czwartek, 6 marca 2014

Wartość przeżycia

Gdy rozmawiam z ludźmi o polityce i życiu spotykam się stale z brakiem zrozumienia ze strony osób które nie doświadczyły biedy albo różnych kłopotów. Brak wyobraźni i optymistyczne myślenie wpędzają takich w błędne poglądy. Muszę w tym miejscu złożyć samokrytykę. Ja sam nie jestem w sprawie bez winy. Kiedyś, w pierwszych latach po transformacji, gdy zaczynała się szerzyć plaga bezrobocia a ja miałem pracę, wydawało mi się że bezrobocie jest jakimś zjawiskiem wyjątkowym i przejściowym, że zdarza się głównie na wsi w związku z likwidacją PGR-ów. Gdy mnie to spotkało (w mieście) odbyłem bolesną lekcję dzikiego kapitalizmu która otworzyła mi oczy na zło tego ustroju. Natomiast ludzie którzy stale pracowali albo byli na rencie uniknęli wprawdzie wielu cierpień ale pozostali z nierozwiniętą świadomością. I potem bajdurzą mi tacy że należy zamknąć polskie stocznie albo że plan Balcerowicza był dobry. Wychodzi więc na to że lepszy los ma ciemną stronę a bieda dostarcza przemyśleń czyli nie jest do końca zła. Oczywiście nie należy kierować się w ocenach rzeczywistości prywatą tylko mieć na względzie powszechne dobro. Ale uczciwy człowiek jest zawsze w zgodzie z dobrem świata, nie ma konfliktu interesów jednostki i społeczeństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz