W pewnym sensie idealnym byłby młody człowiek wiedzący to co dojrzały dorosły, pozbawiłoby to jednak młodość uroku poznawania życia i odkrywania prawdy, jest to zresztą i tak niemożliwe. Młodzi muszą budować na trwałym fundamencie kultury, patriotyzmu i duchowości, niezależnie od stosunku do wiary i religii. Muszą zachować wolność od zła czyhającego na każdym kroku, ze strony systemu, jego mediów i różnych trujących pokus. Konieczne jest zdobycie podstaw bytu materialnego, co jest warunkiem założenia rodziny. Już nie wystarczy, jak było kiedyś, zdobycie dobrego zawodu. Sam zawód nie pomoże gdy w każdej chwili można stracić pracę, jest się też narażonym na uczestnictwo w instytucjach zdemoralizowanych, skorumpowanych przez system, lub w najlepszym razie sparaliżowanych niemocą. Propagowane jest zakładanie własnych firm przez młodych ale potrzeba do tego dobrego pomysłu, sporo pieniędzy, a także posiadanie specjalnych zdolności. To nie jest dobra droga dla wszystkich. Może się to komuś wyda naiwne ale uniezależnienie się na trudne czasy od coraz bardziej zaciskającej się pętli widzę w założeniu własnego gospodarstwa rolnego na wsi. Z tej pracy nikt człowieka nie zwolni, a nawet przy wszystkich trudnościach, wliczając klęski żywiołowe i wojnę, coś się na polu urodzi umożliwiając choćby skromne przeżycie. W czasie minionej wojny to właśnie wieś uratowała naród przed aprowizacyjną klęską. Weźcie to sobie młodzieży pod uwagę w momencie wyboru waszej drogi życiowej. Powodzenia!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz