piątek, 18 czerwca 2010

Czas na decyzję !

Zgodnie z oceną którą przedstawiłem poprzednio, stoimy przed wyborem: albo Kaczyński albo nikt, co oznaczałoby rezygnację z udziału w głosowaniu. Trzeba się jednak zdecydować, którą z tych możliwości wybrać, w interesie swoim, Polski i całego świata. Aby to uczynić wyobraźmy sobie wagę, na której szalach kładziemy argumenty za i przeciw. Za Kaczyńskim przemawia niezwykle trudna sytuacja Polski uzależnianej coraz bardziej od zagranicy i niszczonej od środka przez obcych i swoich. Nie sposób liczyć na jego zbawczą moc, ale może on zahamować staczanie się kraju w przepaść, powstrzymać bandy zdrajców różnej maści ze starego i nowego układu, przeciwdziałać niszczeniu społeczeństwa, jego systemu wartości i stanu posiadania, dać odpór Unii i Rosji, odkłamywać historię, wyjaśnić tragedię smoleńską. Choć Kaczyńskiemu można wiele zarzucić, to jego konkurent jest dużo gorszy, ta różnica ma znaczenie. Na drugiej szali, przeciwko głosowaniu, znajdują się właśnie wady Kaczyńskiego i ogólna realistyczna ocena wszelkich wyborów politycznych, z wyborem prezydenta Polski w szczególności. Niestety, w okresie podejmowania decyzji o wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej Kaczyński głosił naiwną wiarę w zalety tego nieszczęsnego posunięcia. To nie kto inny lecz właśnie Kaczyński godził się na polską okupację Iraku i wysłał polskie wojska do Afganistanu, oznacza to ciężar winy krwi. Nie był dość konsekwentny w działaniach do wprowadzenia antyaborcyjnej zmiany konstytucji w roku 2007. Z jego wyborem należy się spodziewać ustępstw wobec USA i Kościoła, sprawy ekologiczne wyglądają niepewnie, pamiętamy o Rospudzie. Istnieje powiedzenie że gdyby wybory mogły coś zmienić, już dawno byłyby zakazane. I jest w tym niemało prawdy bo wybory wyborami a za wszystkim stoi system władzy człowieka nad człowiekiem. Systemowi jest w dużym stopniu obojętne jak zagłosujemy, chodzi głównie o uczestnictwo, legitymizację władzy i upokorzenie obywatela. Tak samo było w PRL, tylko wtedy do głosowania zmuszano a dziś się namawia, choć nie wiemy czy wariant siłowy nie powróci. Głosy wyborców są równe, głos mędrca i głos idioty traktowane jednakowo, skazuje to z góry wynik wyborów na przeciętność. Istnieje ogromne ryzyko oszustw i manipulacji wynikami, do czego największe możliwości ma ten kto u władzy. Głosujący wybierają polityków którzy często w znikomym stopniu realizują później interesy wyborców, są praktycznie poza odpowiedzialnością, chronieni przez władze. I co najważniejsze, oddany głos oznacza zgodę na istnienie władzy w ogóle, władzy nad tym który ten głos oddaje. Czy wolny, świadomy człowiek może się na to wszystko zgodzić? W danym przypadku władza prezydenta jest w Polsce dość ograniczona, to nie jest władza dyktatorska, co osłabia wprawdzie ryzyko wyboru ale w tym samym stopniu obniża też jego wartość. Nie mający siły urząd jest mniej groźny ale może zdziałać mniej dobrego. Jaki jest zatem wynik ważenia racji, co robić z trudnym problemem wyboru? Odpowiedź należy znaleźć w sobie, ona nie istnieje poza nami. Jeśli ktoś odczuwa że zagrożenia Polski usprawiedliwiają zagłosowanie na Kaczyńskiego, może a nawet powinien to zrobić, choć bez entuzjazmu. Jeżeli zaś uważa że praktyczna korzyść z głosowania jest niewielka, a czyn ów odbiera człowiekowi czystość i wolność, winien pozostać w domu jako świadomie niegłosujący.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz