piątek, 11 września 2015
Uchodźcy w Polsce, czy można się na to zgodzić ?
Dziś jedenastego września, czternasta rocznica dziwnej nowojorskiej tragedii. Mimo upływu czasu wciąż istnieją, a może nawet nasilają się, alternatywne opinie o przebiegu zdarzeń, nazywane przez system teoriami spiskowymi. Czyli że zamachu dokonały służby specjalne aby uzyskać pretekst do wywołania wojny. Nie mam pojęcia jak było, ale wiem że taka zbrodnia w celu zmanipulowania opinii publicznej jest niestety możliwa i prawdopodobna. Wojna w Afganistanie, potem w Iraku, zburzyły kruchy ład i wywołały kolejne wojny. Stały się przyczyną kolosalnych nieszczęść i niezliczonej ilości ofiar oraz uchodźców, do których dołączyli emigranci zarobkowi. W pewnym momencie fala zdesperowanych ludzi ruszyła na Europę. Gdyby przywódcy państwowi i unijni byli mężami stanu zdołaliby zapobiec najazdowi tłumiąc go w zarodku. Nie mam na myśli użycia broni przeciw nieszczęśnikom tylko odesłanie ich tam skąd przybyli. Następni widząc jak się rzecz ma zrezygnowaliby. Natomiast humanitaryzm i chęć niesienia pomocy potrzebującym przejawiłyby się w zdecydowanych działaniach w celu zaprowadzenia pokoju i stworzenia godziwych warunków bytowych w zniszczonych krajach, z których ci ludzie uciekli. Jak widać, zabrakło w Europie dobrej woli i siły do właściwego rozwiązania problemu. Jest jednak znacznie gorzej niż gdyby doszło tylko do zaniedbania. Przywódcy unijni, owładnięci szaleńczą ideą zniszczenia państw narodowych w celu utworzenia pozbawionego indywidualności supermocarstwa, świadomie wpuścili do Europy ogromną rzeszę uciekinierów i emigrantów, traktując ich jako świetne narzędzie do wywołania chaosu i zburzenia tradycyjnych społeczeństw. Następnym krokiem okupantów unijnych jest próba zmuszenia państw do przyjęcia niechcianych gości, z którymi nie wiadomo co zrobić. Dobreńki papa Franciszek także popiera przyjęcie uchodźców. Przypomina się zaraz że Watykan odegrał pewną rolę w powstaniu po wojnie struktur które wyewoluowały do unii europejskiej. Nie bierze się zupełnie pod uwagę że gdy przyjmie się dwieście tysięcy uchodźców to za chwilę pojawi się ich milion. Obecne władze w Polsce są faktycznie przedłużeniem Brukseli i zrobią wszystko co ta im każe. Na szczęście wybory są już bardzo blisko i naród będzie mógł dokonać zmiany władzy. I co wtedy? Polska nie zdołała do tej pory zatroszczyć się jak należy o własnych obywateli, gdziekolwiek się znajdują, w kraju albo poza jego granicami, nie zatrzymano wymuszonej emigracji zarobkowej. Słuszne jest zatem hasło które pojawiło się ostatnio w "Gazecie Warszawskiej" i w całym obozie patriotycznym: "Chcemy repatrianta, nie imigranta!". Następnie, ci ludzie z daleka różnią się od nas ogromnie. Nie możemy od nich wymagać aby wyrzekli się własnej duszy więc się nie zintegrują. W krajach które wpuściły do siebie wielkie rzesze obcych dochodzi stale do jakichś konfliktów i wzrostu przestępczości. Nasz kraj jest obecnie dość mocno zaludniony, nie tak jak było przed wiekami gdy przyjmowano duże ilości przybyszów. Co prawda w tej chwili mówią nam o dziesięciu tysiącach ludzi ale to dopiero początek. W żadnym wypadku nie wolno ulec szantażowi unijnemu bo nikt nie ma i nie może mieć prawa aby narzucać nam kogo będziemy przyjmować. To jest nasza prywatna sprawa. Przyszły rząd powinien wziąć to wszystko pod uwagę, odrzucając bezczelne brukselskie roszczenia i udzielając u nas schronienia tylko najbardziej potrzebującym, i to raczej na czas określony a nie na stałe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz