czwartek, 9 października 2014

Wzloty i upadki kultury

Orkiestra na "Titanicu" grała do samego końca. Pomimo kryzysu, a może na przekór ogólnej sytuacji w kraju, buduje się i otwiera nowe sale koncertowe, muzea, a nawet teatr szekspirowski. I bardzo dobrze, to rzeczywiste osiągnięcia, pomimo pewnych błędów. Na przykład angażuje się do tego środki unijne co kala szlachetne inwestycje. Gdy będziemy wychodzić z opresji powiedzą że dali nam nie wiadomo co a my tacy niewdzięczni. No chyba że mielibyśmy naśladować Izraelitów którzy wychodząc z niewoli złupili Egipt. Dyrektor jednego z nowo powstających muzeów chwalił się że ma młody zespół pracowników. Taka deklaracja zawsze oburza, dyskryminacja ze względu na wiek, szkodliwa w każdej instytucji. Jest jednak ogólniejszy problem. Uczestnictwo w koncertach, przedstawieniach czy wystawach wiąże się z pewnym statusem materialnym człowieka ze względu na koszt biletów, dojazdu, strój i wolny czas, z dobrostanem psychicznym, trzeba być wolnym od depresyjnych trosk, a przede wszystkim zależy od zainteresowania. Tymczasem szerokie masy, dotknięte pogarszającym się poziomem kulturalnym i znękane walką o przetrwanie w dzikim kapitalizmie, nie spełniają powyższych warunków. Czyli wychodzi na to że owe cacka kultury staną się atrakcją sfer lepiej sytuowanych, choć nowa burżuazja poza wyjątkami nie kojarzy się na ogół z jakąkolwiek kulturą. O stanie zwykłych ludzi świadczy moje spostrzeżenie z ostatnich dni. W punkcie skupu makulatury zauważyłem kontener z dużą ilością oddanych na przemiał książek w dobrym stanie. Kochanowski, Szekspir, Balzac, Zola, Kraszewski, Rodziewiczówna, Parandowski i wielu innych autorów. Spotkała ich wzgarda ludu czy raczej pospólstwa. Tak to pogłębia się rozwarstwienie społeczne, najpierw materialne a następnie w każdej dziedzinie życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz