poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Po olimpiadzie

Zakończyło się wielkie widowisko które też skłania do refleksji. Tak wiele dyscyplin o bardzo zróżnicowanej wartości moralnej, estetycznej i zdrowotnej. Przepaść pomiędzy olimpijczykami i zwykłymi ludźmi z powodu niesłychanie wyśrubowanych wyników zmagań. Szkodzenie sobie na zdrowiu i stale obecne podejrzenia o zakazany doping. Sztuczne zjawisko angażowania obcych do ekip narodowych większości krajów. Nasi sportowcy wypadli średnio, myślę że może nawet lepiej niż się o tym mówi w mediach. Przecież wysokie choć niemedalowe miejsca w zawodach są też sukcesem ze względu na światową skalę olimpiady. A co do porażek: fatalna sytuacja Polski musi niestety wywoływać skutki i w dziedzinie sportu. Pieniędzmi się wszystkiego nie załatwi, potrzebne są spokój, stabilizacja i radość życia. Zracjonalizujmy nieco wyniki nie odzierając sportu z romantyki. Medal lub jego brak, lepsze albo gorsze miejsce, są tylko dodatkiem do człowieka, nie jego istotą. Wolę więc zawodnika przegrywającego ale będącego wartościową jednostką od mistrza który ma wiele grzechów na sumieniu. Tymczasem krytyka polskich olimpijczyków jest dozwolona a nawet pożądana przez system bo stanowi wdzięczny temat zastępczy, mający odwracać uwagę mas od kryzysu i innych istotnych problemów. Sport traktowany przez polityków jako opium dla ludu, jest to zjawisko ogólnoświatowe. Gdyby nie to, olimpiada byłaby znacznie skromniejsza ale i czystsza moralnie. Zdecydowanie nie podobały mi się ceremonie otwarcia i zakończenia igrzysk ze względu na zdegenerowaną pseudomuzykę i przemycane za jej pośrednictwem szkodliwe treści. Ale to już wina organizatorów i ich mocodawców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz