piątek, 14 listopada 2014

Przed wyborami samorządowymi

Za chwilę cisza wyborcza ale jeszcze parę zdań o sytuacji w moim Sopocie. Na stanowisko prezydenta miasta kandydują cztery osoby. Prawdopodobnie, w dziwny sposób, największe szanse ma urzędujący prezydent. W całym kraju 70% wójtów, burmistrzów i prezydentów miast uzyskuje reelekcję. To jest możliwe tylko dlatego że społeczeństwo śpi. Ja nie mógłbym głosować w Sopocie na obecnego prezydenta. Jest wiele przyczyn: to jest człowiek PO i to jedynie wystarczy aby go odrzucić, związany ze zjazdami w Sopocie złych polityków i biznesmenów a nasze miasto nie powinno być jaskinią zbójców, odpowiada za przebudowę znacznej części miasta wbrew jego dawnemu urokliwemu klimatowi i wbrew woli większości mieszkańców którzy nie chcą zamiany Sopotu w New York, opowiadał się kiedyś za skrytą wycinką drzew w mieście, był zamieszany w tzw. aferę sopocką. Oczywiście jak każdy ma też jakieś zalety ale to nie wystarczy. Startujące w wyborach prezydenckich dwie panie sprawiają dobre wrażenie lecz ich szanse wydają się nikłe, w polityce to duży grzech. Dlatego, chcąc nie chcąc i wbrew wcześniejszym zastrzeżeniom, zwróciłem uwagę na kandydata PiS który mógłby podjąć walkę i obiecuje ciekawe rzeczy, na przykład bezpłatny dostęp do internetu w całym mieście. Do rady miasta i sejmiku województwa pomorskiego usiłuje się dostać bardzo wielu kandydatów wśród których można znaleźć tego jednego porządnego na którego warto postawić.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz