środa, 27 lipca 2016
Młodzi w Krakowie
Światowe Dni Młodzieży w Krakowie zmuszają do refleksji. Można je lubić albo nie, ale trzeba się do nich jakoś ustosunkować, gdyż jest to sprawa o dużej skali. Kluczowym pytaniem dla tego zgromadzenia młodych katolików jest: Czy to wydarzenie może im pomóc w poszerzeniu i umocnieniu prawdziwej wiary, a przez to uczynić ich dobrymi chrześcijanami? Moja odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi: W absolutnej większości przypadków niestety nie. Dni Młodzieży są zlotem opierającym się przede wszystkim na wykorzystaniu żywiołowej i radosnej młodzieńczej emocjonalności, ale także pewnej naiwności, braku życiowego i religijnego doświadczenia. Celem zaś utrwalenie przywiązania młodych do katolicyzmu, tworzenie nowych kadr aktywistów wśród wiernych. Wszystko powierzchownie, bez rzetelnego oparcia na wierze biblijnej, która jest katolikom praktycznie nieznana. Dlatego też korzyść z podobnego zjazdu mogą odnieść jedynie nieliczni, najinteligentniejsi i najdociekliwsi młodzi ludzie, dla których jest to punkt przejściowy na drodze od niewiary do pełnej wiary biblijnej. "Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi." Jana 8,32 (Biblia Gdańska). Wyswobodzi zarówno od grzechu jak od szkodliwej tradycji kościelnej, całkowicie zasłaniającej prawdę Bożą. Dowody? Pierwszy z brzegu, związany z przyjazdem papieża Franciszka którego nazywają "Ojcem Świętym". Tymczasem Jezus powiedział wyraźnie: "I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi; albowiem jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebiesiech." Mat 23,9 (Biblia Gdańska). Kościół rzymski się tym nie przejmuje. Pragnę jednak mocno podkreślić moją życzliwość wobec młodych ludzi z całego świata, którzy do nas przyjechali. Oni bez wątpienia mają dobre intencje, na miarę aktualnego stanu świadomości, i to trzeba w nich uszanować. Mam nadzieję że nie dojdzie do żadnego zamachu i wszyscy wyjadą z Polski cali i zdrowi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz