czwartek, 23 marca 2017
Życiowy dylemat
Od dawna uważałem, i nadal tak uważam, że wszystkie polskie sejmowe partie polityczne są zupełnie przejrzyste, więc można łatwo ocenić ich moralną i polską wartość. Z jednym wyjątkiem, którym jest PiS. Partia ta może wywoływać nadzieje i obawy, ponieważ istnieje w związku z nią wiele kwestii niewyjaśnionych, pozwalających na duży zakres interpretacji. Ostatnie wybryki motłochowatej opozycji, chociaż to nie jest naprawdę żadna opozycja tylko totalni zdrajcy Polski i jej interesów, koncentrują się na zarzucaniu władzom państwa i PiS-owi zamiaru wyprowadzenia kraju z unii. Doprawdy, zarzut ów równa się najwyższej pochwale. PiS jednak zaprzecza, deklaruje unii lojalność, stawiając jednak tej organizacji słuszne warunki, pomimo ich normalności, a może właśnie dlatego, niemożliwe do spełnienia. Mamy więc dwie możliwości. Pierwsza: PiS właściwie ocenia sytuację i działa dla dobra Polski, czyli w kierunku uwolnienia nas z unijnego jarzma, ale nie może tego ogłosić oficjalnie ze względu na brak sił do pokonania wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych wrogów. Prowadzi politykę wyczekiwania na samoistne rozsypanie się kosmopolitycznego konglomeratu. Druga możliwość: PiS wierzy unii, więc nie chce i nie może nas wyzwolić. Stawiane warunki są postulatem unii z ludzką twarzą, analogicznie do przegranej koncepcji socjalizmu z ludzką twarzą sprzed lat. Byłby to znak albo wielkiej naiwności PiS-u albo przejaw ukrytej szkodliwej polityki. Co z tego wybrać? Zgodnie z zasadą domniemania niewinności jeśli nie udowodniono winy, i aby nie gasić nadziei, wybieram ostrożnie pierwszą możliwość, nie rezygnując jednak z uważnej obserwacji wszelkich najdrobniejszych posunięć PiS-u, które kiedyś, w końcu, przeważą szalę na którąś stronę. Oby to była właściwa strona!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz