sobota, 23 października 2010

O łódzkiej tragedii

Napad na biuro PiS w Łodzi i dokonane tam morderstwo muszą być wyjaśnione. Czy sprawca działał naprawdę sam, chciał zabić polityka z obojętnie której partii, przypadkowo wybrał PiS, czy też był przez kogoś przygotowany i wysłany, a teraz udaje szalonego. Jeżeli, jak pisze prasa, był kiedyś cinkciarzem i kapusiem milicji to po takim typie można się spodziewać wszystkiego. Ktoś mógł wykorzystać tworzoną wokół PiS od lat atmosferę nienawiści i odpowiednio nastawić prymitywnego osobnika aby zaatakował. Ale mógł to też być całkowicie indywidualny akt odreagowania napięć związanych z kryzysem polskiej polityki. Ze względu na niski poziom, sprawca nie potrafił rozróżnić które siły działają dla dobra Polski a które przeciwko niej. Wybrał więc PiS do ataku ulegając propagandzie medialnej. Pomimo faktu że ta partia, przy wszystkich jej wadach, jest prawdopodobnie najlepsza w Polsce. Mamy tu do czynienia z ciekawym choć przykrym zjawiskiem. Mężczyźni sześćdziesięciokilkuletni którzy są chamami wykazują w pewnych sytuacjach bardzo wysoką agresywność. Chcą bowiem udowodnić sobie i innym na co ich stać, podświadomie odczuwają że to ostatni moment aby się popisać, po siedemdziesiątce będzie za późno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz