czwartek, 17 kwietnia 2014

Ukraina tonie, a co z nami ?

Gdy piszę te słowa w Moskwie odbywa się odpowiedź ich przywódcy na pytania obywateli, o których rzecznik władz powiedział że wiele osób ma pretensje do Putina iż zwleka z wprowadzeniem wojsk na Ukrainę. Zapowiedź agresji przez przypowieści. Jak widzimy obrona Ukrainy przed piątą kolumną rosyjską jest mniej niż symboliczna. Może to być spowodowane brakiem siły państwa ale i efektem sterroryzowania przez dużo silniejszego wschodniego agresora. Choć trzeba przyznać że ta agresja została sprowokowana zaproszeniem Zachodu tuż pod bok Rosji. Tak czy inaczej przyszłość Ukrainy maluje się w czarnych barwach. Podobny los spotyka kraj którego społeczeństwo, pomimo poczucia przynależności narodowej, nie ma tradycji, więzi emocjonalnych i bieżących interesów związanych z własnym państwem. Dlaczego zajmuję się tyle Ukrainą? Ich katastrofa jest ważną lekcją dla nas bo własnych problemów nam nie brakuje. Oczywiście u nas wszystko inaczej wygląda ale można odnaleźć pewne podobieństwa sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej. My mamy związek z naszym państwem, ale bardziej z jego ideą i możliwościami niż z III RP która traktuje naród po macoszemu i dobrowolnie wyrzekła się znacznej części suwerenności. W wyniku koszmarów historii naród skarlał więc nasza przyszłość jest niepewna. Mam nadzieję że się uratujemy ale nie będzie to łatwe, a mówiąc całkiem szczerze to dla odbudowania Ojczyzny potrzeba mądrej pracy przez minimum sto lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz