środa, 23 czerwca 2010

Pomiędzy wyborami

A więc sprawy potoczyły się zgodnie z przewidywaniami. Kandydat którego uważam za realnie mniejsze zło zachował szansę elekcji. To zasługa szczerych prostych ludzi z południa i wschodu Polski. Z terenów których ludność, nieokaleczona wojennymi przesiedleniami sprzed 65 lat, zachowała tradycyjne wartości, zatracone w dużym stopniu przez resztę społeczeństwa. Niestety, moi sąsiedzi z połowy sopockiego Brodwina głosujący w jednym obwodzie, nie spisali się jak należy, tych starych wartości już nie posiadają a nowych się jeszcze nie dorobili, wynika to z tego co zrobili. Gdyby wszyscy głosowali tak jak oni, myśliwy wygrałby w pierwszej turze co przyśpieszyłoby schyłek Polski. Wybory dostarczają wiele znakomitego materiału psychologicznego, są kopalnią wiedzy o ludzkich złudzeniach, zarówno kandydatów z asystą jak i wyborców. Mądry człowiek winien wystrzegać się naiwnych wyobrażeń, żądzy władzy, skutkujących żałosnymi czynami oddalającymi od prawdy. W obecnej sytuacji kluczowe jest pytanie: Co robić? Czy blokować drogę myśliwego idąc na śliski kompromis z nieczystą opcją, czy jednak trwać przy swoim ryzykując los Ojczyzny? Decyzja jest trudna, bolesna, na miarę dojrzałości człowieka. Nikt problemu za nas nie rozwiąże. A mimo wszystko, szczęśliwi ci którzy osiągnęli że mają taki problem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz