niedziela, 18 kwietnia 2010
Wielki pogrzeb
Uroczystości pogrzebowe pary prezydenckiej nie mogły nie poruszyć prawdziwych Polaków. I to niezależnie od tego czy im się prezydentura Lecha Kaczyńskiego podobała, czy na niego głosowali, a nawet czy jest im w ogóle potrzebny jakiś prezydent. Trzeba bowiem widzieć świat jakim jest i docenić tyle dobra w ludziach na ile ich stać. Nie oznacza to rezygnacji z obserwacji i krytyki gdy jest konieczna. Niestety, istnieją domniemania i przecieki informacji że pogrzeb na Wawelu nie był wolą rodziny, oni jakoby jedynie się na to zgodzili. Wiele wskazuje że stało się to z inicjatywy Kościoła. Jeśli to prawda, powstaje pytanie o przyczyny. Czy księża zrobili to dla Polski czy dla siebie, a jeśli dla Polski to czy mieli rację? Tak czy inaczej jest to wpływanie na postawę i ducha większości społeczeństwa. Bohater narodowy, jakim na naszych oczach staje się tragicznie zmarły prezydent, zostaje teraz w szczególny sposób związany z Kościołem, jest mniej świecki niż gdyby spoczął na Powązkach. To przynajmniej częściowe zawłaszczenie pamięci narodowej jest Kościołowi na rękę, służy umocnieniu własnej pozycji i opóźnieniu nieuchronnego końca. Nie podobało mi się też przemówienie p.o. Komorowskiego w Bazylice Mariackiej. W głosie słychać było złe emocje no i opisując Polskę jako państwo niepodległe "zapomniał" o postępującym uzależnieniu kraju od Unii Europejskiej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz