piątek, 17 sierpnia 2012

Oszuści w szatach

Tak można skwitować dzisiejsze podpisanie w Warszawie przez katolickich i prawosławnych duchownych wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji. Pomimo znajdujących się w nim wielu słusznych myśli które zostały jednak źle użyte. Dlaczego tak surowa ocena? Otóż normalni Polacy i Rosjanie nie wyrządzili sobie żadnych krzywd, a zatem nie pałają do siebie nienawiścią i nie muszą niczego wybaczać. Tym zaś, powiedzmy wprost, nie w Polsce ale w Rosji, którzy dopuścili się zbrodni, nie można niczego wybaczyć. W ogóle z wybaczaniem jest tak, że może to zrobić tylko ofiara zła a nie ktoś nieupoważniony, w jej zastępstwie. Poza tym sprawca musi pragnąć wybaczenia, ukorzyć się i dokonać zadośćuczynienia. Problemy pomiędzy Polską i Rosją są całkowicie asymetryczne, my im niczego nie zrobiliśmy, oni nam bardzo wiele. Są spowodowane przez państwowy imperializm, carski, sowiecki i postsowiecki. Oczywiście teoretycznie naród odpowiada za to jaką ma władzę, praktycznie każda władza jest w jakiś sposób narzucona i dlatego ta odpowiedzialność jest w dużym stopniu fikcją. Czy może się znaleźć w Polsce ktoś kto wybaczyłby śmierć bohaterów naszych powstań, cierpienia zesłańców, niszczenie i wynaradawianie kraju w okresie zaborów, najazd 1920 roku, eksterminację ludności polskiej w Rosji przed II wojną światową, napaść wespół z Hitlerem w 1939 roku, Katyń, zsyłki, mordy, zagarnięcie połowy obszaru Polski przedwojennej, narzucenie swojego systemu w okresie PRL, Smoleńsk? Niechby był przeklęty. Ale oni, sprytni inżynierowie dusz, trzymający się uparcie średniowiecznej religijności, realizują w tym przypadku swoje czysto polityczne i niestety niepolskie interesy. O co więc chodzi? Obie strony są powiązane ze swymi władzami świeckimi i wypełniają w dużym stopniu ich koncepcje chociaż sojusz tronu z ołtarzem ma bardzo złą opinię. Takie "pojednanie" ma zdjąć z państwa rosyjskiego odpowiedzialność historyczną i wciągnąć Polskę w rosyjską strefę wpływów. Oczywiście Smoleńsk. Być może chodzi też o poprawę stosunków rosyjsko-unijnych i budowanie mostów pomiędzy Rosją i Zachodem. Katolikom marzy się misja w Rosji. Obie strony kościelne szukają sojuszników aby wspólnie przeciwstawić się laicyzacji. Przypomina się nieszczęsny list biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku, owo "przebaczamy i prosimy o wybaczenie". Co i komu mogli przebaczyć ci biskupi, kto mógłby ich upoważnić do przebaczenia milionów pomordowanych i zniszczenia kraju? Skrytykowali to nawet komuniści. Ale, powie ktoś, trzeba jakoś naprawiać stosunki z sąsiadami. Tak, ale w sposób realistyczny a nie poprzez puste deklaracje. Ostatecznie zaś poprawa może nastąpić jedynie w wyniku wzrostu świadomości ludzi w różnych krajach przez co staną się lepsi i bardziej ludzcy. Wówczas nie będą sobie zagrażać jak było przez wieki. Ale to pieśń dalekiej przyszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz