czwartek, 28 lipca 2011

Norweska tragedia

W związku z zamachami dokonanymi przez Andersa Breivika należy odpowiedzieć na dwie kwestie problemowe: Czy dopuszczalne jest w dzisiejszych czasach stosowanie przemocy prowadzącej do rozlewu krwi, a jeśli tak, kiedy to jest możliwe i jakim podlega ograniczeniom? Jak się to ma do zamachów w Norwegii, uwzględniając tamtejszą konkretną sytuację? Realistycznie oceniając wydarzenia musimy uznać że żyjemy w złym świecie. Oczywiście chodzi tu o świat stworzony przez ludzi wśród których dominują siły zła. Pomimo najbardziej pokojowego nastawienia nie można przyzwolić na wzrost zła ponad wszelką miarę. Gdyby na przykład jacyś Irakijczycy czy Afgańczycy okupowali nasz kraj i chcieli nam narzucić swoje obce zwyczaje, czy nie wysadzalibyśmy ich pojazdów i nie strzelali do ich żołnierzy? Albo gdyby w jakimś kraju politycy dopuścili się zdrady i podporządkowali ów kraj zagranicy, czyż nie należałoby tym politykom wymierzyć sprawiedliwość? Dlatego, niestety, nie można całkowicie zrezygnować ze stosowania siły. Należy traktować to jako ostateczność, gdy wszystkie inne środki nie są już możliwe. Stosowanie siły wymaga mądrej oceny i dużej odpowiedzialności. Powinno być użyte tylko przeciwko winnym, w taki sposób aby włos z głowy nie spadł niewinnym. Z tym wszystkim nie liczył się Breivik. Możliwe że i tam jest zły reżim z którym są problemy, choć nie do końca, Norwegia nie została na przykład wchłonięta przez unię europejską. I kogo zabił i okaleczył Breivik? Przypadkowe osoby które znalazły się w centrum Oslo oraz młodzież wciągniętą do polityki, pewnie oszukaną. Ludzi mało winnych albo nawet całkiem niewinnych. I tak obydwa zamachy stały się morderstwem a ich sprawca zasłużył na śmierć. Jednak państwo norweskie chce go skazać na 30 lat więzienia co w przeliczeniu na 76 zabitych daje niecałe 5 miesięcy za jedną ofiarę. Oryginalne pojęcie sprawiedliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz