piątek, 4 września 2015

Aktualności

Koniec sierpnia i początek września to w Polsce rocznice powstania Solidarności, wybuchu wojny, no i początek roku szkolnego. Wiele mówiło się w mediach głównego nurtu o sierpniowych strajkach roku 1980, pomijano natomiast milczeniem smutny finał ludzkich nadziei, wysiłków, przelanej krwi. Nie mam tu na myśli stanu wojennego tylko los narodu w czasie ostatnich, straconych 25 lat. Rocznicę wojny prawie przemilczano, emitując czasami wypowiedzi niegodne polskich mediów. Pewien pseudoartysta użalał się na przykład że w przeszłości mężczyźni szli na wojny w które ich wrobiono. O bohaterskich obronach przed najazdami nie wspomniał. Rok szkolny wzbudza na nowo kontrowersje wychowawcze, programowe i sprawę nieszczęsnych sześciolatków. Czyli kogo i czego uczyć oraz jak wychowywać. Niestety, w wielu wypadkach istnieje, tak jak w PRL-u, duża rozbieżność pomiędzy szkołą i domem rodzicielskim. Za mało wychowania patriotycznego, nauki historii i kształtowania w dziecku dobrego człowieka. Są jednak prawdziwi nauczyciele którzy z poświęceniem walczą o przyszłość młodzieży. Pisałem niedawno i niezbyt pozytywnie o Radiu Maryja. Muszę ich jednak teraz pochwalić za niektóre wartościowe wieczorne audycje, patriotyczne i społeczne. Wczoraj poruszono szokujący i bardzo aktualny problem zmian jakie usiłuje się wprowadzić w szkołach, w celu dalszego szkodzenia na sposób zachodni dzieciom i młodzieży. Niewielkie poprawki w statutach szkół mają umożliwić nieskrępowaną działalność rozmaitych tzw. edukatorów seksualnych, pochodzących z organizacji pozarządowych. Kiedyś organizacje pozarządowe stanowiły korzystne uzupełnienie działalności organów państwowych, obecnie są nieraz wykorzystywane przez system do wykonywania kreciej, brudnej roboty. Rodzice wraz z mądrymi nauczycielami i dyrektorami szkół mogą się przeciwstawić złu chociaż zapowiada się trudna walka. Przed chwilą ogłoszono senacką decyzję odrzucającą wniosek prezydenta w sprawie październikowego referendum. Prymitywna próba zablokowania woli ogromnej części narodu, działanie antydemokratyczne i w ogóle antypolskie, w interesie kliki unijnych kosmopolitów i zagranicy! Ale nic to. Niedługo wybory, które miejmy nadzieję usuną łajdaków na śmietnik historii. A wtedy droga do rozstrzygnięcia ważnych problemów kraju drogą referendalną powinna stanąć otworem. Czyli mam nadzieję że prezydent powtórzy swój wniosek w nowej, oczyszczonej atmosferze. Ale co mamy zrobić z "ich" referendum, które ma się odbyć pojutrze? Z propozycją zmian, co do których nie mamy żadnej pewności że obrócą się na korzyść Polski i gdy jedno z trzech pytań jest już właściwie nieaktualne. Ja na to referendum nie pójdę bo obawiam się że gdyby zostało uznane za ważne jego wynik mógłby wzmocnić system. Wysoce prawdopodobne że frekwencja będzie tak niska iż problem sam się rozwiąże i wszystko rozejdzie się po kościach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz