czwartek, 17 czerwca 2010
Problem wyboru
Wybory prezydenckie za chwilę, najwyższy więc czas na ustosunkowanie się do tej niełatwej kwestii. W atmosferze walki, oskarżeń, fałszywych gestów i oczywistych kłamstw, przemilczeń prawdy i występowania wilków w owczej skórze, musimy rozwiązać problem wyboru. Poprzednio przedstawiłem zarys elementarnych wymagań wobec prezydenta, czyli jakim nie może być. Stwierdzam, że żaden z obecnych kandydatów nie jest wolny od poważnych wad lub błędów, które w normalnej sytuacji wystarczyłyby do jego odrzucenia. Przyznaję, że w każdym przypadku błędy są istotnie różne i tworzą indywidualną kombinację o swoistym ciężarze gatunkowym. Jednakże sytuacja Polski nie jest dziś normalna i to sprawia że temat wyborczy nie znika z powodu słabości kandydatów. Pomimo manipulacji wokół sondaży przedwyborczych należy stwierdzić że z dziesięciu zarejestrowanych kandydatów tylko dwóch ma szansę na elekcję. Poparcie pozostałych jest zbyt słabe a wybory to sprawa praktyczna. Gdyby wśród pozostałych ośmiu był ktoś bliski ideału, a skąd taki w polityce?, to można by go poprzeć nie licząc się z tym że ten głos przepadnie. Ale wszyscy niosą swe grzechy, więc o mniejszych kandydatach możemy zapomnieć, nie warto się dla nich poświęcać. Pozostają Kaczyński i Komorowski, dwie całkiem różne postawy, kandydat polski i kandydat unijny, Kmicic i książę Bogusław. Polacy wiedzą którego z nich nie wolno wybrać bo oznaczałoby to zdradę ojczyzny, w stronę jej ostatecznej likwidacji w brzuchu unijnego molocha, z utratą wszelkich dóbr materialnych i duchowych, niepodległości i polskości. Jeśli zgodzić się z powyższą oceną to wybór może się wydać oczywisty - należy głosować na Kaczyńskiego. Jednak taki wniosek jest zbyt prosty. Kaczyński ma też swoje wady, a więc głosujący na niego bierze je w jakimś sensie na siebie, obciąża nimi swoje sumienie. Można tu rozpatrywać kwestię wyboru mniejszego zła, łączącego w sobie cechy działania wymuszonego, tonący brzytwy się chwyta, ale i zgody na błędy, bo mniejsze zło to też zło. Tak więc jest o czym myśleć a czasu już bardzo mało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz