czwartek, 20 sierpnia 2015
Pieniądze szczęścia nie dają ...
Ich brak podobnie. Ostatnia zagadkowa śmierć pewnego wielkiego bogacza zmusza do refleksji. Trudno uwierzyć w naturalny koniec kogoś kto zgromadziwszy przeogromny kapitał i prowadząc wielkie interesy zawsze nieuchronnie wchodzi konkurentom w drogę. Ale skąd taki majątek? Czy można sobie wyobrazić w dzisiejszym świecie uczciwą drogę, prowadzącą na takie wyżyny? Oczywiście że nie. Szczególnie bulwersujące jest pochodzenie bogactw z prywatyzacji polskich przedsiębiorstw. Owoce ciężkiej pracy całego narodu zostały oddane za bezcen prywatnym właścicielom, bardzo często obcym, niejednokrotnie w celu tak zwanego wrogiego przejęcia, czyli zniszczenia firmy. Rabunek majątku narodowego, zalegalizowany w wyniku zmiany systemu na dzikokapitalistyczny oraz dzięki nieformalnym kontaktom z władzą. Czy zwykły obywatel, uczciwy i nie powiązany z aparatem mógłby zrealizować choćby cząstkę podobnych transakcji? Oczywiście nie. Dlatego nie ma najmniejszych podstaw aby żałować zmarłego, pomimo prowadzonej przezeń filantropii. Wszak każdy posiadacz miliardów może bez żalu oddać miliony na cele społeczne, jest to nawet pożądane ze względów wizerunkowych. Problem w tym że pochodzenie tych kwot jest w oczywisty sposób nieczyste. Wszyscy cierpimy z powodu rabunkowej prywatyzacji, która spowodowała fale bezrobocia i powiązanych z nim nieszczęść.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz