poniedziałek, 31 sierpnia 2015

"Inka" żyje w naszej pamięci


Wczoraj w Gdańsku Oruni uczestniczyłem w niezwykle uroczystym odsłonięciu pomnika sanitariuszki AK i powojennego podziemia niepodległościowego Danuty Siedzikówny "Inki", zamordowanej przez komunistów. Postać szczególnie godna uszanowania i świetnie nadająca się do roli patronki polskich patriotów wszystkich pokoleń. Nie będę tu opisywać jej drogi życiowej, każdy może o tym poczytać, do czego gorąco zachęcam. Chcę tylko zwrócić uwagę na poświęcenie i bohaterstwo "Inki" zarówno w służbie jak i po aresztowaniu przez UB w Gdańsku. Pomimo brutalnego śledztwa i grożącej śmierci odmówiła współpracy z wrogiem i wydania kolegów, a więc oddała za nich swe młode życie. "Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich." (Jana 15,13). Dlatego na odsłonięcie jej pomnika przyszły tłumy. Kombatanci, zasłużeni jak pan Andrzej Gwiazda z małżonką, przedstawiciele organizacji patriotycznych z różnych stron kraju, harcerze, kibice sportowi i zwykli ludzie. Przybyli krewni bohaterki. Także przedstawiciele władz różnych szczebli. Idea budowy pomnika wyszła od lokalnych działaczy, podchwycił ją i bardzo zaangażował się Kościół. Można powiedzieć że Kościół uprzedził opieszałe władze państwowe i władze miasta, no ale trudno się temu dziwić. Dlatego też odsłonięcie pomnika wraz z poświęceniem połączono z mszą polową. Arcybiskup gdański Głódź wygłosił patriotyczne kazanie. Oprawę muzyczną wykonała orkiestra straży granicznej i zespół "Capella Gedanensis". Sam pomnik wzbudzał od strony artystycznej pewne kontrowersje i jest to oficjalnie wersja nieostateczna. Ja oceniam ten pomnik dość pozytywnie, nie szkodzi nawet złoty kolor rzeźby. Natomiast bezpośrednie otoczenie monumentu jest niestety niezadowalające więc wymaga dopracowania. Po uroczystościach odbył się w pobliskim Parku Oruńskim festyn patriotyczny. Wystąpił przybyły z południa młodzieżowy zespół "Forteca", grający w stylu rocka patriotycznego. Strasznie głośny koncert ale wszystko dobre co buduje naszą młodzież. O wiele lepszy był jednak występ znakomitego gdańskiego artysty Andrzeja Kołakowskiego, barda podziemia, przypominającego trochę stylem Jacka Kaczmarskiego. W namiocie Instytutu Pamięci Narodowej można było kupić albo tylko obejrzeć ciekawą literaturę historyczną i otrzymać bądź wygrać wartościowe pamiątki. Pogoda dopisała, choć w trakcie uroczystości słońce prażyło niemiłosiernie. Tak więc nasza gdańska "Niedziela z bohaterką" w pełni się udała i pozostawiła dobre wspomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz