wtorek, 5 listopada 2013

Listopad

Miesiąc wspomnień naszych kochanych zmarłych i refleksji o przemijaniu. Wszystko co mamy zawdzięczamy przodkom, ich pracy i walce o przetrwanie, mądrości i miłości. Oni nie odeszli, są z nami stale, możemy o nich myśleć, rozmawiać z nimi, opowiadając o wszystkim co się wydarza. Przeżywamy gorycz wyrzutów sumienia z powodu błędów i zaniedbań których nie ma jak naprawić. Widzimy bliskich w stanie takiej świętości jaką udało się im osiągnąć, ale nie według kościelnych schematów tylko realnie, lub przynajmniej w jasnych czystych barwach pełnego choć nie bezbłędnego człowieczeństwa. I zawsze jest za późno, ach gdybyśmy mogli cofnąć nieubłagany czas! Myślimy też o śmierci która spotyka wszystkich bez wyjątku i dlatego prawdopodobnie nie jest tak straszna jak ludzie sobie wyobrażają. Chociaż pozbawia nas możliwości działania i przyjemności życia to jednak równocześnie kładzie kres cierpieniom których nie brakuje a w miarę upływu lat najczęściej przybywa. Im bowiem człowiek starszy tym wyraźniej widzi jak wszystko ulega degeneracji, otaczający świat nie jest radosny i przytulny jak za dni dzieciństwa, staje się coraz bardziej obcy i nieprzyjazny. Więzi z ludźmi, w tym z rodziną, ulegają przerwaniu przez śmierć najbliższych, pozostali wyobcowują się i oddalają. Pora umierać. Ale pogodzić się z własną śmiercią może tylko ten kto wykonał stojące przed nim zadania życiowe i prace, jest więc spełniony i spokojny. Mało kto ma ów komfort dobrego umierania, zwłaszcza obecnie w niezwykle trudnych czasach zagrożonego bytu Ojczyzny a nawet całego świata. A przy tym ileż trudu potrzeba aby z niebytu ukształtował się prawdziwy pełny człowiek i jaką stratą dla powszechnego dobra jest zakończenie jego życia. Nie bez przyczyny w naszym hymnie znajdują się słowa "Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy...". Żyjmy więc ciesząc się i wypełniając co do nas należy dopóki to możliwe.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz