niedziela, 1 maja 2011
Problemy świętości
Dzisiejsze nadanie poprzedniemu papieżowi tytułu błogosławionego, co jest faktycznie niższym stopniem świętości, skłania do postawienia pytania czy ten człowiek był naprawdę święty czy też Kościół w taki sposób postanowił wzmocnić się w świecie. Niewątpliwie pojęcie świętości jest niejednoznaczne i inaczej wygląda w różnych systemach religijnych. Ale w ostateczności ważna jest tylko prawdziwa świętość, ponad wszystkimi religiami, wyznaniami, czy poza nimi. Świętość istnieje ponieważ istnieje życie które jest święte. Świętości nie można zdefiniować, bo oznaczałoby to że człowiek jest ponad świętością, panuje nad nią, a tak nie jest. Rozpoznać świętego może jedynie drugi święty, a zwykli ludzie muszą się kierować znakami potwierdzającymi lub zaprzeczającymi ten stan. Święty jest człowiekiem w pełni świadomym rzeczywistości co skutkuje ogromnym dobrem. W przypadku Karola Wojtyły na rozwój jego życia wpłynęły decydująco tradycyjne katolickie wychowanie i bolesne przejścia w dzieciństwie i w młodości - utrata najbliższych, wojna, okupacja i trudny okres powojenny. Aby to wszystko przeżyć, nie tylko fizycznie ale i psychicznie, potrzebne było jakieś przystosowanie. W tym człowieku doszło do stłumienia i wyparcia naturalnego krytycznego myślenia, zamiast umysłu wątpiącego, który pyta o fakty i dowody, pojawił się umysł wierzący, posłuszny w niepytaniu o prawdę. Skutkiem trzymania się tradycji nie został też wegetarianinem, a to ważny cichy znak. Co było dalej wszyscy wiemy. Czy tak wygląda święty? Ale odwróćmy cały problem. Czy ktoś naprawdę święty może zrobić tak oszałamiającą karierę, jakąkolwiek karierę, w Kościele czy dowolnej organizacji? Byłoby to możliwe tylko wśród prawdziwych ludzi, osiągających autentyczne i realne dobro, bez zawiści i walki. W świecie obserwujemy sytuację odwrotną. A zatem znalezienie się na szczycie dowolnej ziemskiej organizacji, w tym oczywiście Kościoła, oznacza pewien znak zaprzeczający świętości. Przywódca może być czasami dobry, ofiarny, mężny, ale nie święty bo szybko przestałby być przywódcą. Czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu. W obecnym czasie, po śmierci Karola Wojtyły, można przypominać jego dobre uczynki, na przykład troskę o dzieci poczęte. Nie należy jednak uprawiać swoistego kultu jednostki nieprzystającego do rzeczywistości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz