czwartek, 20 lutego 2014

Niepokoje na Ukrainie

Media w Polsce, państwowe lub prywatne ale uzależnione od systemu, pełne są wieści o walkach i zmasowanej nachalnej propagandy z opowiedzeniem się oczywiście po stronie "wolnościowej". Politycy prześcigają się w prounijnych deklaracjach i bezczelnie wtrącają się w sprawy obcego państwa popierając agresywną opozycję, pouczając władze ukraińskie i grożąc im sankcjami. Organizowane frajerskie akcje poparcia i zbiórki darów dla wichrzycieli mają na szczęście niewielkie powodzenie. Wolałbym dać coś naszym bezdomnym czy bezrobotnym, pokrzywdzonym przez dziki kapitalizm. Ale wróćmy na Ukrainę. Ten nieszczęśliwy kraj stał się terenem walki pomiędzy unią i Rosją, tak jak w czasie II wojny światowej pomiędzy Hitlerem i Stalinem. Jesteśmy poruszeni zamieszkami i rozlewem krwi w pobliżu granic Polski a nawet na jej terenie jak we Lwowie. Szkoda ludzi ginących z powodu czyichś brudnych interesów. Jednak strona protestująca nie ma racji a wobec wszystkich zdarzeń należy zachować zdrowy dystans. Co leży w interesie Polski w tej sprawie i jak powinny zachować się władze polskie? Przede wszystkim władze powinny być polskie a nie unijne i prezentować polskie myślenie i punkt widzenia. Następnie należy zrozumieć że wejście unii na Ukrainę nie służy ani Polsce bo będzie jeszcze bardziej okrążona, ani Ukrainie bo wpadnie we wszystkie kłopoty których od lat doświadczamy z utratą suwerenności na czele. Utrata własnego państwa poprzez poddanie go obcym rodzi tylko problemy. Protestujący w Kijowie albo nie zdają sobie z tego sprawy albo, co bardziej prawdopodobne, są podburzeni przez unijną agenturę która wykorzystała ich niezadowolenie warunkami życia. Jedni nie szanują swej ojczyzny i marzą o Zachodzie, to są kosmopolici i renegaci. Drudzy mają inne cele, chcieliby zmiany władzy. Mają do tego prawo ale moment nie ten ze względu na sytuację międzynarodową wokół Ukrainy. Trzeci wreszcie są duchowymi spadkobiercami OUN i UPA których żaden Polak nigdy nie poprze. No to co robić? W braku lepszych możliwości poczekać na samoistny rozwój zdarzeń aż się ten ogień wypali. Czy możliwa jest przyjaźń polsko-ukraińska? Mam nadzieję że tak ale o to bardzo trudno. Cały czas pozostaje bowiem konflikt co do przynależności naszych ziem zagrabionych przez Stalina. Temat tabu w polskojęzycznych mediach, żywy w sercu każdego Polaka. Nagromadziło się zaszłości historycznych, wiemy jednak z historii że sprawy potrafią przybrać czasami niespodziewanie dobry obrót. Po deszczu w końcu zaświeci słońce. I na to musimy zaczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz