czwartek, 9 kwietnia 2015

Dwie rocznice

Obchodzimy siedemdziesięciopięciolecie zbrodni katyńskiej i pięciolecie zbrodni smoleńskiej. Zdarzenia trudne do porównania ze względu na skalę i okoliczności tragedii. Wspólnym mianownikiem jest Rosja, która dowiodła że pomimo pewnych przemian politycznych pozostaje stale państwem podstępnym i drapieżnym, w oczywisty sposób nam wrogim. Nasza historia potoczyłaby się z pewnością inaczej gdyby ofiary Katynia, środowisko elitarne i patriotyczne, mogły w czasie wojny walczyć, a po wojnie odbudowywać Ojczyznę. Wiedział o tym wróg, dlatego zostali zabici. Ofiary Katynia są mi bliższe od smoleńskich ze względu na jednoznaczną i całkowicie bezkompromisową postawę w sprawie naszej pełnej niepodległości. Zwykły Rosjanin nie odpowiada za wszystko co się stało bezpośrednio, ale jest winny zgody albo przynajmniej tolerowania zbrodniczego systemu w swoim kraju. Niestety, jest to zjawisko powszechne wszędzie na świecie że masy o niskim poziomie moralnym przymykają oko na świństwa polityków. Nie inaczej było i u nas, na przykład w sprawie irackiej. Gdyby ludzie byli lepsi reagowaliby spontanicznie przeciw złu ograniczając je do minimum. W kwestii smoleńskiej jeden wielki skandal! Kłamstwa, krętactwa i zaniechania przez pełne pięć lat i końca nie widać. Dziś rano z radia lała się ich propaganda że większość wierzy w katastrofę a jedynie 21% w zamach. Bzdura! Oni lubują się w posługiwaniu się tą liczbą z Brukseli od haniebnego unijnego referendum akcesyjnego, którego wyników nikt niezależny przecież nie sprawdzał, spychając w niebyt polskich patriotów. Obecne państwo, czyli III RP, o którym znawca tematu słusznie powiada że istnieje tylko teoretycznie, nie zrobiło nic konkretnego dla rzeczywistego wyjaśnienia i załatwienia sprawy smoleńskiej. Odrzucono propozycje powołania komisji międzynarodowej, nie zadbano jak należy o ciała zabitych, nie zażądano od Rosji w trybie ultymatywnym natychmiastowego zwrotu wraku samolotu, gdyby nie zwrócili można by z nimi zawiesić wszelkie stosunki, nie wykorzystano sił wielu wybitnych specjalistów z różnych dziedzin gotowych pomóc w badaniach, posługiwano się natomiast zależnymi od systemu technikami i urzędnikami którzy kręcili i mataczyli aby tylko wykazać że żadnego zamachu nie było. Dlaczego to wszystko? Systemowi politycy mieli i nadal mają swoje brudne interesy, nie interesuje ich prawda, wolą zły kompromis niż otwartą dyplomatyczną wojnę z Rosją, której w końcu i tak nie da się uniknąć. Ogłoszone w ostatnich dniach rewelacje z Niemiec, o domniemanym zamówieniu zamachu w Rosji przez pewnego polskiego polityka, są zgodne z ogólnym wyobrażeniem sytuacji. Ciekawe czy ten polityk jeszcze przebywa w Polsce czy może opuścił kraj, na przykład do Brukseli?   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz