niedziela, 10 lipca 2011
Siedemdziesiąta rocznica mordu w Jedwabnem
Ta straszna zbrodnia, okrutny mord na kilkuset Żydach w małym polskim miasteczku, jest tylko jednym z niezliczonej ilości podobnych wypadków w okresie II wojny światowej. Ale wyjątkowość tej tragedii polega na jakimś udziale Polaków w zbrodni. Jakim tego do końca nie wiemy bo prowadzone śledztwa, zeznania świadków, różne opinie w sprawie, nie pozwoliły wystarczająco zrekonstruować przebiegu zdarzeń. Co gorsza, mord w Jedwabnem stał się przedmiotem walki pomiędzy środowiskami o różnej orientacji historycznej. Jedni z uporem bronią tezy że mordowali tylko Niemcy a Polaków zmuszono jedynie do pilnowania Żydów, będących w większości kolaborantami NKWD w okresie okupacji sowieckiej, czyli maksymalnie umniejszają polską winę. Inni przypisują polskim mieszkańcom Jedwabnego dobrowolny udział w spaleniu żywcem kilkuset Żydów i wymordowaniu wielu innych. Gdzie zatem leży prawda? Nie ma wątpliwości że przez wieki stosunki polsko-żydowskie cechowała nieufność i obcość, ulegały one okresowemu pogorszeniu, czasami bez powodu, czasami jednak z konkretnych przyczyn. Takie przyczyny w okresie międzywojennym istniały: zaangażowanie części Żydów w komunizm i popieranie ZSRR, czyli występowanie przeciwko Polsce. Jednak religijni Żydzi bali się Rosji jako źródła ateizmu, a pozostali byli często dobrymi obywatelami Polski. Z drugiej strony ówczesny polski lud nie grzeszył wysokim poziomem świadomości i był uczony przez Kościół że to Żydzi Pana Jezusa zabili. Gdy wybuchła wojna i skończył się ład gwarantowany przez państwo polskie, w wielu prymitywach i psychopatach wyzwoliły się najgorsze emocje przekładające się z łatwością na czyny. Volksdeutsche i szmalcownicy mieli swój czas. Dlatego, podsumowując, wydaje się że polska wina pogromu w Jedwabnem jest niestety wysoce prawdopodobna. A jak zachowują się dzisiejsi mieszkańcy tego miasta? Przecież to w większości dzieci i wnuki uczestników zdarzeń z 1941 roku. Oni muszą znać prawdę przekazywaną po cichu w rodzinach. Ale o tym się nie mówi, wymowna zmowa milczenia. Nie jest prawdą co powiedział pewien biskup że ci ludzie nie muszą się dziś czuć winni bo nie ma odpowiedzialności zbiorowej. W sądach nie ma ale winy przodków są bolesną i nieuleczalną raną.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz