piątek, 26 czerwca 2015
Czy to może być przypadek ?
Wczorajsza decyzja sejmowa w sprawie in vitro, sprzeczna z prawem natury i z interesem narodu, jest typowym zachowaniem złych ludzi którzy starają się zaszkodzić jak najwięcej zanim będą zmuszeni do zejścia ze sceny. Tak dzieje się zawsze: "Biada mieszkającym na ziemi i na morzu! iż zstąpił diabeł do was, mając wielki gniew, wiedząc, iż krótki czas ma." (Biblia Gdańska Ap. 12,12 II cz. pisownia uaktualniona). Zastanówmy się jednak nad zbieżnością pewnych faktów. Nie zważając na sprzeciwy wprowadzono do sprzedaży faktycznie wczesnoporonną pigułkę ElleOne. Pomimo znacznego ograniczenia aborcji w stosunku do okresu komunistycznego podziemie aborcyjne w Polsce istnieje, ale nie słyszymy o aktywnym zwalczaniu tej patologii przez powołane do działania służby. Dochodzi za to często do praktyki aborcji eugenicznej której ofiarą padają głównie dzieci z zespołem Downa. Ze względu na wywołane kryzysem kapitalistycznym trudności materialne, wielką emigrację młodzieży, oraz propagowany nowy, zachodni styl życia, ilość rodzących się w Polsce dzieci dramatycznie spada. Gdy jednak szczęśliwie do urodzenia dojdzie rodzina musi zmagać się ze sztucznymi problemami wywołanymi przez system. Państwo, które jak stwierdził dobrze poinformowany dygnitarz "istnieje tylko teoretycznie", traktuje obywateli i ich dzieci jak swoją zniewoloną własność. Państwo kontroluje, nakazuje co mu się podoba, a raczej co wymyślili w Brukseli, i zakazuje, niejednokrotnie tego co słuszne i konieczne. Propaguje się żłobki i przedszkola, nie jak być powinno jako awaryjne placówki opiekuńcze, ale jako normę a w istocie rodzicielski obowiązek. Tymczasem dziecku w domu i w rodzinie, zwłaszcza wielopokoleniowej, jest zdecydowanie najlepiej. Wiem z własnego doświadczenia. Mimo wielkiej akcji świadomych rodziców broniących dzieci przed zamachem na szczęśliwe dzieciństwo, system z właściwą sobie podłością zmusza sześciolatki do obowiązku szkolnego. Widocznie wykalkulowano że tresura od maleńkości opłaci się w zniewalaniu gdy dzieci dorosną. Coraz powszechniej władza stosuje dziką, nie dającą się opisać przyzwoitymi słowami, praktykę odbierania dzieci rodzicom lub opiekunom wolnym od patologii. Dlaczego? Z wymyślonych powodów, na przykład biedy rodziny. A więc do biedy, którą najczęściej sam system wywołał, dochodzi wielkie nieszczęście, wołające o pomstę do nieba, którym system dobija znękanych ludzi. Metoda wprost przeniesiona z Zachodu. Podobno w Norwegii mogą być odebrane dzieci które często płaczą albo są smutne. Dobrze że politycy PiS obiecują zakazanie odbierania dzieci bez bardzo ważnych przyczyn, gdy dojdą do władzy. Przytoczone fakty są dobrze znane wszystkim obserwującym sytuację w Polsce, o ile chcą ją znać, czyli są uczciwi. Dlaczego więc o tym piszę? Ponieważ suma zdarzeń układa się w pewną absolutnie nieprzypadkową prawidłowość. Wszystkie one uderzają w rodzinę, a przede wszystkim w dzieci, w czasie ich szczególnej wrażliwości i w okresie kształtowania osobowości i charakteru. Z jakiego powodu rządzący dopuszczają się tak wielkiej niegodziwości przeciw, wydawałoby się własnemu narodowi? Choćbyśmy nie wiem jak szukali, nie sposób znaleźć innego wytłumaczenia jak to że obserwujemy inspirowaną przez najciemniejsze siły walkę z narodem polskim, prowadzoną z zamiarem jego ograniczenia a w dalszej perspektywie może i zupełnego wyniszczenia. I temu należy się ze wszystkich sił przeciwstawić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz