wtorek, 29 maja 2012

Historia z morałem

Słyszałem niedawno ciekawe wspomnienia pewnej starszej pani pochodzącej z Rosji sowieckiej. Gdy słucha się takich opowieści, to oprócz oceny prawdziwości zdarzeń i wyłapywania istotnych przemilczeń, warto zatrzymać się przy wątkach z których wynika jakaś nauka możliwa do zastosowania w życiu. Pierwszy mąż matki tej kobiety był historykiem i napisał książkę o rewolucji francuskiej. Okazało się że to niebezpieczny temat ze względu na podobieństwo do rewolucji bolszewickiej. Stalinizm w rozkwicie więc autora skazano na kilka lat więzienia. Po wyjściu na wolność kontynuował swą pracę i napisał kolejną książkę na ten sam temat. Nadszedł czas wielkiego terroru. Historyk, przeczuwając że nie zostawią go w spokoju, ukrył rękopis swego dzieła u rodziny. Kolejny wyrok - dziesięć lat. Gdy znalazł się wreszcie na wolności, chciał odzyskać książkę. Ale w międzyczasie była wojna ze swym strasznym bałaganem i rękopis gdzieś przepadł. Historyk, po ciężkich przejściach, załamał się i umarł śmiercią samobójczą. I co się dalej stało? Rękopis się odnalazł i jest dziś w posiadaniu tej starszej pani. A zatem człowiek umarł niepotrzebnie i przedwcześnie, o ile może w ogóle istnieć jakaś książka warta ludzkiego życia. Morał z tej opowieści jest taki że nie należy nigdy rezygnować z życia, szczególnie z błahych lub niepewnych powodów, o ile nie jest to absolutnie konieczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz